Jak już niejeden raz udowodniono, analiza techniczna polega na badaniu aktualnego zachowania notowań w wersji graficznej na bazie danych historycznych. Przyjmuje się założenie, że pewne zjawiska mają pewną powtarzalność. W ten sposób przejawia się interpretacja trendów oraz zachowań poszczególnych kursów. A skoro pojawiają się pewne powtarzalne schematy, to powstałe trendy na wykresach są pochodną istnienia walki popytu z podażą. Ponieważ wielu analityków przez szereg lat próbowało udoskonalić metody interpretacji zachowania trendów, powstało wiele wskaźników i parametrów analizy technicznej. Według mojej wiedzy najbardziej popularne są wskaźniki RSI, wstęga Bollingera, MACD czy CCI. Każdy, kto stosuje analizę techniczną, ma swoje prywatne interpretacje wspomnianych wskaźników. Jednak nie to jest najważniejsze, ale osiąganie odpowiednich korzyści płynących z odpowiedniej interpretacji nie tylko wymienionych wskaźników.
Każdy, kto twierdzi, że jego osobista interpretacja jest najlepsza i przynosi największe korzyści, zapomina o czymś takim jak pokora dla rynku. Bo w gruncie rzeczy to rynek decyduje o cenie jakiegoś dobra. Natomiast wskaźniki techniczne pomagają jedynie w odnoszeniu sukcesów na polu inwestowania. Czasami polega to na bezbłędnym wytypowaniu miejsca, w którym należy otworzyć/zamknąć daną pozycję, a czasami jest to dalekie od bezbłędnego wytypowania takiego miejsca. Również prowadzenie akademickiej dyskusji polegającej na wykazaniu wyższości analizy fundamentalnej nad analizą techniczną lub odwrotnie nie ma sensu. W praktyce bowiem stosując w odpowiednim umiarze obydwie metody, można znaleźć bardzo ciekawe rozwiązania. Weźmy na przykład trzyletnie notowania indeksu DJIA z giełdy nowojorskiej. W trakcie ostatnich 3 lat było wiele sygnałów pochodzących z analizy fundamentalnej oraz kilka sygnałów z analizy technicznej. We wspomnianym okresie stopa zwrotu z indeksu wyniosła -30,3%, licząc dokonania indeksu w okresie od 22 marca 2006 r. do sesji w dniu 18 marca 2009 r. Jak już wspomniałem, w tym okresie miało miejsce wiele istotnych wydarzeń o charakterze fundamentalnym (m.in. zmiany poziomu stóp procentowych czy rozpoczęcie i kontynuacja kryzysu finansowego). Jednak miało również miejsce kilka istotnych wydarzeń związanych z analizą techniczną.

Oczywiście, że znajdą się krytycy, że podejmowanie decyzji w oparciu o jeden wskaźnik bywa błędne i niesie za sobą ryzyko popełnienia niewłaściwej decyzji. W kolejnych odcinkach poświęconych wskaźnikom technicznym (czyli za 1 miesiąc) pokuszę się o prezentację 3 wymienionych wcześniej. Przecież najlepiej jest wtedy, gdy coś jest proste i przynosi określone efekty. A skomplikowane metody analityczne można pozostawić dla graczy. Oni w przeciwieństwie do inwestorów zawsze wszystko wiedzą najlepiej i potrafią wszystko przewidzieć. Różnica polega na tym, że gracz na rynku kapitałowym o właściwej decyzji mówi po zaistniałym fakcie. Inwestor zakłada pewien scenariusz wydarzeń i potrafi się przyznać do popełnionego błędu. I mniej więcej na tym polega mała różnica między graczem a inwestorem, chociaż obydwaj w tym samym czasie stosują podobne kryteria związane z analizą techniczną.
Andrzej Filipek
Treść powyższej analizy jest tylko i wyłącznie wyrazem osobistych poglądów jej autora i nie stanowi „rekomendacji" w rozumieniu przepisów Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 r. w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych lub ich emitentów (Dz.U. z 2005 r. Nr 206, poz. 1715). Zgodnie z powyższym autor nie ponosi jakiejkolwiek odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podejmowane na podstawie niniejszego komentarza.
































































