REKLAMA
Podwójna szansa na wygraną! Ranking ETF w Wakacjach na Giełdzie

    Wizyta Hollande'a: powinniśmy czuć się docenieni

    Łukasz Piechowiak2012-11-16 13:03główny ekonomista Bankier.pl
    publikacja
    2012-11-16 13:03
    Polskę odwiedza prezydent Francji Francois Hollande. Oficjalnie pomiędzy naszymi krajami panują ciepłe stosunki. Nieoficjalnie dyskusja jest gorąca, bo dotyczy budżetu unijnego na lata 2013-2020.

    holland
    Źródło: PAP/Radek Pietruszka

    To dla prezydenta Francji dzień spotkań - najpierw z Bronisławem Komorowskim, następnie z premierem Donaldem Tuskiem, a później wygłosi przemówienie w Sejmie. Jest to pierwsza wizyta Francois Hollande'a w Polsce od objęcia przez niego funkcji prezydenta w maju tego roku.

    »Polska nie potrzebuje unijnej jałmużny

    Francuzi są umiarkowanie przeciwni wielkim cięciom w budżecie UE, co może być szansą dla Polski do budowy koalicji. Różnimy się tylko w kwestii redystrybucji środków – nam bardziej zależy na zachowaniu polityki spójności, a dla Francuzów najważniejsze są środki na wspólną politykę rolną. Francuski rolnik to jeden z największych beneficjentów Wspólnej Polityki Rolnej, która opiera się na kwotowaniu i wysokich dopłatach do produkcji. Francuska propozycja zakłada wyrównanie dopłat we wszystkich krajach UE. Przeciwnicy tej formy wspierania rolnictwa od lat twierdzą, że najwięcej na tym korzystają najwięksi posiadacze ziemscy, którzy spokojnie mogliby się obyć bez pieniędzy z UE.

    Niemniej Paryż nie sprzeciwia się cięciom. Francja popiera propozycje Komisji Europejskiej, by wydatki pozostały na niezmienionym nominalnym poziomie, co realnie oznacza ich zmniejszenie o ok. 10-12%. Dla Polski oznacza to, że mimo wszystko dostaniemy mniej. Teraz walka toczy się o to, by cięcia nie były większe, niż zakładaliśmy. Jeżeli dostaniemy mniej środków z budżetu UE, to zmniejszone wydatki publiczne mogą się zakończyć recesją. Przez ostatnie 7 lat Polska uzależniła się od dopływu kapitału z Brukseli. Mały budżet UE zakończy się dla nas syndromem odstawienia. Nie umrzemy, ale będziemy musieli nauczyć się działać w innym środowisku.

    Francuzi chcą mieć większy wpływ na Polskę


    Wizyta prezydenta Francji ma przede wszystkim wyznaczyć nowe obszary współpracy gospodarczej między oboma krajami. Rozmowy będą dotyczyły także bezpieczeństwa i obronności. Francuskie dzienniki donoszą, że oprócz rozmów dotyczących unijnego budżetu, wizyta Francois Hollande'a ma dotyczyć przywrócenia równowagi pomiędzy wpływami niemieckimi i francuskimi w Polsce. Obecnie Niemcy mają ok. 26% udziałów w polskich małych i średnich przedsiębiorstwach, a Francuzi tylko 6%. Dla Paryża Polska to ważny rynek – wschodząca gwiazda UE.

    Krytycy piszą, że prezydent Francji odwiedził Polskę dopiero jako piąty kraj – po Niemczech, Anglii, Hiszpanii i Włoszech. Pamiętajmy jednak, że są to bezpośredni sąsiedzi Francji. Powinniśmy więc czuć się docenieni.

    Łukasz Piechowiak
    Źródło:
    Tematy

    Komentarze (8)

    dodaj komentarz
    ~Precz z chińszczyzną
    Jeżeli ktoś ma jeszcze wątpliwości jak wygląda “polityka jednego dziecka” w Chinach to ma teraz dowód. Mamy do czynienia z prawdziwym ludobójstwem, które dokonuje się w kraju, który kupił sobie uznanie w oczach świata. Do niedawna jedynie czytaliśmy o zbrodniczym reżimie rządzącym w „kapitalistycznym Jeżeli ktoś ma jeszcze wątpliwości jak wygląda “polityka jednego dziecka” w Chinach to ma teraz dowód. Mamy do czynienia z prawdziwym ludobójstwem, które dokonuje się w kraju, który kupił sobie uznanie w oczach świata. Do niedawna jedynie czytaliśmy o zbrodniczym reżimie rządzącym w „kapitalistycznym raju”. Teraz mamy namacalny dowód.
    Według obrońców życia kobieta, której martwe dziecko znajduje się w wiadrze z wodą, została siłą poddana aborcji w 9 miesiącu ciąży. Dziecko płakało przed śmiercią, spowodowaną utopieniem. Reggie Littlejohn z Women’s Rights Without Frontiers, która walczy z polityką jednego dziecka w Chinach ( przypomnijmy, że jeden z multimilionerów wpadł na pomysł by wprowadzić ją w zachodnim świecie) podkreśla, że to zdjęcie pokazuje chińską rzeczywistość. „Czasami kobiety umierają podczas przymusowej aborcji, razem ze swoimi dziećmi. Przymusowe aborcje to wojna chińskiego rządu przeciwko kobietom”- mówi. "Późna aborcja polega na wstrzykiwaniu dzieciom w główkę trucizny i topienie dzieci w wiadrze"- opowiada.

    Zdjęcie oburzyło użytkowników chińskiego "Weibo", które ma 260 milionów użytkowników. „W szpitalu kilku osiłków zaciągnęło kobietę na stół operacyjny i nie puszczali jej dopóki nie dostała zastrzyku. Jednak ta kobieta była bliska porodu! Jej rodzina nawet nie wiedziała, że ją porwano.”- opowiada współpracownik LSN w Chinach. Niedawno na światło dzienne wyszły zeznania jednej kobiet, która zeznawała przed Human Rights Commission w Izbie Reprezentantów w październiku 2009 roku. Wujian w 2004 roku dowiedziała się, że jest w ciąży. Niestety była to ciąża bez zgody władz. Kobieta musiała się więc ukrywać. „Każdego dnia odczuwałam strach i samotność, jednak poczucie, że będę miała dziecko wszystko zmieniało”- mówiła przed komisją. Władze dowiedziały się jednak o ciąży. Nie mogąc jej znaleźć aresztowali jej ojca, którego poddano torturom by wyznał gdzie ukrywa się córka. Kobieta bojąc się o życie ojca oddała się w ręce urzędników. W szpitalu Wujian spotkała kolejne ciężarne kobiety. “Czekały jak świnie w rzeźni. Szybko zaciągnięto mnie do pokoju i bez mojej zgody podano mi tlen. W pokoju było kilka innych mam” - relacjonuje kobieta, która dodaje, że pokój był pełen kobiet, którym właśnie „wyrwano dzieci z łona”. Część płakała, część krzyczała, inne jęczały. Jedna z nich turlała się z bólu po podłodze. Kobieta błagała by pielęgniarka, która zbliżała się do niej z 8 centymetrową strzykawką pozwoliła jej uciec. „Mówiłam jej, że zniknę i nie powiem nikomu, że ona mnie puściła. Pielęgniarka nie reagowała”- zeznawała kobieta, która powiedziała pielęgniarce , że jako lekarz powinna pomagać ludziom a nie zabijać ich. Ta stwierdziła w nerwach, że w poprzednim roku w kraju było ponad 10 tysięcy przymusowych aborcji. ”Byłam zszokowana jej słowami. Uświadomiły mi one, ze moje dziecko było traktowane jak zwierze. W końcu wbiła strzykawkę w główkę mojego dziecka. Myślałam, że to koniec świata” - relacjonuje. Następnego dnia Wujian trafiła na stół operacyjny. Na ścianach zobaczyła krwawe odciski palców innych kobiet. “Lekarz powiedział mi, że sprawiam kłopoty bowiem dziecko samo powinno wypłynąć ze mnie po zastrzyku. Zatem postanowili pokroić moje dziecko nożyczkami i wciągnąć zwłoki specjalnym odkurzaczem. Słyszałam dźwięk nożyczek, które cięły ciałko mojego dziecka. Chciałam umrzeć”- pisze kobieta. Następnie pielęgniarka pokazała kobiecie stópkę jej nienarodzonego dziecka. „Nigdy nie pozbyłam się widoku stópki mojego dziecka. Nigdy nie podniosłam się z tego psychicznie i duchowo”- czytamy w zeznaniach kobiety. Łukasz Adamski, fronda kwiecień 2012
    ~janusz
    powinniśmy czuć się docenieni?
    czy to są jakieś żarty? nie chciał nie musiał przyjeżdżać.
    ~Sierota
    medialny bzdur o potrzebie uczucia bycia docenionym z powodu wizyty francuskiego lewaka wloz sobie w buty w miejsce sowieckich onuc.
    ~jacek
    "Obecnie Niemcy mają ok. 26% udziałów w polskich małych i średnich przedsiębiorstwach, a Francuzi tylko 6%." WTF?!?
    ~hands-on
    "Obecnie Niemcy mają ok. 26% udziałów w polskich małych i średnich przedsiębiorstwach, a Francuzi tylko 6%."
    gdzie można znaleźć takie dane?
    ~tepe
    Francuska prasa. Na onecie nie będzie;p
    ~Co z tym portalem?
    No jasne komentarze zniknely. Szkoda gadac. Francja liczy na budowe przekletej elektrowni atomowej w tuskolandii i wszystko w temacie. Smieszna interesowna i niewiarygodna jak zawsze
    ~Ania
    Niezależny i obiektywny portal finansowy - www.IndependentTrader.pl

    Powiązane: Francja

    Polecane

    Najnowsze

    Popularne

    Ważne linki