Właściciel Banku Zachodniego WBK przymierza się do poważnych zmian w swojej sieci dystrybucji. Z hiszpańskiego rynku ma zniknąć 13 proc. placówek banku. Restrukturyzacja dotknie przede wszystkim najmniejsze oddziały i jest częścią planu koncentracji na bankowości elektronicznej oraz wzmocnienia zyskowności biznesu.
Hiszpania jest jednym z krajów o największym nasyceniu placówkami bankowymi. Na 100 tysięcy mieszkańców przypada tam 70 oddziałów. W Polsce wskaźnik ten jest o połowę niższy, a w najbardziej zaawansowanych w rozwoju zdalnych kanałów dystrybucji krajach skandynawskich zbliża się do poziomu 15 placówek.
W opublikowanym w zeszłym tygodniu raporcie Citi Research wskazywano, że w najbliższej przyszłości z tamtejszego rynku może zniknąć nawet 70 proc. oddziałów. Wygląda na to, że prognozy zaczynają się sprawdzać. Jak donosi „The Wall Street Journal”, Banco Santander poinformował związki zawodowe i pracowników o zamiarze zamknięcia 450 placówek.
Santander posiada bardzo rozbudowaną sieć dystrybucji składającą się z niemal 3500 punktów w całej Hiszpanii. Część z nich to niewielkie oddziały zatrudniające od jednego do trzech pracowników. To właśnie tego typu placówki padną w pierwszej kolejności ofiarą restrukturyzacji.
W informacji przekazanej pracownikom banku Rami Aboukhair wskazał, że przyczyną cięć są „rosnące koszty związane z regulacjami” oraz konieczność skoncentrowania się na rozwoju bankowości elektronicznej. Rezygnacja z najmniejszych oddziałów ma być także wstępem do skupienia się na rozwoju sieci większych i lepiej wyposażonych placówek. Do końca roku Santander planuje odnowić lub otworzyć 350 tego rodzaju oddziałów.



























































