Chiny - wielkie rezerwy, wielkie problemy

analityk Bankier.pl

Wbrew pozorom ogromne rezerwy walutowe są dla Chin nie tylko poduszką bezpieczeństwa, ale i poważnym problemem. A nawet tak potężna "armia walutowa" może się okazać nieskuteczna w walce z dominującym rywalem - Stanami Zjednoczonymi.

W połowie poprzedniej dekady, w kilka lat po przystąpieniu Chin do Światowej Organizacji Handlu, Państwo Środka zaczęło wypracowywać coraz wyraźniejsze nadwyżki handlowe, a za Mur zaczął płynąć coraz szerszy strumień kapitału, szukającego wysokich stóp procentowych i liczącego na aprecjację juana. Przy neutralnej polityce władz powinno to powodować znaczący wzrost wartości chińskiej waluty. Pekin wybrał jednak strategię rozwoju opartą na eksporcie, dlatego za wszelką cenę nie chciał dopuścić do gwałtownego umocnienia renminbi. Skutkowałoby to bowiem nagłym wzrostem cen chińskich towarów sprzedawanych za granicą, czyli zmniejszeniem ich konkurencyjności. A w konsekwencji uderzyłoby w rynek pracy, czyli ład społeczny za Murem.

W efekcie rezerwy walutowe Państwa Środka puchły w niespotykanym tempie. Jeszcze na początku 2001 r. wynosiły raptem 170 mld dol., 13 lat później - ponad 20 razy więcej. W szczytowym momencie Chińczycy mieli "w skarbcu" równowartość blisko 4 bilionów dol.

Wartość chińskich rezerw walutowych [bln dol.]. Szacuje się, że 60 proc. stanowią aktywa dolarowe
Wartość chińskich rezerw walutowych [bln dol.]. Szacuje się, że 60 proc. stanowią aktywa dolarowe (Bankier.pl na podstawie PBC)

Na pierwszy rzut oka utrzymywanie tak ogromnej "walutowej armii" ma same plusy. Nie dość, że odstrasza potencjalnych spekulantów, to w sytuacji awaryjnej pozwala ograniczyć krach krajowej waluty. Taka sytuacja miała miejsce w latach 2014-16, gdy odpływ kapitału zza Muru wywierał silną presję na juana. Pekin nie chciał dopuścić do gwałtownej utraty wartości "czerwonego", więc poświęcił aż bilion dolarów na obronę kursu, co wraz z zaostrzeniem kontroli wywozu środków zahamowało skalę osłabienia renminbi.

Kurs USD/CNY
Kurs USD/CNY (FRED)

Istnieje jednak druga, ciemna strona gromadzenia wielkich rezerw, czyli utrata kontroli nad polityką monetarną. Jak działa ten mechanizm? Eksporterzy otrzymują płatności w dolarach, ale potrzebują juanów, by prowadzić działalność za Murem. Idą więc do banku i wymieniają "zielone" na "czerwone". Gdyby na tym poprzestać, juan umocniłby się. Jednak Ludowy Bank Chin (PBC) nie chce do tego dopuścić, więc ściąga dolary z rynku, emitując w zamian juany i skupując za nie amerykańską walutę od banków komercyjnych. Jako że nadmierne zwiększenie podaży pieniądza jest prostą drogą do wybuchu inflacji, bank centralny stara się tamować przyrost płynności poprzez operacje sterylizacyjne. Emituje zatem papiery wartościowe, które za otrzymane wcześniej "czerwone" nabywają banki. I tu pojawia się kilka problemów.

Przede wszystkim całkowita sterylizacja nie jest możliwa, szczególnie przy tak słabo rozwiniętym do niedawna rynku finansowym i przy konieczności zaabsorbowania tak dużych napływów jak w przypadku Państwa Środka. Ponadto, gdyby bank centralny wypuścił na rynek zbyt dużo papierów wartościowych, spadłaby ich cena, co oznaczałoby wzrost stóp procentowych na rynku międzybankowym, który mógłby się rozlać na całą gospodarkę. A do tego władze nie chciały doprowadzić.

Niewysterylizowana część środków powstałych na skutek walki z umocnieniem juana niebezpiecznie zwiększa ilość pieniądza w gospodarce, doprowadzając wraz z innymi czynnikami wywołanymi polityką Pekinu (wysoka stopa oszczędności) do ekspansji kredytowej na niespotykaną skalę czy powstawania kolejnych baniek spekulacyjnych. Ogromny wzrost zadłużenia chińskiej gospodarki jest zatem w tym świetle raczej pobocznym efektem innych polityk lub przynajmniej ich racjonalnym makroekonomicznym wytłumaczeniem.

Zmiana podaży pieniądza M2 (niebieska linia) i PKB (czerwona). 2001=100
Zmiana podaży pieniądza M2 (niebieska linia) i PKB (czerwona). 2001=100 (FRED)

To że nie doszło jeszcze do pęknięcia kredytowej bańki wynika ze specyfiki chińskiej gospodarki, w której władza twardą ręką kontroluje zamknięty system bankowy i wiele gałęzi gospodarki oraz ogranicza obywatelom możliwość inwestowania środków za granicą.

W tym świetle kwestia ponoszonych przez bank centralny kosztów wydaje się mieć mniejsze znaczenie, co nie oznacza, że nie warto o niej wspomnieć. Papiery emitowane przez PBC są wyżej oprocentowane niż obligacje USA (bo za Murem są wyższe stopy procentowe), więc chińskie władze płacą więcej swoim wierzycielom niż Amerykanie im.

"Złapał Chińczyk Amerykanina, a Amerykanin za łeb trzyma"

A to nie koniec minusów. Polityka Chin prowadzi do powstania paradoksu - biedniejszy kraj pożycza światu, a w szczególności bogatszej Ameryce pieniądze. Mniej zamożni obywatele Państwa Środka finansują konsumpcję dobrze sytuowanych Amerykanów. Równocześnie władze narzekają na niski poziom konsumpcji za Murem i zapowiadają jej pobudzanie.

Choć na brak inwestycji infrastrukturalnych Chińczycy nie mogą narzekać, to brakuje im przecież np. systemu zabezpieczeń społecznych z prawdziwego zdarzenia. Nie istnieje powszechny system emerytalny, kuleje sektor ochrony zdrowia czy edukacji publicznej, co zmusza obywateli do ogromnych oszczędności. I spirala się nakręca, bo oszczędności te gdzieś trzeba zainwestować, a system alokacji zasobów jest za Murem nieefektywny - pieniądze nie trafiają tam, gdzie są najbardziej potrzebne, bo rynek finansowy jest kontrolowany przez państwo. W efekcie Pekin wysyła część kapitału do pracy za Oceanem.

W efekcie Chiny są największym wierzycielem Stanów Zjednoczonych - z danych Departamentu Skarbu wynika, że Pekin posiada obligacje skarbowe USA o wartości 1,19 bln dol. (choć istnieją poważne przesłanki, by sądzić, że wartość ta jest o kilkaset miliardów wyższa, bo Chiny są w posiadaniu obligacji za pośrednictwem podmiotów zarejestrowanych w innych krajach, np. Belgii). Nie dość, że środki nie pracują w kraju, to jeszcze przynoszą marne zyski - amerykańskie papiery mają niską rentowność, a siła nabywcza dolara stopniowo spada.

Siła nabwycza dolara
Siła nabwycza dolara (FRED)

Do wad stricte gospodarczych można jeszcze dorzucić argument polityczny. Pekin od lat zabiega o ograniczenie roli dolara w światowych finansach, argumentując że daje on uprzywilejowaną pozycję Stanom Zjednoczonym. Tymczasem to właśnie Chiny znacząco przyczyniają się, poprzez gromadzenie ogromnych rezerw w dolarach i przyjmowania płatności w amerykańskiej walucie, do podtrzymania dominującej roli "zielonego", a co za tym idzie - USA w globalnej gospodarce.

W tym kontekście często przewija się argument, że władze Państwa Środka mogą wykorzystać zgromadzone obligacje USA do uderzenia w największego rywala. Na razie taki scenariusz to czyste political fiction - Chiny mają w obecnej konfiguracji zbyt dużo do stracenia. Wyprzedaż amerykańskich papierów wiązałaby się nie tylko z jednorazową stratą wynikającą z obniżenia ceny rynkowej, ale i umocnieniem kursu juana, co odbiłoby się na chińskim eksporcie, czy problemami z zapłatą za import (Chiny są drugim importerem świata, a w rozliczeniach wciąż dominuje "zielony").

Jak wrogi ruch odebrano by w Waszyngtonie chyba nie trzeba pisać. Tymczasem zza Muru za Ocean płyną towary o łącznej wartości blisko 500 mld dol. rocznie, nie wspominając o innych formach współpracy, praktycznie na każdym polu - politycznym, biznesowym, kulturowym czy naukowym.

Bliżej realizacji tego spiskowego scenariusza znajdziemy się, gdy Pekinowi uda się przestawić chińską gospodarkę na nowe tory - z napędzanej inwestycjami i eksportem na opartą na konsumpcji i usługach. Jeżeli w tym czasie uda się również zwiększyć popularność renminbi na świecie, np. poprzez oparcie go na złocie, to Chiny mogą być bardziej skłonne wywrócić światowy porządek do góry nogami, nawet uwzględniając wyżej wymienione koszty.

Warto przy tym jednak przypomnieć, że Pekin ma niewielką część ogromnego zadłużenia USA. Dług publiczny Wuja Sama przekroczył w tym roku 20 bln dol. W rękach zagranicznych inwestorów znajduje się mniej więcej jedna trzecia, w rękach samych Chińczyków ok. 6 proc. Dwie trzecie pozostają w posiadaniu krajowych instytucji publicznych oraz inwestorów indywidualnych i instytucjonalnych. "Zrzut" chińskich rezerw na rynek miałby zatem duże konsekwencje jako element zestawu działań wrogich USA, a nie pojedyncze wydarzenie, które wstrząsnęłoby rynkiem ze względu na ogromną skalę. Czy inne kraje poszyłyby za przykładem Pekinu i zdetronizowały dolara? To oczywiście zależy od wielu czynników - dostępnej alternatywy, ale i rozlokowania amerykańskich lotniskowców.

Maciej Kalwasiński

Źródło:
Tematy:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
7 1 alvaro_morales

Istnieje obiegowe stwierdzenie "za murem opisujące" Chiny, ale my się nim możemy posługiwać, ci poza granicami Chin. Pisanie że "Równocześnie władze narzekają na niski poziom konsumpcji za Murem i zapowiadają jej pobudzanie." to które władze,bo chyba nie Chńskie, bo dla nich za murem jest inna część świata.

Poza tym Pan Maciej Kalwasiewicz dywaguje nad wskaźnikami makrokeonomicznymi Chin na poziomie liceum stawiając pytania na które które podstawowe twierdzenia makroekonomiczne już dawno odpowiedziały. Istnieje prosta zależność pomiędzy ilością pieniądza w obiegu a zadłużeniem gospodarki dla krajów rozwijających się. Im więcej pieniędzy tym tańszy kredyt. A ilość pieniędzy w Chińskiej gospodarce jest ogromna, ze względu na podejście pro oszczędnościowe społeczeństwa, jak poluźnienia ilościowego stosowanego przez tamtejszy BC. Stąd też taki wzrost gospodarczy.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
10 19 spacegurps

Brawo! Pan Maciej odkrył źródło sukcesu chińskiej gospodarki.
"Nie istnieje powszechny system emerytalny, kuleje sektor ochrony zdrowia czy edukacji publicznej, co zmusza obywateli do ogromnych oszczędności."
Właśnie to zapewnia sukces każdej gospodarce: oszczędności, które ci najbardziej przedsiębiorczy mogą tanio pożyczyć i zainwestować. Brak państwowej emerytury i prywatna ochrona zdrowia i prywatna edukacja to są klucze do sukcesu każdej gospodarki.
Teraz chińska gospodarka zajmuje pierwsze miejsce na świecie pod względem siły nabywczej. Zróbmy w Polsce tak samo!

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
9 6 talmud

hahahaha

p.s nie pochodze od malpy a ty?

! Odpowiedz
5 36 ajwaj

Co do PKB, który dla Chinczyków i innych ma tylko wyrywkowa wartosc orientacyjna > atrykul sprzed 3 lat !!!

Chiny wyprzedziły USA!
23 Listopad 2014 - 17:24

Według Międzynarodowego Funduszu Walutowego, chińska gospodarka stała się w tym roku największą na świecie pod względem siły nabywczej (PPP). Dużym zaskoczeniem dla analityków jest też wynik nowej „siódemki”, która obejmuje Brazylię, Indie, Indonezję, Chiny, Meksyk, Rosję i Turcję.

Jak stwierdzono w raporcie MFW, opublikowanym 7 października br., PKB tej grupy, w przeliczeniu na parytet siły nabywczej (PPP), wyprzedza grupę siedmiu krajów rozwiniętych (Wielka Brytania, Niemcy, Włochy, Kanada, USA, Francja i Japonia)

http://www.eurogospodarka.eu/chiny-wyprzedzily-usa

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
9 33 kapitaneo

Jak wiele się musi zmienić żeby wszystko pozostało bez zmian.
Od wieków o sile państw decydowała armia i gospodarka. USA ma najsilniejsze i jedno i drugie.

A tak na marginesie. Jak na tle USA i rosnących Chin wygląda UE. Bez armii, z coraz mniej konkurencyjną gospodarką, problemami emigracyjnymi, bezrobociem wśród młodych.

Niech każdy sobie sam odpowie z kim należy rozwijać współpracę gospodarczą i wojskową w najbliższych dziesięcioleciach.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
25 10 bankowiec26

PKB UE jest nieco mniejsze od USA i zdecydowanie większe jak Chin. Gospodarka UE (głównie Niemiec) jest bardzo konkurencyjna o czym świadczą " jęki" Trumpa o nadwyżce handlowej. USA są bardziej zadłużone jak UE jak i sama Eurozona. Poza tym wybór UE- USA jest sztuczny, bo z ostatnich prezydentów USA tylko Trump jest antyeuropejski. Skąd wiesz czy za 3 lata w Białym Domu nie zawita znowu ktoś o orientacji proeuropejskiej jak Obama.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 15 kapitaneo odpowiada bankowiec26

Słusznie napisałeś, że to gospodarka Niemiec jest konkurencyjna. Nie napisałeś tylko dlaczego.
A oprócz całkiem dobrego know - how jest to efekt Euro. Oczywiście za to płacą jelenie na południu Europy - bankrutujące Włochy, Grecja, Portugalia, Hiszpania.
No ale co pożyli za łatwy kredyt w euro to ich.

! Odpowiedz
3 20 silvio_gesell

Bardzo dobry artykuł.

! Odpowiedz
14 54 ajwaj

Jasne, ze problemy maja wszyscy
Ale Chiny Ludowe maja problem wielkiej KASY, a nie jak ultra-turbo demokr. "zachód" dlugów, terroru, nawalanki wewnetrznej, zewn. USA <> UE, najazdu soc.migrantów, afer, EXITÒW itd. itp.
Gospodarki bylych kolonii Chin, Indii itd. doznaly szoku wzrostu gospodarczego po przymusowym odejsciu kolonizatorów i ich kompradorów. Jest to dla wielu jeszcze wasali warunek wzrostu niespelniony - i nie maja o czym marzyc
A chinscy komunisci nie robia tajemnicy.. Nie zbieraja kasy dla kasy, czujac doganiajace Indie inwestuja w Jedwabny Szlak (juz setki mld. $) i nie jest to tylko kolej i porty dla eksportu (czy równ. Kanal Panamski), a zmiana infrastruktury panstw sympatyzujacych dla wspólnego rozwoju > dobrobytu. (anty-komunistów PL,Ukr & co. to nie dotyczy-tylko twardy kapitalizm)

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
16 44 rekin1986

Tak się kończy każda zabawa pożycz dalej pierwszy pożycza drugiemu drugi trzeciemu i tak do upadłego aż robi się kosmiczny dług a nie ma winnego kto pierwszy pożyczył potem się zaczyna oddaj mi mój hajs oddałbym ale mi nie oddali Ci też nie oddają bo im też wiszą

Kłania się klasyczne powiedzenie

Dobry zwyczaj nie pożyczaj jeszcze lepszy nie oddawaj albo jak pożyczysz to na wieczne oddanie

Nie ma jak powiedzonko banksterki

Dajcie mi kontrolę nap podażą pieniądza narodu i nie będzie mnie obchodziło kto tworzy jego prawa Mayer Amschel Rothschild 1744-1812

Nieważne kto pisze ustawy ważne kto kładzie kasę na stole

Ciekawe kiedy to wszystko walnie z wielkim hukiem

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne
CNY -0,30% 0,5621
2020-02-27

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 4,4% I 2020
PKB rdr 3,1% IV kw. 2019
Stopa bezrobocia 5,5% I 2020
Przeciętne wynagrodzenie 5 282,8 zł I 2020
Produkcja przemysłowa rdr 1,1% I 2020

Znajdź profil