REKLAMA

Dlaczego stajemy się "konsumpcyjnym bydłem"?

Barbara Sielicka2012-10-14 07:00
publikacja
2012-10-14 07:00
Wielogodzinne wyczekiwanie w ścisku i niewygodzie, przepychanki z ochroną, wzajemne tratowanie się, totalny chaos i samowolka. Bo właśnie otwierany jest nowy sklep z dużymi promocjami lub ogłaszana wielka wyprzedaż i obniżka cen.

OPIS
Źródło: Thinkstock

Nieważne, ile kto ma lat, jakiego jest wyznania lub jakiej płci – wielu ustawia się w kolejce nawet kilkanaście godzin przed otwarciem sklepu, aby nie zabrakło dla niego towarów w kuszącej cenie. Bez znaczenia są wówczas dobre maniery, a kulturę osobistą zostawiamy w domu.

Dlaczego tak się dzieje? Zapytaliśmy o to Jakuba Traczyka, psychologa biznesu z wrocławskiego wydziału Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej.

Dlaczego tak wielu ludzi czeka na promocje związane z otwarciem nowego sklepu? Czy w Polsce faktycznie panuje taka bieda, że tak bardzo zależy nam na promocjach?


Polacy mają dość chleba. Piekarnie bankrutują» Polacy mają dość chleba. Piekarnie bankrutują
Na pewno bieżący stan funduszy na naszych kontach osobistych będzie miał ogromne znaczenie dla takiego zachowania. Jednakże jest to raczej interakcja czynników finansowych, sytuacyjnych i osobowościowych. Nie każda osoba odczuwająca biedę będzie od razu ustawiała się w długich kolejkach przy otwarciu nowego sklepu.

Pamiętajmy, że podobne kolejki, na przykład do wyprzedaży świątecznych, nowej książki o Harrym Potterze czy nowej wersji iPoda, nie są motywowane czynnikami czysto finansowymi.

Jak zatem działają na nas słowa „promocja” i „gratis”?

Bardzo mocno i skutecznie. Kiedy widzimy, że coś jest tańsze o 10%, tworzymy sobie punkt odniesienia do ceny wyjściowej. Działa efekt kontrastu i promocyjna cena wydaje się bardziej atrakcyjna w stosunku do ceny wyjściowej. Promocja bądź gratis tworzy właśnie taki kontekst i kontrast cenowy, który zachęca nas do zakupu produktu.

Często wspominamy, jakie to były okropne te czasy PRL-u, kiedy po towar trzeba było stać w kilometrowych kolejkach. Mimo to teraz nam to nie przeszkadza, gdy słyszymy słowo „promocja”. Może więc mamy sentyment do tych czasów, gdy w kolejce poznawało się nowych ludzi lub można było porozmawiać na różne tematy?


Niestety, nie jestem w stanie stwierdzić, czy osoby stojące w gigantycznych kolejkach obecnie to te same osoby, które darzą sentymentem kolejki z czasów PRL-u. Raczej skłaniałbym się ku bardziej przyziemnemu wyjaśnieniu – chęci zakupu produktów po atrakcyjnych promocyjnych cenach bądź dodatkowych gratisach, które – mimo braku zapowiedzi – mogą się pojawić podczas takich wydarzeń.
 
Przy takich przedsięwzięciach, jak otwarcie jubileuszowej Biedronki, co miało miejsce kilka dni temu, często pojawia się plotka, że jakaś określona rzecz będzie w promocji. Później okazuje się, że promocja była o wiele mniejsza. Czy takie zaskoczenie działa negatywnie na Polaka? Czy można przypuszczać, że następnym razem w takiej kolejce się nie ustawi?

Zabierz mamie zaproszenie… na pokaz cudownej pościeli»Zabierz mamie zaproszenie… na pokaz cudownej pościeli
Na pewno brak promocji, która została nadmiernie wyolbrzymiona przez plotki, spowoduje pewne rozczarowanie wśród kupujących. Jednakże nie sądzę, by spowodowało to aż tak silne negatywne emocje, aby zniechęcić większość stojących w kolejce do ponownego ustawienia się w niej. Jeżeli liczyliśmy na obniżkę ceny o 50%, a rzeczywista obniżka wyniosła tylko 40%, koszty psychologiczne poniesione podczas stania w długiej kolejce mogą uruchomić mechanizmy kompensacyjne, które sprawią, że i tak będziemy zadowoleni z naszych zakupów.

Z czego może wynikać pęd do kupienia czegoś taniej przy takich okazjach i rozpychanie się łokciami, popychanie innych, a często nawet tratowanie? Czy przestaje działać zasada, że jesteśmy kulturalnymi, dorosłymi ludźmi? Dlaczego zamieniamy się wówczas w "konsumpcyjne bydło"?

Zachowania tłumu często będzie odbiegało od zachowania pojedynczej osoby. Czekając w kolejce na otwarcie sklepu, inwestujemy w to nasze zasoby, na przykład czas i nerwy. Utrata dobrej pozycji wyjściowej w kolejce jest jednocześnie utopieniem poniesionych wcześniej kosztów. Nawet przypadkowe popchnięcie przez inną osobę możemy odbierać jako celowe zachowanie, które zagraża naszej pozycji. Nasza reakcja może być tak samo odbierana przez inne osoby. Stąd nietrudno już o zachowania bardziej ekstremalne.

W kolejce jest tłoczno, gorąco i niewygodnie, a do tego trzeba w niej stać kilka godzin. Jak ważne muszą być dla nas promocyjne dobra, że decydujemy się na takie niewygody?


Najwyraźniej motywacja do zakupu produktu w atrakcyjnej cenie pozwala przetrwać te trudne warunki. Przynajmniej w przypadku tej grupy ludzi, która zdecydowała się spędzić czas w kolejce, by skorzystać z oferowanych promocji.
 
Przy tego typu okazjach zazwyczaj kupujemy o wiele za dużo promocyjnego towaru i w ostateczności ląduje on w koszu. Nie mamy w sobie wykształconych mechanizmów zakupowych, mówiących w odpowiednim momencie „stop”?

Jak nas oszukują sprzedawcy jedzenia?»Jak nas oszukują sprzedawcy jedzenia?
W takich gorących warunkach wpadamy w szał zakupowy. Zachowujemy się i kupujemy produkty impulsywnie. Funkcje kontrolne mogą wtedy zostać osłabione. U wielu ludzi zakupy wywołują dreszczyk emocji i przyjemne pobudzenie, którego nie chcemy przerywać. W konsekwencji, po ochłonięciu z zakupowej gorączki, najczęściej dopiero w domach znajdujemy produkty, które są dla nas całkowicie bezużyteczne.
 
W takich „promocyjnych” kolejkach często stoją schorowani emeryci o laskach, kobiety w zaawansowanej ciąży i rodzice z małymi dziećmi. Czy to brak odpowiedzialności z ich strony? A może liczą na specjalne traktowanie?

Nie posunąłbym się aż tak daleko, by mówić, że to brak odpowiedzialności lub sposób na specjalne traktowanie. Myślę, że postrzegane korzyści z zakupu produktu po promocyjnej cenie są dla stojących w kolejkach ważniejsze niż obserwowane poniesione koszty.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Barbara Sielicka
Bankier.pl
b.sielicka@bankier.pl
Źródło:
Tematy
Internet Firmowy nawet 12 x 0 zł wraz z usługami bezpiecznego internetu
Internet Firmowy nawet 12 x 0 zł wraz z usługami bezpiecznego internetu
Advertisement

Komentarze (4)

dodaj komentarz
~Obserwator.
Zawsze się znajdzie parę osób które mają nie pokolei w każdej dziedzinie życia. Pozatym niektórzy zarabiają na takich promocjach. Tu kupią, a jutro w internecie wystawią na sprzedaż np. o 50% drożej.
~Kosmita1
Bzdura.Za komuny była stabilność życiowa,człowiek stał w kolejkach,ale był spokojny-miał
pieniądze.Była zachowana równość społeczna i to była Demokracja.A teraz pozostały nam
tylko śmietniki gdzie szuka się żywności byle nie zdechnąć.Ale dla tuska jest dobrze.
Czyli Polacy popierajcie tuska czynem -umierajcie przed terminem.
Bzdura.Za komuny była stabilność życiowa,człowiek stał w kolejkach,ale był spokojny-miał
pieniądze.Była zachowana równość społeczna i to była Demokracja.A teraz pozostały nam
tylko śmietniki gdzie szuka się żywności byle nie zdechnąć.Ale dla tuska jest dobrze.
Czyli Polacy popierajcie tuska czynem -umierajcie przed terminem.Da to znaczhe oszczędności.Pokolenie od 50 lat do gazu.
~---88---

ZAKOMUNY NIKT NIE GRZEBAŁ PO ŚMIETNIKACH BO NIC NIE SZŁO ZNALEŻĆ.:)))))))))))
~moherek
Wczoraj w markecie na Kabatach doznałam szoku i nie tylko ja. Chcąc zapłacić za to co w koszyku - nie można było dostać się do kas. Ze mną błądziło 2 staruszków, - kobieta okazuje się była więżniarka obozu hitlerowskiego prawie płakała. Nie można było dojść do kas, bo były ustawiene szpalerem zasieki z drutu - na których wisiały Wczoraj w markecie na Kabatach doznałam szoku i nie tylko ja. Chcąc zapłacić za to co w koszyku - nie można było dostać się do kas. Ze mną błądziło 2 staruszków, - kobieta okazuje się była więżniarka obozu hitlerowskiego prawie płakała. Nie można było dojść do kas, bo były ustawiene szpalerem zasieki z drutu - na których wisiały półki z guma do żucia i lizakami. Trzeba było iść wzdłuż tego przywodzącego skojarzenie zasieków " płotu" żeby dojsc do wyznaczonej jednej kasy. Tam ponoć my "bydło konsumpcyjne" mogliśmy rozdzielać się na kasy niedostępne sprzed zasieków. Z głośnika jak z obozowego megafonu padały co jakiś czas komendy- do której kasy baranki mają teraz iść. Pani więżniarka powiedziała - : Brak tylko hitlerowskich gestapowców i szczucia psami i krzyku : sznella sznella. Boże - strach się bać co jeszcze na ludziach będzie eksperymentowane- bo wyraźnie ktoś sobie urządził psychologiczne doświadczenie na tzw nieświadomym tłumie. No to ja dziekuje za zakupy w takim czymś. Dobrze że tam nie muszę chodzić codziennie. Nie musze tam robić zakupów wcale. Pozdrowienia dla eksperymentatorów. Zdrowia życzę.

Powiązane: Zakupy

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki