REKLAMA

Chińczycy zlikwidowali biedę

Maciej Kalwasiński2020-11-30 06:00, akt.2020-11-30 07:46analityk Bankier.pl
publikacja
2020-11-30 06:00
aktualizacja
2020-11-30 07:46
Chińczycy zlikwidowali biedę
Chińczycy zlikwidowali biedę
fot. Ju Peng / / Zuma Press

Na kilka miesięcy przed 100. urodzinami partii komunistycznej Chiny wyeliminowały skrajną biedę i uczyniły kolejny milowy krok na drodze do stworzenia społeczeństwa umiarkowanego dobrobytu. Nie mogło być inaczej, bo taki cel wyznaczył sam "chłopski cesarz" Xi Jinping. I choć pojawiają się uzasadnione wątpliwości, czy faktycznie problem rozwiązano całkowicie, to nie sposób odmówić Państwu Środka ogromnego sukcesu, jakim jest wyraźny wzrost standardu życia ludności. Tyle że przypisywanie go wyłącznie Pekinowi to nadużycie.

W 2014 r. władze w Pekinie stwierdziły, że w 832 spośród blisko 3 tys. "gmin" (县级行政区) występuje skrajna bieda. Sześć lat później z listy skreślono ostatnie 9, położonych w prowincji Guizhou. "Chiny rozwiązały problem skrajnego ubóstwa, z którym borykały się od tysięcy lat" - komentuje Gao Gang z Guizhou Academy of Social Sciences. "Satysfakcja miejscowej ludności wyniosła 99 proc." - wtórował przedstawiciel lokalnych władz Li Jian.

fot. / / Financial Times

Wyeliminowanie biedy jest kluczowym celem, który postawił przed partią Xi Jinping. Chiny miały uporać się z problem do końca tego roku, by w 100. rocznicę powstania Komunistycznej Partii Chin w lipcu 2021 r. przewodniczący ChRL mógł ogłosić stworzenie społeczeństwa umiarkowanego dobrobytu.

Sam przywódca nierzadko pojawia się na pierwszej linii frontu jednej z trzech "kluczowych bitew", jakie do stoczenia ma Państwo Środka (pozostałe to ograniczenie ryzyk finansowych oraz powstrzymanie degradacji środowiska). Xi - na wzór Mao Zedonga - ma wizerunek "chłopskiego cesarza", pochylającego się nad problemami zwykłych Chińczyków. Jak podaje "Financial Times", podczas pierwszej kadencji w fotelu przewodniczącego ChRL odwiedził 180 zubożałych regionów w 20 prowincjach. Media często przedstawiają go rozmawiającego z rolnikami czy emerytami.

fot. Xie Huanchi / / Zuma Press

Propagandzie towarzyszą wymierne działania. Pekin wysłał w teren blisko milion urzędników i regularnie zwiększał wydatki na walkę z ubóstwem, o średnio 20 proc. rocznie. Środki są przeznaczane na rozwój edukacji, ochrony zdrowia czy transfery pieniężne. Z bezpośredniego wsparcia rzędu 3000 juanów rocznie (ok. 1700 zł) korzysta 43 miliony Chińczyków.

Co ważne i charakterystyczne dla Państwa Środka rozwiązanie problemu obejmuje również budowę nowych mieszkań, do których za niewielką opłatą przenoszą się najubożsi. Od 2015 r. nowy dach nad głową znalazło w ten sposób blisko 10 mln osób. Taka polityka wspiera kluczowy dla chińskiej gospodarki sektor nieruchomości i proces integracji mniejszości etnicznych - przysposabiania ich do funkcjonowania w systemie zdominowanym przez większość Han, a właściwie partię komunistyczną. Dla Xi i KPCh walka z ubóstwem to coś więcej niż kolejny cel, to główne źródło legitymizacji ich władzy, zarówno wewnętrzne, jak i zewnętrzne - zauważa "FT".

fot. THOMAS PETER / / Reuters

Jeszcze na koniec ubiegłego roku w skrajnej biedzie żyło za Murem 5,5 mln osób. Problem udało się rozwiązać pomimo pandemii koronawirusa, która wywołała za Murem pierwszy oficjalnie uznany kryzys gospodarczy od ponad czterech dekad. Już w marcu władze informowały, że wydały na walkę z ubóstwem 140 mld juanów z 146 mld zaplanowanych na ten rok. W pierwszych trzech kwartałach emerytury wzrosły o 8,7 proc., a transfery pieniężne dla ubogich o 12,9 proc. - podaje Trivium China.

Koniec biedy za Murem?

Oczywiście w przypadku każdych chińskich danych pojawiają się wątpliwości dot. ich wiarygodności. Skoro przewodniczący nakazał wyeliminowanie biedy do końca roku, to bieda musiała zostać wyeliminowana, choćby tylko na papierze. Który lokalny urzędnik mógłby dopuścić, by tak kluczowy cel nie został zrealizowany? Niechybnie oznaczałoby to dla niego (i jego przełożonych oraz podwładnych) koniec kariery. Faktyczny zasięg ubóstwa jest zatem faktycznie niemożliwy do określenia, także z powodu wypaczeń i biurokracji na niższych szczeblach czy przemieszczania ludności. Ba, zapewne nie zna go sam Xi. W styczniu władze Jiangsu poinformowały, że spośród 80 mln mieszkańców prowincji biednych jest 17 osób.

Wątpliwości budzi też chińska definicja biedy. Krajowa granica ubóstwa na wsi została wyznaczona na poziomie 2300 juanów rocznie w cenach z 2010 r. Po uwzględnieniu wzrostu kosztów życia w ostatnich latach, obecnie wynosi 4000 juanów rocznie, czyli ok. 600 dolarów rocznie (blisko 200 zł miesięcznie).

fot. / / Bankier.pl na podstawie danych Banku Światowego

Tymczasem Bank Światowy wyznaczył globalny standard na poziomie 1168 dolarów dla krajów o średnio-niskich dochodach i 2008 dolarów dla państw o średnio-wysokich dochodach. Ekonomiści kwalifikują Chiny do drugiej grupy.

Gdyby uwzględnić granicę ubóstwa Banku Światowego, w 2016 r. jeden na czterech Chińczyków zostałby uznany za biednego. Szacunki te mają jednak oczywistą wadę - nie uwzględniają różnic w cenach - nie tylko pomiędzy krajami, ale i regionami Państwa Środka. Życie na chińskiej wsi jest dużo tańsze niż w Nowym Jorku czy Szanghaju. Dlatego też przeliczenie dochodów po wspólnym dla kraju parytecie siły nabywczej nie ma większego sensu.

Warto również zauważyć, że obok poziomu dochodów chińskie władze uwzględniają również dostępność innych podstawowych potrzeb - dachu nad głową, edukacji czy opieki zdrowotnej.

Ale cios w opowieść Xi Jinpinga o sukcesie nadszedł również z mniej oczekiwanej strony - z samego jądra, choć usilnie przez przewodniczącego marginalizowanego, partii. W maju premier Li Keqiang, formalny numer 2 w ChRL, publicznie stwierdził, że w Chinach żyje 600 mln ludzi, których dochód nie przekracza nawet 1000 juanów miesięcznie (niecałe 600 zł).

Na odsiecz przewodniczącemu ruszyli chińscy statystycy, wskazując, że faktycznie 610 milionów Chińczyków żyło w gospodarstwach domowych o średnim dochodzie rozporządzalnym na głowę nieprzekraczającym 1000 juanów. To jednak trochę co innego: rodzina 2+2 ma do dyspozycji 4000 juanów, a to już w wielu zakątkach Chin jest kwota, za którą spokojnie można przeżyć.

Chińczycy "gorszego sortu"

Powyższe wątpliwości nie powinny przesłonić oczywistego sukcesu Chin w walce z biedą. Nawet jeśli z ubóstwa wyszło w ciągu ostatnich czterech dekad nie 850 mln Chińczyków, jak podaje Bank Światowy, a nieco mniej, to i tak jest fenomenalne osiągnięcie. Tyle że przypisywanie całej zasługi partii komunistycznej to zdecydowanie nadużycie. Wielu mieszkańców Państwa Środka wyszło z biedy dzięki własnej, ciężkiej pracy, a zasługa władz sprowadzała się do pozwolenia ludziom, by się bogacili - poprzez uwolnienie prywatnej przedsiębiorczości czy otwarcie kraju za Murem na świat - po latach maoistowskiej opresji.

Kluczowe pytanie brzmi: co dalej? Władza pozwoliła ludziom wyjść z biedy, a niektórym nawet w tym pomogła. Ale wciąż ogranicza rozwój setek milionów Chińczyków.

Przez 40 lat właściwie jedyną szansą na poważniejszy zarobek dla mieszkańca wsi była przeprowadzka do dużego miasta. Ponad 230 mln migrantów nie ma jednak dostępu do opieki zdrowotnej czy edukacji dla dzieci w miastach, gdzie pracują. Są pozbawieni stabilności zatrudnienia (często zmieniają pracę co roku, a inni robią "na czarno") czy świadczeń społecznych. W tym roku ich sytuacja jest szczególnie trudna, ponieważ to właśnie w nich najmocniej uderzyła fala covidowego kryzysu.

Na ciężkiej i słabo płatnej pracy migrantów zbudowano sukces Państwa Środka, tymczasem wciąż nie mogą się oni doczekać reformy hukou, czyli systemu "wewnętrznych paszportów".

Ta, zgodnie z "chińską specyfiką", postępuje wolno i ogranicza się do mniejszych ośrodków miejskich, dokąd urodzeni na wsi przenosić się nie chcą, gdyż straciliby ziemię, którą gospodarują w domu, a zyskaliby niewiele w porównaniu do przeprowadzi do metropolii. Natomiast największe i najbogatsze miasta, jak Szanghaj czy Pekin, zazdrośnie strzegą się przed napływem Chińczyków "gorszego sortu", kultywując i tak ogromne nierówności.

Nadzieję na zmianę status quo pogrzebał ostatnio sam Xi Jinping. “Zgodnie z prawami ekonomii przemysł i ludzie koncentrują się w korzystnych regionach” – mówi przewodniczący. „Ekonomia skali nie powinna być jedynym czynnikiem do rozważenia w kontekście rozwoju miast. Zamiast tego ekologia i bezpieczeństwo muszą otrzymać wyższy priorytet. Wymogi ekonomiczne, życiowe, ekologiczne i dotyczące bezpieczeństwa muszą być dobrze skoordynowane” – dodaje. Jak interpretują analitycy Trivium China, w tym kontekście obawy o bezpieczeństwa zapewne dotyczą wzrostu społecznego niezadowolenia w metropoliach w wyniku niekontrolowanego napływu ludności wiejskiej.

fot. Tian Jinwen / / Zuma Press

Częściowym rozwiązaniem byłyby reformy: ziemska i systemu zabezpieczeń społecznych. W Chinach ziemia należy do państwa oraz kolektywów wiejskich i nie jest na sprzedaż – podmioty mogą otrzymać lub wykupić prawo do jej użytkowania, ale nie własność. Tyle że mieszkańcy miast mają prawo sprzedawać ziemię i mieszkania czy korzystać z nich jako zabezpieczenia kredytu, a mieszkańcy wsi nie. Ponadto władze lokalne mogą ich dość łatwo pozbawić ziemi i przesiedlić. Nader często rolnicy dostają niewielką rekompensatę, a krocie ze „sprzedaży” cennych terenów deweloperom trafiają do miejscowej publicznej kasy, a przy okazji do „znajomych królika”. Bywa że mają też problem z odnalezieniem się w nowej rzeczywistości – nie są np. w stanie znaleźć pracy, która pasowałaby do ich rolniczych kompetencji (ani innej) – przez co są skazani na życie na garnuszku państwa.

Po drugie, Chińczycy powinni mieć dostęp do usług publicznych w miejscu, gdzie przebywają, niezależnie od tego, jaki mają „paszport”. System świadczeń społecznych powinien być ujednolicany – obecnie występują kolosalne regionalne różnice między świadczeniami w metropoliach i na wsi. Sensowna byłaby również zmiana mocno regresywnego systemu podatkowego, w którym najmniej zarabiający oddają państwu wyższą część dochodów niż ci otrzymujący wyższe pensje – według MFW gorzej wynagradzana połowa Chińczyków jest mocniej obciążona daninami niż reszta poza górnymi 5 proc.

Zmiany opłaciłyby się nie tylko najuboższym, ale i byłyby spójne z modelem gospodarczym formalnie forsowanym przez przewodniczącego Xi, w którym to konsumpcja i rynek wewnętrzny mają napędzać rozwój, zmniejszając zależność od potężnych (i często niepotrzebnych) inwestycji oraz eksportu.

Źródło:
Maciej Kalwasiński
Maciej Kalwasiński
analityk Bankier.pl

Analityk i redaktor prowadzący Bankier.pl. Zajmuje się międzynarodowymi stosunkami gospodarczymi, ze szczególną uwagą analizuje sytuację gospodarczą Chin. Dba, by Bankier.pl pozostawał źródłem najważniejszych i najbardziej interesujących informacji ze świata i Polski, przedstawionych w przystępny i zrozumiały sposób.

Tematy
Załóż eKonto w promocji i zyskaj 150 zł od Bankier.pl + do 300 zł od mBanku + do 300 zł w programie poleceń

Załóż eKonto w promocji i zyskaj 150 zł od Bankier.pl + do 300 zł od mBanku + do 300 zł w programie poleceń

Komentarze (38)

dodaj komentarz
bha
Cóż...Paradoks dla wielu trudny do przełknięcia ,pomyślenia ogarnięcia rozumem źe jak u tzw. komunistów pracować będą niedługo ludzie za dwie ,trzy ,,miski ryżu" i dużo więcej ,a Cóż kapitalizm w zamian zaproponuje większości % coraz szerzej jak już od dawna jedną i to coraz bardziej niepewną patykiem Cóż...Paradoks dla wielu trudny do przełknięcia ,pomyślenia ogarnięcia rozumem źe jak u tzw. komunistów pracować będą niedługo ludzie za dwie ,trzy ,,miski ryżu" i dużo więcej ,a Cóż kapitalizm w zamian zaproponuje większości % coraz szerzej jak już od dawna jedną i to coraz bardziej niepewną patykiem na coraz bardziej szaro-czarnej wodzie...coraz mocniej zminimalizowaną i coraz to powszechniejszą w ogromie już branż i zawodów tzw. miskę minimalności ryżu ,a wszystko to w NIBY oficjalnym coraz bardziej rosnącym ogółowi dobrobycie życia???. INFO https://www.aplikuj.pl/porady-dla-pracownikow/1932/zarobki-chiny-ile-mozna-zarobic-w-chinach
lampeduza
Paradoks. Komuniści zmniejszyli biedę w Chinach poprzez wprowadzenie kapitalizmu. Ok kontrolowanego ... ale zawsze.
marianpazdzioch
Mało ludzi orientuje się, ale ten koleś odwraca to co dobre zdarzyło się w ostatnich latach w Chinach. Oczywiście pod względem gospodarczym, bo o innym trudno mówić. Jego poglądy nie tylko formalnie są komunistyczne, jak miało to miejsce z jego poprzednikiem.
mirek6504
W usa w pewnym mieście w lordstone ohio gdy General Motors zamknol zaklad produkujacy chevrolet crouze ludzie szukają lub dostali prace 450 mil od miejsca zamieszkania.
kapitanz
W Chinach się udało, a w Polsce biedota dalej pali węglem.
januszbizensu
Przecież tam bieda jest totalna poza Shanghaiem i Beijing w reszcie prowincji bez produkcji nastawionej na eksport to ludzie dalej gruz żrą. Na obrazkach i w postach anty-zachodnich idiotów to fajnie wygląda ale polecam pojechać i zobaczyć, 2 tygodnie tam nie wytrzymacie.
bha
A u nas to niby nie ma biedy,skromnego życia....poza Warszawą,Krakowem,Wrocławiem,Poznaniem etc.choć i tam pewnie też jest jej nie mało .
innowierca
Pamietam, okolo miesiac temu byla na Bankierze interesujace analiza z tabela ( index iPhone) gdzie wykazano ze Chinczyk pracuje krocej zeby kupic na iPhone, od podobnego najemnego wyrobnika w Polsce. Chinczycy to maja jakas taka hybryde komuny, ktora wciaz tam jest, ale przeciez rozwija sie biznes i rosnie wlasnosc prywatna.
Tak
Pamietam, okolo miesiac temu byla na Bankierze interesujace analiza z tabela ( index iPhone) gdzie wykazano ze Chinczyk pracuje krocej zeby kupic na iPhone, od podobnego najemnego wyrobnika w Polsce. Chinczycy to maja jakas taka hybryde komuny, ktora wciaz tam jest, ale przeciez rozwija sie biznes i rosnie wlasnosc prywatna.
Tak samo my w Europie tez mamy kapitalizm, ale na tym etapie mozna go juz porownac do dewiacji. Cale nacje zyja w Europie zupelnie bezproduktywnie, roszczesniowo. Zalamuja gospodarki rozmnazajac sie w niekontrolowany sposob, a krytyka tego zjawiska jest bardzo silnie zabraniana. Dalej mamy wlasnosc prywatna
(zakup mieszkania) gdzie regulowane jest co ci wolno z tym mieszkaniem robic, czyli
kiedy mozna lub nie mozna wynajac.
Wydaje mi sie tez ze w ciagu 10-20 lat w Chinach bedzie troche mniej "zamordystycznie" natomiast w Europie wiekszosc "zboczen kapitalizmu" i roznych dewiacji nie da sie juz nie tylko usunac, ale nawet wyleczyc.
marynapilecka
Człowieku tam są obozy koncentracyjne i non stop ocenia cię system totalnej oficjalnej jawnej inwigilacji. Do tego stopnia ze zabronią ci jeździć autobusem, albo kopic określony produkt jak za często przy rozmowach krytykujesz wodza albo spluniesz na ulicy!

Europa ma swoje wady i tendencje komunistyczne...ale zejdź
Człowieku tam są obozy koncentracyjne i non stop ocenia cię system totalnej oficjalnej jawnej inwigilacji. Do tego stopnia ze zabronią ci jeździć autobusem, albo kopic określony produkt jak za często przy rozmowach krytykujesz wodza albo spluniesz na ulicy!

Europa ma swoje wady i tendencje komunistyczne...ale zejdź na ziemię.

Powiązane: Chiny - Analizy i komentarze

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki