Chiny z ostrożnością przyglądają się porozumieniu USA i Rosji w sprawie eksportu rosyjskiego oleju napędowego — piszą analitycy cytowani we wtorek przez hongkoński dziennik „South China Morning Post”.


Eksperci ostrzegają, że Stany Zjednoczone nadal może grozić sankcjami innym odbiorcom rosyjskiej energii.
Prezydent USA Donald Trump poinformował w piątek w serwisach społecznościowych, że zawarł porozumienie z przywódcą Rosji Władimirem Putinem w sprawie dostaw oleju napędowego. Ministerstwo skarbu (finansów) USA wydało równocześnie licencję, na mocy której amerykańskie sankcje do kwietnia 2027 roku nie będą obejmować rosyjskiego oleju napędowego załadowanego na tankowce do piątku.
Cui Hongjian z Pekińskiego Uniwersytetu Studiów Zagranicznych ocenił, że obecne podejście Pekinu sprowadza się do „obserwowania, w którym kierunku rozwiną się sprawy”. Jak zaznaczył badacz, Ukraina i Europa mają nadzieję, że umowa okaże się jedynie ratunkowym „środkiem tymczasowym”, a nie „pierwszym krokiem, który wywoła efekt domina” w demontażu zachodnich sankcji. Dodał, że układ nie wpłynie bezpośrednio na handel Chin z Rosją, gdyż Moskwa nadal potrzebuje Pekinu jako głównego odbiorcy.
Analitycy zwracają też uwagę na daleko posuniętą wybiórczość w działaniach Waszyngtonu. Zhang Chi z Uniwersytetu w Hongkongu nazwał porozumienie „wewnętrznie sprzecznym”. Zauważył, że choć USA same sięgają po rosyjski olej napędowy, to mechanizm sankcji wtórnych wynikający z ustawy im. Lindseya Grahama może nadal służyć jako karta przetargowa oraz narzędzie wywierania nacisku na innych importerów, takich jak Chiny czy Indie.

Na wewnątrzamerykański wątek wskazał z kolei Ma Bo z Uniwersytetu Nankińskiego. Określił on umowę mianem „sprawy wysoce transakcyjnej”, podyktowanej zbliżającymi się wyborami parlamentarnymi (mideterms) w USA i próbą ograniczenia strat Partii Republikańskiej. Ekspert ostrzegł przy tym azjatyckich importerów, by nie traktowali tego porozumienia jako trwałej korekty amerykańskiej polityki. Jak ocenił, ewentualna zmiana strategii Trumpa po wyborach do Kongresu sprawi, że przedwczesne zmiany planów „mogą przynieść skutek odwrotny do zamierzonego”. (PAP)
krp/ akl/





























































