Klienci ZondaCrypto znaleźli się w pułapce bez wyjścia. Choć ich środki są zamrożone i nie mają do nich dostępu, prawo podatkowe pozostaje nieubłagane. Transakcje sprzedaży z 2025 roku oznaczają obowiązek zapłaty podatku Belki.


Rośnie liczba poszkodowanych klientów ZondaCrypto. Niektórzy z nich najprawdopodobniej zmierzą się z podwójnym problemem. Inwestorzy, którzy sprzedali z zyskiem kryptowaluty w 2025 roku, zgodnie z prawem mają obowiązek zapłacić podatek Belki w tym roku. Jednak, co w sytuacji gdy nie mają dostępu do swoich pieniędzy?
– Sprawa ZondaCrypto pokazuje lukę, z którą polskie prawo podatkowe mierzy się po raz pierwszy w takiej skali. Klienci giełdy sprzedali kryptowaluty z zyskiem, ale ich pieniędzy zwyczajnie nie ma. Nie mogą ich wypłacić. I tu pojawia się dramatyczny paradoks, otóż prawo podatkowe mówi, że podatek się należy, bo transakcja sprzedaży miała miejsce. Ale żeby zapłacić podatek, trzeba mieć pieniądze, a tych klienci giełdy nie mają – zwraca uwagę Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy inFakt.
Zdaniem eksperta kluczowe w tej sprawie jest pojęcie „postawienia środków do dyspozycji". Przychód podatkowy, zgodnie z ustawą o PIT, powstaje wtedy, kiedy podatnik może faktycznie dysponować pieniędzmi.
"Płatnicy (...) są obowiązani pobierać zryczałtowany podatek dochodowy od dokonywanych wypłat (świadczeń) lub stawianych do dyspozycji podatnika pieniędzy lub wartości pieniężnych z tytułów (...)" - art. 41 ust. 4 ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych.
– Jeśli giełda je blokuje, jest realne pole do obrony przed fiskusem. W tym przypadku można argumentować, że przychód jeszcze nie powstał, bo środki nigdy nie były w zasięgu podatnika. To jednak nie jest pewna droga – zaznacza Piotr Juszczyk.
"Prawo podatkowe nie było pisane z myślą o upadających giełdach"
– Organy podatkowe mogą interpretować przepisy inaczej. Dlatego poszkodowany klient ZondaCrypto w mojej ocenie w takiej sytuacji powinien oprócz zebrania materiałów dowodowych i doniesień prokuratorskich, wystąpić o indywidualną interpretację. Ta sytuacja jest precedensowa. Polskie prawo podatkowe nie było pisane z myślą o upadających giełdach kryptowalut. Liczę na to, że Ministerstwo Finansów zajmie stanowisko w tej sprawie. Podatnicy, którzy znaleźli się w tej sytuacji bez własnej winy, zasługują na jasne wytyczne, a nie niepewność – podkreśla rozmówca Bankier.pl.
































































