Protestujący na placu Puerta del Sol w Madrycie uczcili minutą ciszy pamięć zmarłej w środę Maricarmen Abascal, która stała się symbolem kryzysu mieszkaniowego w Hiszpanii. Tłum ruszył następnie w pobliże położonego nieopodal Kongresu Deputowanych, otoczonego przez policję.


Skandowano hasła: "Maricarmen odchodzi, ale walka trwa", "W naszej walce Maricarmen żyje", "To nie są zgony, to morderstwa" oraz "Ani jednej eksmisji więcej".
Na Puerta del Sol około północy panowała spokojna atmosfera. Młodzi, domagając się realizacji prawa do mieszkania rozstawili tam namioty w nocy z 26 na 27 września po wielotysięcznej manifestacji zwołanej po eksmisji emerytki. Obecnie namiotów jest kilkaset, a noce spędza w nich ok. 2 tys. osób.
Protestujący otoczyli obozowisko świecami, a przed otoczoną barierkami i pilnowaną przez policję siedzibą władz Madrytu utworzono rodzaj ołtarzyka.
Wokół niego, paląc świece, w skupieniu siedziała grupka osób, w ciszy fotografowana i nagrywana smartfonami przez przechodniów i turystów.

Politycy wszelkich opcji w mediach społecznościowych odnieśli się do śmierci kobiety. Wyrazy współczucia rodzinie i bliskim Maricarmen, a także wszystkim tym, którzy odczuwają jej stratę, przekazał na platformie X premier Pedro Sanchez.
"Chcę przekazać wyrazy współczucia rodzinie i bliskim Maricarmen. Żadnej kampanii, żadnych partii, żadnego instrumentalnego wykorzystywania tej sprawy. Dość dokładania kolejnych cegieł do muru podziałów. W obliczu śmierci człowieka możliwy jest tylko szacunek" – napisał w serwisie X lider opozycyjnej Partii Ludowej (PP) Alberto Nunez Feijoo.
"Zabili Maricarmen. Bez żadnych skrupułów wykorzystali cierpienie starszej osoby, aby rozpętać kampanię mającą ukryć odpowiedzialność rządu za katastrofalną sytuację mieszkaniową. Odpowiedzialność ponosi Pedro Sanchez, jak sama mówiła Maricarmen. Niech wszyscy wiedzą, kto sprowadził na Hiszpanię ruinę i śmierć (podczas blackoutu, DANA, w Adamuz i w Ceucie)" – oświadczyła z kolei skrajnie prawicowa partia Vox.
W Hiszpanii zaczęła się kampania wyborcza. Masowe protesty w całym kraju po eksmisji Maricarmen doprowadziły do głosowania w Kongresie Deputowanych nad rządowymi propozycjami prawa, które miały na celu m.in. ograniczenie możliwości eksmisji osób takich jak Maricarmen i zwiększenie praw lokatorów. Kiedy nie uzyskały większości parlamentarnej premier Pedro Sanchez rozwiązał parlament i ogłosił przedterminowe wybory, które odbędą się 29 listopada.
Bank Hiszpanii oszacował w ubiegłorocznym raporcie, że w kraju brakuje ok. 750 tys. mieszkań. Ocenił też, że Hiszpania należy do krajów UE o bardzo wysokim odsetku najemców znajdujących się w sytuacji nadmiernego obciążenia kosztami mieszkania. Zdaniem banku bezpieczny próg wynosi ok. 30 proc. zarobków.
Z Madrytu Justyna Wojteczek(PAP)
jw/ jm/



























































