W minionym roku podstawowe zakupy były większym obciążeniem dla domowych budżetów niż rok wcześniej. Z danych GUS wynika, że w 2013 roku Polacy proporcjonalnie więcej wydawali na jedzenie.
W 2013 r. udział wydatków na żywność wzrósł z 24,33% do 24,66%. Z kolei wydatki na użytkowanie mieszkania wzrosły z 20,84% do 21,7%. Zmiany nie są dramatyczne, jednak nie pod tym względem Polacy wyraźnie zbiednieli.
Bogate społeczeństwa poznaje się po tym, na co wydają pieniądze. Przyjmuje się, że im większe są wydatki na dobra pierwszej potrzeby, tym obywatele danego państwa są biedniejsi. W Polsce na mieszkanie, rachunki i żywność musimy wydawać ponad 46% swoich dochodów. Z danych Eurostatu wynika, że średnia dla UE wynosi ok. 31%.
| Państwo
|
Udział
wydatków na żywność i mieszkanie w dochodach
obywateli
|
|
Polska |
46,3% |
|
Niemcy |
35% |
|
Czechy |
32% |
|
Szwecja |
34% |
|
Hiszpania |
30% |
|
Przeciętna
UE |
31% |
Opracowanie: GUS, Eurostat
Niemcy na żywność i mieszkanie wydają 35% dochodów. Szwedzi 32%; Czesi 34%, a Hiszpanie 30%. Resztę dochodu pochłaniają wydatki na komunikację, odzież i obuwie, dobra luksusowe, oszczędności i inne. Słowem - z uwagi na niskie dochody stać nas na mniej towarów, które nie należą do grupy dóbr pierwszej potrzeby.
Dlaczego wydajemy więcej na jedzenie?
Ceny energii zmalały o 0,5% a żywność podrożała o ok. 2%. Biorąc pod uwagę realny wzrost płac to wskaźniki te powinny się kompensować. Jednak tak się nie stało. Dlaczego? Płace realne w 2013 roku wzrosły o 2,5%. Jednak dotyczy to tylko osób pracujących.
Niestety względem 2012 roku odnotowaliśmy wzrost liczby bezrobotnych o 20 tys. osób. Niby nie jest to wielka różnica, ale w całym 2013 roku mieliśmy znacznie większą fluktuację na rynku pracy tzn., że czasowo o wiele większa liczba osób była bez zatrudnienia. Oznacza to, że przez krótkie okresy całkiem spora rzesza osób miała obniżone dochody, a co za tym idzie - większy odsetek przeznaczali na dobra pierwszej potrzeby, bo popyt na żywność raczej ma stały charakter.
Polska należy do jednego z najtańszych państw UE
Z raportu Eurostatu wynika, że średnie ceny żywności w Polsce wynoszą 69% przeciętnej UE. Taniej jest tylko w Rumunii i Bułgarii. Równocześnie nasze zarobki są ok. 3 razy niższe niż w krajach "starej UE", gdzie ceny średnio są tylko dwukrotnie wyższe. Stosunek zarobków do cen wyraźnie jest nie na naszą korzyć.
Podobnie rzecz ma się z wydajnością pracy mierzoną wartością wyprodukowanych dóbr i usług w ciągu godziny, która w Polsce wynosi 60% przeciętnej UE. To kolejny dowód na to, że pensje w naszym kraju są wyraźnie niedoszacowane i w wielu sektorach powinny być wyższe.
Rok 2014 rokiem podwyżek?
O ile nic złego się nie wydarzy to wzrost gospodarczy w 2014 roku w naszym kraju wyniesie ponad 3%. Wiele wskazuje też na wyraźną poprawę na rynku pracy. Te dobre prognozy wskazują, że pracodawców czeka ciężka presja płacowa ze strony pracowników, która z pewnością wpłynie na realny wzrost wynagrodzeń.
Rząd mógłby im to ułatwić, gdyby odrobinę zmniejszył klin podatkowy. Niestety - zamiast tego proponuje się uszczelnienie systemu poprzez objęcie większej liczby umów cywilnoprawnych obowiązkiem składkowym do ZUS. Dlatego obawiam się, że nasze podwyżki może pożreć fiskus.
Łukasz Piechowiak,Główny ekonomista Bankier.pl




























































