Jeden z wiceszefów MSZ odbył rozmowę z ambasadorem USA w Polsce Thomasem Rosem - poinformował w piątek wiceminister resortu dyplomacji Marcin Bosacki. Ocenił, że w swoich wpisach na X dotyczących zerwania stosunków dyplomatycznych z marszałkiem Sejmu ambasador USA „przekroczył standardy dyplomatyczne”.


W miniony czwartek, 5 lutego, Rose oświadczył, że „ze skutkiem natychmiastowym nie będziemy już utrzymywać kontaktów ani komunikować się z marszałkiem Sejmu Włodzimierzem Czarzastym”. Powodem decyzji były – jak zaznaczył – „oburzające i nieuzasadnione obelgi pod adresem prezydenta USA Donalda Trumpa”, które – według Rose’a – „poważnie zaszkodziły naszym doskonałym relacjom z premierem Tuskiem i jego rządem”.
W piatek wiceszef MSZ był pytany w Radiu Zet, czy któryś z przedstawicieli rządu powiedział ambasadorowi USA w Polsce, że ten „przesadził”. Bosacki odpowiedział na pytanie twierdząco i dodał, że rozmowę z dyplomatą odbył jeden z wiceministrów spraw zagranicznych. Wiceszef resortu dyplomacji nie chciał jednak ujawniać szczegółów spotkania. Zaznaczył tylko, że odbyło się ono „w cztery oczy”.
- To nie ja byłem tym wiceministrem MSZ, który rozmawiał z ambasadorem - podkreślił Bosacki. Jak jednak mówił, miał okazję porozmawiać z Thomasem Rosem kilka tygodni przed jego „nieszczęśliwymi wypowiedziami”. - Myślę, że on rozumie, że Polska nie będzie niczyim wasalem. (...) Z całą pewnością słyszał wypowiedź premiera - zaznaczył wiceszef MSZ, nawiązując do wypowiedzi Donalda Tuska.
W czwartek Donald Tusk powiedział, że Polska była, jest i będzie lojalnym, pewnym i obliczalnym sojusznikiem Stanów Zjednoczonych, a on sam jest zdeklarowanym zwolennikiem jak najbliższych więzi transatlantyckich Europy i USA. - Polska w tym sojuszu nie jest i nie będzie jednak, tak długo jak ja będę premierem polskiego rządu, na pewno wasalem. (Będzie) lojalnym, wiernym, pewnym sojusznikiem, ale nie będzie wasalem w relacjach z jakimkolwiek państwem na świecie - oświadczył szef rządu.
Bosacki ocenił, że Rose w swoich tweetach „przekroczył standardy dyplomatyczne”. - Zresztą niektóre z tych tweetów usunął, więc chyba sam to zrozumiał - ocenił wiceminister spraw zagranicznych.
Wiceszef resortu dyplomacji był też pytany o słowa ambasadora USA, które padły w wywiadzie udzielonym „Rzeczypospolitej”. Zapytany o wyniki przeprowadzonego dla gazety sondażu, z którego wynika, że 53,2 proc. Polaków uważa, iż Stany Zjednoczone nie są wiarygodnym sojusznikiem, a 29,9 proc. widzi w USA alianta wiarygodnego, Rose stwierdził, że „jeśli te wyniki faktycznie odzwierciedlają stan opinii publicznej, to jest to godne pożałowania. I to bardziej dla Polski niż dla Ameryki” - powiedział.
Bosacki zaznaczył, że Ameryka jest przyjacielem Polski. Podkreślił jednak, że przyjaciele, również w stosunkach międzynarodowych, mają różne interesy. - I to nas różni od PiS-u, że my to jasno Amerykanom komunikujemy: Tak, w niektórych sprawach mamy różne interesy. Czasem potrafimy im powiedzieć nie - mówił wiceszef MSZ.
- Przyjaciołom trzeba mówić tak (...): jeśli sondaże pokazują, że jesteś mało popularny albo twoja popularność gwałtownie spada - jak jest w tej chwili, niestety, (...) z popularnością Stanów Zjednoczonych i rządzących w Stanach Zjednoczonych w Polsce - to może jednak warto spojrzeć na siebie, tak robimy my politycy, warto, żeby też tak zrobiły rządy krajów zaprzyjaźnionych z nami, jeśli chcą dbać o to, żeby Polacy, naród polski odnosił się do nich tak przyjaźnie, jak jeszcze niedawno - stwierdził wiceminister Bosacki.
Dodał, że sondaż obrazuje prawdę o polskich nastrojach społecznych, które wynikają m.in. z „niefortunnych (...) wypowiedzi wysokich przedstawicieli państwa amerykańskiego”.(PAP)
ef/ ugw/






















































