REKLAMA

"To nie koniec cyklu, czekamy do listopada". Prezes Glapiński tłumaczy decyzję RPP

Maciej Kalwasiński2022-10-06 15:00, akt.2022-10-06 16:43analityk Bankier.pl
publikacja
2022-10-06 15:00
aktualizacja
2022-10-06 16:43

RPP niespodziewanie pozostawiła w środę stopy procentowe na dotychczasowym poziomie. W czwartek głos zabrał prezes NBP Adam Glapiński.

"To nie koniec cyklu, czekamy do listopada". Prezes Glapiński tłumaczy decyzję RPP
"To nie koniec cyklu, czekamy do listopada". Prezes Glapiński tłumaczy decyzję RPP
fot. Jacek Szydłowski / / FORUM

- Po dokonaniu w poprzednich miesiącach najsilniejszego zacieśnienia polityki pieniężnej w historii Rady, wczoraj pozostawiliśmy stopy procentowe NBP na niezmienionym poziomie - zaczął Glapiński.

Następnie prezes nakreślił stan otoczenia makroekonomicznego Polski, odwołując się do komunikatu opublikowanego po zakończeniu wczorajszego posiedzenia RPP. "Panuje ogromna niepewność" - podkreślił Glapiński. - Nie ma natomiast żadnych wątpliwości, że szoki surowcowe są głównym czynnikiem podbijającym inflację - ocenił.

Glapiński podkreślił, że problem najwyższej od dekad inflacji dotyka nie tylko Polaków. Obszernie przywoływał sytuację w Niemczech. - Wysoka inflacja jest problemem globalnym - zaznaczył.

- Pojawiają się sygnały powoli wskazujące na to, że skala szoków, które doprowadziły do wzrostu inflacji, stopniowo zmniejsza się. Wszystko ma swój początek i koniec - stwierdził.

W pierwszych minutach wystąpienia prezesa NBP złoty tracił do euro ok. 1 grosz - kurs EUR/PLN rósł do 4,86 zł. Gdy Adam Glapiński schodził ze sceny, euro kosztowało już 4,88 zł, o 6 groszy więcej niż rano i 9 groszy więcej niż przed środową decyzją RPP.

Prezes przypomniał, że politykę pieniężną zacieśniają m.in. Rezerwa Federalna czy Europejski Bank Centralny. A to powinno jego zdaniem ograniczyć globalną presję inflacyjną.

- Zsynchronizowane podwyżki we wszystkich bankach centralnych, szczególnie w tych głównych, będą wspomagać nasze wysiłki. To wpływa na różne komponenty inflacji, które zależą od czynników globalnych, np. ceny surowców, które powinny zaprzestać gonitwy cenowej, a także globalny popyt.
To wraz z naszym bardzo silnym zacieśnieniem polityki pieniężnej dokonanej przez Radę w 11 kolejnych ruchach, [...] które osłabiły bardzo krajową presję popytową spowodują stopniowo spadek inflacji w naszym kraju - ocenił.

- Napływające dane potwierdzają scenariusz stopniowego spowolnienia wzrostu naszej gospodarki - dodał prezes. Glapiński ponownie stwierdził, że "nie grozi nam recesja, a groźba znaczącego wzrostu bezrobocia jest bardzo niska".

Prezes ocenił, że przedsiębiorcom będzie trudniej przerzucać rosnące koszty na ceny dla odbiorców.

- Dwie trzecie bieżącej inflacji to jest wzrost cen energii i żywności - czynniki całkowicie zewnętrzne, niezależne od prowadzonej w Polsce polityki gospodarczej, fiskalnej i tych wszystkich uwarunkowań. Tak po prostu jest. Nasza polityka pieniężna może oddziaływać jedynie na czynniki wewnętrzne, popytowe - stwierdził.

Zdaniem Glapińskiego poziom inflacji w przyszłym roku będzie mocno zależał od rządu co do tarczy antyinflacyjnej i zmiany cen regulowanych. "Jeśli chodzi o tendencję, to z pewnością zobaczymy stopniowy spadek dynamiki cen w kierunku celu inflacyjnego NBP" - powiedział.

Prezes podkreślił, że RPP nie podjęła decyzji o zakończeniu cyklu podwyżek, to cały czas jest otwarty formalnie cykl, tylko o zatrzymaniu cyklu podwyżek. - Klasyczna sytuacja "wait and see" - zatrzymujemy wzrost stóp procentowych, przyglądamy się sytuacji - powiedział. - W szczególności przyglądamy się do listopada - dodał. Wtedy ma zostać opublikowany raport NBP o inflacji (projekcja inflacji).

- W tej chwili mamy te dane, które mamy. Upoważniają nas one, żeby przerwać cykl podwyżek, poczekać na listopadową projekcję, zobaczyć, jakie będą dane GUS-u i ponownie się pochylić nad tym zagadnieniem. Nie mówimy, że na dobre przestaliśmy podwyższać stopy procentowe [...] Być może przyjdą takie dane, że ten cykl zostanie zamknięty, ale to jeszcze nie jest ten moment - powtórzył. - Zostawiamy sobie otwartą furtkę - stwierdził później.

Glapiński wskazał cztery przesłanki za środową decyzją:

  • dotychczasowe podwyżki ograniczyły popyt na kredyt ("zadanie zostało wykonane" - ocenił prezes),
  • stopniowe wygasanie szoków, które spowodowały wzrost inflacji (na rynku energii i napięcia w sieciach dostaw),
  • polityka pieniężna działa z opóźnieniem - efekty zacieśnienia będzie widać "w przyszłym roku",
  • politykę zaczęły wreszcie zacieśniać duże banki centralne (Fed i EBC), dzięki czemu działania NBP "są bardziej skuteczne".

- Zatrzymaliśmy praktycznie kredyt hipoteczny i konsumpcyjny (...) W 100% wykonaliśmy to, o co nam chodziło - powiedział.

- Rada w sposób elastyczny określa tryb i tempo powrotu inflacji do celu, by jednocześnie zachować stabilność makroekonomiczną. NBP odpowiedzialny jest nie tylko za tempo wzrostu cen, ale również stabilność sektora finansowego, stabilność finansów Polski i musimy to brać pod uwagę. W wyjątkowych uwarunkowaniach musimy działać ze szczególną ostrożnością - ocenił Glapiński.

- Podwyżki w tej sytuacji byłyby jedynie bolesne dla gospodarki, dla stabilności makroekonomicznej, a nie odegrałyby pozytywnej roli - tak jak się to w tej chwili wydaje, według tych danych, które mamy w tej chwili, na zmniejszanie inflacji. Także decyzja byłą dla większości członków RPP oczywista - stwierdził prezes.

- Wszystko, co powiem dzisiaj i co powiem na kolejnych konferencjach, to jest stanowisko RPP [...] ja prywatnych swoich opinii tutaj nie wypowiadam - stwierdził. - Relacjonuję opinię całej RPP, a nie własną - dodawał. Stwierdził, że żeby poznać jego prywatną opinię (ws. polityki pieniężnej), trzeba by z nim porozmawiać przy kolacji bądź podczas spotkania "na molo", odnosząc się do słynnego nagrania.

- Jesteśmy między Scyllą inflacji i Charybdą zbyt dużego zacieśnienia i wprowadzeniu gospodarki w zbyt duży stan zamrożenia i np. bezrobocia - powtórzył ocenę z poprzednich konferencji prezes.

Odpowiadając na pytanie Marcina Dobrowolskiego z telewizji Biznes24 o potencjalny skup obligacji emitowanych przez instytucje państwowe, Glapiński podkreślił, że NBP "jest w trybie zacieśniania" i "nie skupuje żadnych papierów dłużnych i nie będzie skupować".

Glapiński zauważył, że w coraz większej mierze uruchamiają się wtórne elementy czynników zewnętrznych. "Przedsiębiorcy i sprzedawcy wpychają koszty produkcji w ceny finalne i konsumenci i nabywcy akceptują te ceny" - powiedział.

- Ceny rosną, ale konsumpcja też. Ludzie kupowali coraz więcej tych produktów coraz droższych - mówił prezes NBP.

- W Polsce nie mamy kryzysu, gospodarka się bardzo szybko rozwija, tempo prawie 6 proc., jest niesłychanie wysokie - powiedział. - Za wysokie z punktu widzenia inflacji, gospodarka za mocno się kręci za szybko się rozwija [...] Powiem coś, co jest jeszcze gorszą herezją: nabywcy mają za dużo pieniędzy czy mieli, bo te wyższe ceny akceptowali - oceniał.

Glapiński powiedział, że polscy bankierzy centralni byli zaskoczeni wysokim, wrześniowym odczytem inflacji.

- Nawet jeśli będzie wahnięcie [inflacji - red.] w górę na początku roku, to potem ten proces spadku inflacji jest nieuchronny, na całym świecie tak będzie. Inflacja wszędzie musi spadać wreszcie. Nie jest w przyrodzie nic tak, że rośnie wykładniczo do końca. Wszystkie zjawiska ekonomiczne, które znamy, są cykliczne. Niestety wzrost dobrobytu tez w nieskończoność nie będzie trwał - stwierdził prezes NBP.

- Nie sposób znaleźć rozumowanie, które by uzasadniało, że podwyżka stóp o 25 pb. zmniejszy inflację za kilka kwartałów. [...] Nie ma takiej logiki. Dążyliśmy do tego, żeby dojść do poziomu, przy którym się zgodzimy, że stabilizuje wtórne spirale inflacyjne na skutek szoków zewnętrznych. Czy to jest 6,50 czy 6,75, czy 7 można dyskutować, ale jest jakiś poziom docelowy - mówił prezes.

- Oczywiście moglibyśmy podnieść stopy tak, żeby gospodarka stanęła, zaryczała i padła [...] i inflacji by nie było, ale przecież nie o to chodzi. Nie chodzi o to, żeby zaaplikować lekarstwo, które zabije pacjenta - dodawał, odnosząc się do propozycji podwyżki kosztu pieniądza powyżej poziomu inflacji.

- Jak na razie Rada uznała, że 6,75 proc. wydaje się obecnie właściwym pułapem. Ale powtarzam: zobaczymy projekcję listopadową, nie zamknęliśmy cyklu, jesteśmy gotowi działać w każdym kierunku. To znaczy pozostała stabilność lub wzrost stóp, nie rozważamy obniżania stóp - podkreślił.

Glapiński przypomniał, że stopy procentowe nie mają wpływu na ceny gazu czy energii elektrycznej.

- Dalsza podwyżka stóp mroziłaby gospodarkę, w jakiś tam sposób utrudniała procesy gospodarcze, ale nie dawała żadnego efektu. Takie jest ustalenie wczoraj - powtarzał prezes.

Odnosząc się do pytania o osłabienie złotego po decyzji Rady, prezes Glapiński stwierdził, że złoty ulega osłabieniu od dłuższego czasu. - Nie ma w tym żadnego katastrofalnego procesu - ocenił, Przełożenie kursu na inflację oczywiście jest, ale to nie jest wielkie przełożenie. Gdyby kurs spadł o 10 proc., to inflacja wzrosłaby według naszego modelu o 1 punkt procentowy. [...] Przy inflacji tak wysokiej jest to oddziaływanie znikome - dodał. Prezes przypomniał, że płynny kurs złotego jest buforem, którym reagujemy na szoki zewnętrzne. - Nie bezrobocie, nie koniunktura, tylko kurs złotego - mówił.

Jeśli w listopadowej projekcji inflacji okaże się, że czynniki wewnętrzne wpływające na inflację "rozkręcają się", byłoby to "silne wskazanie, żeby podnieść stopy, żeby podtrzymać dalsze trwanie cyklu zacieśniania" - stwierdził Glapiński.

- Poprzednio informowałem, że w ostatnim kwartale przyszłego roku [...] będzie przestrzeń do obniżki stóp [...] Nowe dane osłabiają to przewidywanie, ale nadal je podtrzymuję. Mam nadzieję, że pierwsza obniżka stóp będzie możliwa pod koniec przyszłego roku - zapewniał prezes.

- Wprowadzenie wakacji kredytowych z naszego punktu widzenia miało tą wadę, że obejmowało wszystkich. Gdyby się jakoś dało bardziej pracowicie zrobić, żeby objęło tylko tych, którzy mają problemy w spłacie, to uniknęlibyśmy osłabienia naszego działania. Widzimy, na co te środki są przeznaczone - rośnie wielkość nadpłat - wskazywał Glapiński. Przypominał również, że na rządowym rozwiązaniu bardziej korzystają osoby zamożniejsze.

- Nie nawołuję rządu do ograniczenia socjalnych wydatków - to mówię prywatnie, to nie jest stanowisko Rady. Polacy zasługują na to, co mają, i trzeba się starać, żeby te wypłaty były wyższe. Natomiast to wpływa proinflacyjnie, ale my przyjmujemy to jako pogodę, jako suszę, ale to musi być, bo ludzie muszą to dostać, bo inaczej po co byłaby gospodarka. Gospodarka służy temu, żeby ludzie żyli w znośnych warunkach - mówił Glapiński.

- Może się okazać, że to 6,75 proc. jest za wysoką stopą, że przesadziliśmy z zamrażaniem - odpowiadał prezes.

- Z naszego punktu widzenia, w żadnych analizach naszych nie pojawia się, że ograniczenie wydatków socjalnych poprawiłoby sytuację inflacyjną - stwierdził na zakończenie.

Po 11 podwyżkach z rzędu członkowie Rady nie zdecydowali się w październiku na 12. ruch w górę. Decyzja zaskoczyła analityków, którzy spodziewali się podniesienia kosztu pieniądza o 25 pb. RPP nie zakomunikowała jednak wprost zakończenia cyklu zacieśnienia polityki pieniężnej.

Źródło:
Maciej Kalwasiński
Maciej Kalwasiński
analityk Bankier.pl

Analityk i redaktor prowadzący działu Rynki Bankier.pl. Zajmuje się międzynarodowymi stosunkami gospodarczymi, ze szczególną uwagą analizuje sytuację gospodarczą Chin. Dba, by Bankier.pl pozostawał źródłem najważniejszych i najbardziej interesujących informacji ze świata i Polski, przedstawionych w przystępny i zrozumiały sposób. Tel.: +48 71 748 95 07

Tematy
Szukasz pracownika? Znajdź go na Pracuj.pl

Szukasz pracownika? Znajdź go na Pracuj.pl

Advertisement

Komentarze (187)

dodaj komentarz
boris-vodka
Polacy mają za dużo pieniędzy a ty masz za mało rozumu .......i w tym problem PISowski dyletancie
pafcio24
To jest jednak dzban. Niewiarygodne jak takie osoby pełnia takie ważne stanowiska.
pippin
wiadomosc usunieta przez moderatora
(usunięty)
(wiadomość usunięta przez moderatora)
(usunięty)
(wiadomość usunięta przez moderatora)
(usunięty)
(wiadomość usunięta przez moderatora)
mamasita
a nasza kiełbase ich kiełbase
grab
Nabywcy tacy jak p.Glapiński mają za dużo pieniędzy, bo mają miesięczną pensję ok. 100 tyś!
(usunięty)
(wiadomość usunięta przez moderatora)
drabio
No o właśnie po co drukował tyle pieniędzy Tera Polacy mają ich za dużo....

Ale cóż taki poziom intelektualny jak widać mogło być gorzej... np. O kartoflach w lesie...

Powiązane: Polityka pieniężna

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki