Polska rośnie w siłę, a co za tym idzie – jest coraz wyraźniej widoczna na świecie. Nic w tym dziwnego: jesteśmy dziś 20. największą gospodarką świata, nasze PKB przekroczyło już bilion dolarów, a polskie firmy płyną na tej fali. Czy to więc czas, aby marka Made in Poland stała się jeszcze bardziej zauważalna? Czy nadszedł moment, by Polska zaczęła eksportować kapitał i przejmować zagraniczne firmy? O tym w najnowszym odcinku "Gospodarczego Punktu Widzenia" Aleksander Ogrodnik rozmawia z Krzysztofem Domareckim, założycielem i głównym akcjonariuszem grupy Selena.
Jesteśmy na wczesnym etapie i widać to w liczbach
Chociaż w kwestii fuzji i przejęć dużo się dzieje, a ostatnim 2025 rok był pod tym względem rekordowy, to jednak w ostatnich latach to kapitał zagraniczny wciąż był stroną „większą” w bilansie przepływów. I z tej perspektywy miliard dolarów rocznych inwestycji zagranicznych polskich firm to dopiero początek.
- Pamiętajmy, że w 2022 roku bezpośrednich inwestycji zagranicznych w Polsce, czyli kapitału przychodzącego, było 31,5 miliarda dolarów, W '23 roku to spadło do 25 miliardów dolarów. W 24 był dołek. 12 miliardów -12,5 miliarda dolarów bezpośrednich inwestycji zagranicznych. Łącznie prawie 70 miliardów w ciągu 3 lat. - wylicza w "GPW" Krzysztof Domarecki.
„Jeżeli nasze inwestycje w zeszłym roku zagraniczne wyniosły miliard dolarów. To świadczy o tym, że jesteśmy na razie na bardzo wczesnej fazie nie tyle eksportowania kapitału, co lokowania polskiej obecności na świecie.”
A to powinno oznacząć dla nas wszystkich jedno: mniej triumfalizmu, a więcej pytania o kompetencje. Czy polskie firmy mają już skalę, zasoby i procesy, by konsekwentnie budować wartość po zakupie, a nie tylko „dowieźć transakcję".
Przejęcia to „najwyższy stopień” ekspansji i kosztuje to więcej niż podpis pod umową
Jak przekonuje Krzysztof Domarecki przejęcie, to po prostu kolejny etap w rozwoju firmy: najpierw eksport i przedstawicielstwa, potem dopiero akwizycje. Podkreśla, że to gra dla organizacji dojrzałych operacyjnie, a nie projekt „na próbę”:
„Natomiast przejęcia to już jest proces tak zaawansowany. I również kosztowny, również obarczony ryzykami, że jest to mimo wszystko najwyższy stopień zaawansowania, jeśli chodzi o ekspansję zagraniczną.”
I to zaawansowanie widać. Przede wszystkim w ryzyku i kosztach, w których ukrytych może być wiele "niespodzianek", ale także w organizacji przedsięwiezięcia i badaniu siebie nawzajem przez inwestora i stronę, która gotowa jest sprzedać.
„Na pewno przejmując firmy zagraniczne należy założyć pewne rezerwy na niespodzianki. Należy bardzo dokładnie robić due diligence, który tylko w pewnym wąskim zakresie można zlecić zewnętrznym podmiotom. Natomiast główny audyt, audyt biznesowy, techniczny, rynkowy, marketingowy, sprzedażowy czy kadrowy powinien być dokonany przez firmę, która chce takiego przejęcia dokonać i nie należy tego zlecać, to trzeba robić samemu”
Zakupy we Francji, czyli „aranżowane małżeństwo”
Selena w ostatnim czasie sięgnęła między innymi do Francji, gdzie spółce udało się przejąć dystrybutora materiałów budowalnych, który funkcjonuje na południu tego kraju. Cały ten proces, jak przekonuje Krzysztof Domarecki, pokazuje jak bardzo w praktyce liczą się relacje i pośrednicy.
„Powiedziałbym, że to było coś w rodzaju aranżowanego małżeństwa. Aranżowanego w tym sensie, że mieliśmy francuskich doradców, którzy mieli relacje z tą firmą - firmą która jednocześnie ze względu na różnego rodzaju kłopoty kadrowe była do sprzedania.”
„To było nie do pomyślenia 20 lat temu”
Dziś, w 2025 roku, francuską firmę udało się kupić bez większych problemów, a jak przekonuje Domarecki: "Francuski zespół przywitał nas bardzo dużą otwartością", co jednak jeszcze kilkanaście lat temu wcale nie było taką oczywistością... kiedy Selena próbowała swoich sił w Niemczech.
- Myśmy tę firmę kupili. I proszę sobie wyobrazić, że prezes firmy pierwszego dnia zwolnił się, bo on powiedział, że pod polskim właścicielem pracować nie będzie. Dla Niemca to było nie do przyjęcia 20 lat temu - przywołuje z przeszłości Krzysztof Domarecki.
Co dalej: Krótkoterminowa zmienność, długoterminowy trend?
Na końcu rozmowy wraca pytanie o przyszłość: czy liczba i wartość przejęć będą rosły już w kolejnym roku, czy raczej to jednorazowy wyskok. Domarecki odpowiada ostrożnie co do „jutra”, ale jednoznacznie co do kierunku dekady:
„Nie wiem jak będzie. Odpowiem Panu taką troszeczkę parafrazą. Nie wiem, jak będzie wyglądał rynek akcji pojutrze, ale wiem, że w ciągu najbliższych 10 lat będzie rósł.”
- Podobnie będzie z przejęciami polskich firm. Z roku na rok może się to wahać – może iść troszkę w górę, trochę w dół – ale jeśli spojrzymy na kolejne 10 lat, to jestem pewien, że polskie firmy będą przejmowały coraz więcej. Za 5 czy 10 lat dzisiejszy wynik będziemy traktowali jedynie jako fajny etap, natomiast będziemy przejmowali na dużo większą skalę - przekonuje Krzysztof Domarecki.
O tym, jak wyglądały i wyglądają przejęcia w praktyce, czy obraz polskiego kapitału zmienił się na Zachodzie, a także jak może wyglądać skala zakupów za 5-10 lat - o tym wszystkim posłuchasz w najnowszym odcinku „GPW - Gospodarczy Punkt Widzenia” na naszym YouTubie, Spotify oraz na Bankier.pl
Zapraszamy!
























































