Amerykańskie indeksy rozpoczynają tydzień tuż poniżej swych tegorocznych maksimów (Dow Jones nawet nieco powyżej). Przed dzisiejszą sesją pozytywnie zaskoczył holenderski koncern Philips Electronics, który w minionym kwartale pomimo spadku przychodów (o 11% r/r) zdołał potroić zysk netto, uzyskując na czysto 174 mln euro. Tymczasem analitycy spodziewali się straty przy jeszcze niższych obrotach. Ta informacja wystarczyła, by do południa europejskie giełdy rosły po przeszło 1%. Nieco mniejszy optymizm panuje też na rynku terminowym, a zwyżkujące notowania kontraktów na S&P500 pozwalają się spodziewać wzrostowego początku sesji w Nowym Jorku.
Ale Philips to tylko przygrywka, jeśli spojrzeć na listę globalnych korporacji, które w tym tygodniu pochwalą się wynikami za ostatnie trzy miesiące. Już jutro raporty opublikują m.in. Johnson & Johnson oraz Intel, zaś w kolejnych dniach na rynek napłyną wieści z banków (JP Morgan, Bank of America, Citigroup, Goldman Sachs) oraz firm technologicznych (IBM, Nokia, ASML i AMD). Zaś zwieńczeniem tygodnia będzie sprawozdanie kwartalne General Electric – konglomeratu zwanego amerykańską gospodarką w pigułce.
W ten sposób w tym tygodniu optymistyczne oczekiwania rynku zostaną skonfrontowane z twardymi liczbami. Z tymże ważniejsze od rezultatów za trzeci kwartał (którzy analitycy już spisali w straty, spodziewając się średnio 23-procentowego regresu wyników finansowych amerykańskich blue chipów), będą prognoz zarządów na następne kwartały. Inwestorzy żyją nadziejami, że kolejne 12 miesięcy przyniesie kolosalny wzrost zysków. Dla spółek z indeksu S&P500 prognozuje się wzrost o 64% w ostatnich trzech miesiącach roku, oraz po ok. 25% w 2010 i 2011 roku.
Dzisiaj aktywność nowojorskich inwestorów może być nieco ograniczona ze względu na Dzień Kolumba. W związku z tym świętem nie będzie handlu na rynku obligacji skarbowych.
K.K.































































