Automatyczna waloryzacja progów podatkowych o inflację może mieć dla podatników większe znaczenie niż wprowadzenie nowej stawki PIT - ocenił w rozmowie z PAP partner, doradca podatkowy i radca prawny z kancelarii KNDP Marek Kolibski.


Jego zdaniem brak waloryzacji przez lata oznaczał faktyczny wzrost obciążeń podatkowych. Wyjaśnił, że wraz ze wzrostem wynagrodzeń wywołanym inflacją coraz więcej osób wpadało do wyższych przedziałów podatkowych i płaciło wyższy podatek, nawet jeśli realna siła nabywcza ich dochodów nie rosła.
- Przez 35 lat brak waloryzacji progów oznaczał, że co roku podatki rosły. Inflacja powodowała wzrost wynagrodzeń, a podatnicy przesuwali się do wyższych progów. Nie było to może bardzo widoczne dla większości osób, ale ekonomicznie oznaczało wzrost obciążeń - powiedział Kolibski.
Dodał, że podobny problem dotyczył kwoty wolnej od podatku, która przez lata również nie była automatycznie waloryzowana, lecz zmieniała się jedynie sporadycznie i skokowo. Brak waloryzacji o inflację kwoty wolnej od podatku dotyczy już wszystkich podatników.
Zdaniem doradcy pozytywnie należy ocenić sam pomysł powiązania progów podatkowych z inflacją. Zaznaczył jednak, że przyjęta przez Sejm poprawka nie obejmuje kwoty wolnej od podatku.
- Szkoda, że waloryzacja ma dotyczyć tylko progów podatkowych, a nie również kwoty wolnej. To byłoby rozwiązanie bardziej kompletne i korzystniejsze dla wszystkich podatników - ocenił.
Kolibski ocenił jednocześnie, że znacznie mniej istotna od waloryzacji może okazać się sama zmiana skali podatkowej i wprowadzenie dodatkowego progu PIT.

- To nie jest jakaś rewolucja. Nowa stawka dotyczyć będzie stosunkowo wąskiej grupy podatników. Dużo większe znaczenie dla systemu podatkowego ma podniesienie progów i ich późniejsza automatyczna waloryzacja - powiedział.
Ekspert zwrócił uwagę na pojawiające się wątpliwości dotyczące wpływu zmian na budżet państwa. Jak zauważył, podczas prac parlamentarnych przyjęto również poprawkę rezygnującą z planowanej podwyżki stawki CIT dla największych przedsiębiorstw, która według wcześniejszych zapowiedzi resortu finansów miała być jednym ze źródeł finansowania zmian w PIT.
- To rodzi pytania o ostateczny bilans tych rozwiązań dla finansów publicznych. Być może odpowiedź poznamy dopiero na dalszym etapie prac legislacyjnych - wskazał. Być może rząd dał cichą zgodę na te zmiany.
Kolibski podkreślił, że na ocenę ostatecznych skutków zmian jest jeszcze za wcześnie, ponieważ projekt trafi teraz do Senatu, a następnie do podpisu prezydenta.
Jego zdaniem dopiero zakończenie procesu legislacyjnego pokaże, czy wieloletnie postulaty ekspertów dotyczące waloryzacji progów podatkowych zostaną trwale wpisane do polskiego systemu podatkowego.
- O waloryzacji progów mówi się od wielu lat. To nie jest nowy pomysł. Jeśli przepisy rzeczywiście zostaną uchwalone i wejdą w życie, będzie to pierwsze tak systemowe rozwiązanie tego problemu od początku transformacji - ocenił ekspert.
W czwartek Sejm uchwalił ustawę, która podnosi próg podatkowy w PIT ze 120 tys. zł do 130 tys. zł, wprowadza drugi próg w wysokości 150 tys. zł oraz nową, 24-proc. stawkę dla dochodów między 130 a 150 tys. zł. Progi podatkowe mają być waloryzowane o wskaźnik inflacji.
Jednocześnie Sejm przyjął dwa wnioski mniejszości. Pierwszy dotyczy poprawki zgłoszonej przez Ryszarda Petru z Centrum, która wprowadza automatyczną waloryzację progów podatkowych o wskaźnik inflacji, co wejdzie w życie od roku 2028.
Drugi przyjęty wniosek mniejszości dotyczy poprawki zgłoszonej przez Petru i posła niezrzeszonego Janusza Kowalskiego. Wykreśliła ona z ustawy podwyżkę stawki CIT z 19 do 22 proc. dla największych firm, o przychodach przekraczających 50 mln euro. (PAP)
pif/ mmu/ drag/



























































