Na Starym Kontynencie nie ustają spekulacje w sprawie Grecji, która do końca miesiąca musi pożyczyć 10 mld euro, by spłacić zapadające w tym miesiącu długi. Jak na razie potencjalnych wierzycieli zniechęca deprecjacja greckiego długu oraz brak reform zmierzających do ograniczenia gigantycznego deficytu budżetowego, sięgającego w tym roku 12,7% PKB. Gazety donoszą też o kłopotach greckich banków, z których Grecy zaczynają wycofywać oszczędności.
„Z powodu niepewności w strefie euro złoto wciąż cieszy się powodzeniem jako inwestycja alternatywna. Na dołkach wchodzą kupcy zainteresowani fizycznym metalem” – ocenił sytuację Bernard Sin, szef działu handlowego szwajcarskiej mennicy MKS Finance SA cytowany przez Bloomberga.
O godzinie 14:40 za uncję złota płacono 1.135,46$, czyli o 0,2% więcej niż na zamknięciu wtorkowych notowań. Ponieważ kurs EUR/USD zniżkował o 0,4%, to cena kruszcu liczona ustanowiła nowy nominalny rekord wszech czasów na poziomie 851,90€ za uncję.
Podobny scenariusz zdaniem analityków technicznych może mieć miejsce także w przypadku cen złota wyrażonych w amerykańskiej walucie. Wczoraj kurs złota przekroczył poziom 1130$, stanowiący linię szyi formacji odwróconej głowy z ramionami, co jest dla niektórych traderów może być sygnałem do zajęcia długich pozycji.
Wsparciem dla scenariusza zakładającego wzrosty cały czas jest polityka Rezerwy Federalnej. Amerykańskie władze monetarne nie dość, że nie myślą o zacieśnianiu polityki, to cały czas zwiększają podaż pieniądza. Według danych Fed-u z St. Louis łączna baza monetarna w Stanach Zjednoczonych sięgnęła 2,1 biliona dolarów i była o 26% większa niż rok wcześniej. Rosnąca ilość pieniądza w obiegu oznacza inflację, której odzwierciedleniem są rosnące ceny surowców, w tym także złota.
Krzysztof Kolany
Bankier.pl





















