REKLAMA

Pozwólmy strefie euro odejść w pokoju

Grzegorz Marynowicz2011-12-23 11:30analityk Bankier.pl
publikacja
2011-12-23 11:30
Na problemy socjalizmu receptą było zawsze więcej socjalizmu. Podobne pomysły ratowania strefy euro mają decydenci unijnych szczytów. Albo głębsza integracja, albo koniec eurolandu i lata recesji - słyszymy z ust eurokratów. Niby dlaczego mamy im ponownie uwierzyć, skoro tyle razy się mylili?

„Pożytecznymi idiotami” nazywał Lenin zachodnich dziennikarzy, którzy pisali entuzjastycznie o rewolucji bolszewickiej, przemilczając jej niepowodzenia. Trudno nie zauważyć podobieństw do dzisiejszej sytuacji w strefie euro i dominujących opinii polityków i finansistów.

Szczyt ostatniej szansy


Tym mianem określano już kilka unijnych spotkań, które zawsze kończyły się optymistycznym komunikatem o gotowości liderów UE do walki z kryzysem zadłużenia. Unijni politycy, zamiast szukać rzeczywistych przyczyn kryzysu strefy euro, pompowali i nadal chcą pompować miliardy euro w dziurę bez dna, jaką jest euroland. Andrzej Sadowski na łamach „Rzeczpospolitej” przyrównał to do schyłku komunizmu, który charakteryzowało „gorączkowe szukanie kolejnych kredytów oraz organizowanie niekończących się szczytów, zwanych jeszcze wtedy plenami. Podobnie wygląda sytuacja po ostatnim szczycie, gdzie najważniejszym ustaleniem było przekazanie MFW kolejnych 200 mld euro na pomoc unijnym bankrutom.

Szybko usłyszeliśmy chór polityków i analityków przekonujących, że MFW to instytucja bezpieczna, a pieniądze wpłacane do niej są jak inwestycja. Pytanie więc, dlaczego ani Chiny, ani USA, ani nawet państwa europejskie nie garną się do tego „biznesu”? A może nasz bank centralny powinien wyłożyć większą kwotę, skoro jest to tak opłacalny interes? Nikt nie zastanawia się, czy te pieniądze nie będą potrzebne wcześniej (pożyczka jest na 3 lata) do stabilizacji naszej waluty. Wszystkie ręce na pokład, by ratować strefę euro niezależnie od tego, ile to jeszcze pochłonie miliardów.

Hamulcowi Europy


Ponieważ w kasach unijnych krajów zaczyna brakować gotówki, to dominuje oczekiwanie druku brakujących kwot i większej kontroli. Powielane są więc te same błędy, które legły u podstaw kryzysu. Nie cięcia wydatków i swoboda gospodarcza, ale druk pieniędzy i zwiększenie unijnej biurokracji mają uzdrowić euroland. A przecież to właśnie życie na kredyt i absurdalne dyrektywy regulujące nawet mało istotne dziedziny życia zmniejszyły konkurencyjność krajów Unii. To nie przypadek, że liderami wzrostów w Europie są Szwecja i Turcja. Oczywiście kraje te istotną część handlu prowadzą ze strefą euro, ale to tylko kolejny dowód na to, że poza nią też nie jest źle.

Przeciwnego zdania wydają się być analitycy banku ING, którzy przedstawili ostatnio prognozy gospodarcze w przypadku rozpadu strefy euro. Według szacunków banku upadek eurolandu spowoduje spadek europejskiego PKB o 9, a polskiego o 6 procent. Nie znamy uzasadnienia przewidywań banku, który reprezentuje przecież sektor żywotnie zainteresowany wykupem zagrożonych obligacji. Nie dziwi więc doping do pompowania kolejnych miliardów euro poparty katastroficznymi wizjami. A przecież mieliśmy już przykłady bankrutujących państw (Argentyna), które po okresie recesji uzdrowiły finanse i odbudowały gospodarki.

Dlaczego mamy wierzyć w pesymistyczne scenariusze tych samych specjalistów, którzy lekceważyli ostrzeżenia o tym, że euro to projekt wyłącznie polityczny? Każdy krytyczny głos traktowany był jako wyraz eurosceptycyzmu. Dziś podobne opinie głoszone są o tych, którzy nie zgadzają się na więcej fiskalizmu, pożyczki do MFW oraz druk pieniędzy. Znowu są hamulcowymi i przeszkodą na drodze do szczęśliwej Europy.

Zagrożenie dla demokracji


Wyjątkiem jest jeden z ojców wspólnej waluty Jacques Delors. Były przewodniczący Komisji Europejskiej przyznał ostatnio na łamach „The Daily Telegraph”, że projekt euro był od początku wadliwy. Zdaniem Francuza liderzy państw unijnych zrobili zbyt mało i działali zbyt późno, by ratować euroland. Delors zarzucił także unijnym decydentom przymykanie oka na najbardziej oczywiste przykłady słabości krajów strefy euro.

Delors słusznie zauważył, że obecny kryzys jest także zagrożeniem dla funkcjonowania demokracji. Jaskrawym tego przykładem są polityczne zmiany w krajach najbardziej zagrożonych bankructwem. Przypomnijmy sobie, jak zareagowali analitycy, ekonomiści i liderzy UE, gdy premier Grecji wspomniał o referendum w swoim kraju. Uznali, że zmiany są zbyt poważne, aby zapytać o ich akceptację obywateli wolnego kraju w demokratycznym głosowaniu.

- Grecy sami są sobie winni, dlaczego mamy pytać o zgodę obywateli, którzy przez dekadę żyli ponad stan - brzmią głosy oponentów referendum w zadłużonej Grecji. Ten dominujący w środkach masowego przekazu argument jest tylko w połowie uczciwy. Mało kiedy słyszymy, że przecież ktoś finansował to życie ponad stan (zresztą nie tylko w Grecji). Dopóki Grecja miała pieniądze na obsługę zadłużenia, dopóty francuskie i niemieckie banki kupowały obligacje Hellady. Gdy Grekom pieniędzy zaczęło brakować, przedstawiciele krajów-pożyczkodawców nawołują do oszczędności i zaciskania pasa. Gdzie wtedy byli analitycy bankowi?

Nie ulegajmy szantażowi „ekspertów”, którzy jednego dnia są zwolennikami wolnego rynku, by następnego nawoływać do nacjonalizacji banków. Upadek strefy euro wywoła recesję, ale czy wspólną walutę można jeszcze uratować? Przelewanie kolejnych miliardów na konta eurobankrutów tylko odsunie ten upadek o parę lat.

Może lepiej pozwolić odejść strefie euro w pokoju i zabrać się za szybkie sprzątanie? Przed euro było życie, więc po euro też będzie.

Grzegorz Marynowicz
Bankier.pl
Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Dziesięć spółek z GPW polecanych na maj
Grzegorz Marynowicz
Grzegorz Marynowicz
analityk Bankier.pl

Pomysłodawca i redaktor prowadzący serwisu MamBiznes.pl - pierwszego w Polsce projektu skierowanego wyłącznie dla młodych przedsiębiorców. W 2009 portal został przejęty przez Grupę Bankier.pl. Autor kilkuset artykułów i poradników dotyczących przedsiębiorczości, działalności gospodarczej i e-biznesu. Pomysłodawca takich cykli jak: „Tak się robi e-biznes” czy „Startupy na dywaniku”.

Tematy
Otwórz konto firmowe mBiznes Standard w mBanku wraz z kartą firmową Mastercard i zyskaj premię
Otwórz konto firmowe mBiznes Standard w mBanku wraz z kartą firmową Mastercard i zyskaj premię

Komentarze (46)

dodaj komentarz
~Sędziwój
A jeszcze odnośnie ING, to może autor by się pofatygował i zajrzał na jakiej podstawie takie wizje sieją. A nie powiedział że coś mówią i na pewno mają w tym własne korzyści, bo to są puste słowa wtedy.
~Sędziwój
Z jednej strony autor ma rację, bo politycy gadają, a zamiast oszczędzać nadają kolejne podatki. Ale z drugiej się myli, bo kraje takie jak Niemcy właśnie nie chcą dodruku pieniądza i starają się tego uniknąć, pożyczka jest konieczna, aby kraje które wprowadzają reformy (nie ważne jak nieudolne) nie zbankrutowały, zanim one odniosą Z jednej strony autor ma rację, bo politycy gadają, a zamiast oszczędzać nadają kolejne podatki. Ale z drugiej się myli, bo kraje takie jak Niemcy właśnie nie chcą dodruku pieniądza i starają się tego uniknąć, pożyczka jest konieczna, aby kraje które wprowadzają reformy (nie ważne jak nieudolne) nie zbankrutowały, zanim one odniosą skutek.
Polski wkład jest niewielki, a chociaż nas w końcu zauważono, może wyciągną w końcu Polskę z worka krajów na obrzeżu europy.
Co do demokracji, Churchill kiedyś dobrze powiedział co to za ustrój. A większość Greków nie wie co ich czeka, jak kraj zbankrutuje, uważają że po prostu wyzerują długi i będzie jak dawniej. Dlatego politycy nie chcą referendum, bo większość obywateli nie zdaje sobie sprawy ze skutków decyzji jaką by podjęli.
Co do ratowania własnych interesów, no cóż i tak już 50% fors władowanej w Grecję utonęło, więc nie ma już takiego parcia.
~sacb
Popieram . Niech euro umrze własną śmiercią.
~wars
Przed euro było super życie. Marka niemiecka po 1,94 zł . Za 0,99 marki kupowałem każde piwo ( Tuborg, Dab, ) teraz muszę zapłacić 2 euro.
Wszystko poszło w górę już w chwili zamiany danej waluty na euro , żeby dać zarobić europarlamentarzystom i urzędnikom danego państwa. Narody stały się niewolnikami 1 procenta elit wiadomego
Przed euro było super życie. Marka niemiecka po 1,94 zł . Za 0,99 marki kupowałem każde piwo ( Tuborg, Dab, ) teraz muszę zapłacić 2 euro.
Wszystko poszło w górę już w chwili zamiany danej waluty na euro , żeby dać zarobić europarlamentarzystom i urzędnikom danego państwa. Narody stały się niewolnikami 1 procenta elit wiadomego pochodzenia.
fxprosto
Dnia 2011-12-24 o godz. 17:08 ~wars napisał(a):
> Przed euro było super życie. Marka niemiecka po 1,94 zł .
> Za 0,99 marki kupowałem każde piwo ( Tuborg, Dab, ) teraz
> muszę zapłacić 2 euro.
Wszystko poszło w górę już w chwili
> zamiany danej waluty na euro , żeby dać zarobić
> europarlamentarzystom
Dnia 2011-12-24 o godz. 17:08 ~wars napisał(a):
> Przed euro było super życie. Marka niemiecka po 1,94 zł .
> Za 0,99 marki kupowałem każde piwo ( Tuborg, Dab, ) teraz
> muszę zapłacić 2 euro.
Wszystko poszło w górę już w chwili
> zamiany danej waluty na euro , żeby dać zarobić
> europarlamentarzystom i urzędnikom danego państwa. Narody
> stały się niewolnikami 1 procenta elit wiadomego
> pochodzenia.

Owczy pęd - już czekam wzrostów na euro/usd. Może jeszcze trochę mnie pojadą ale nie dużo. Za dużo tego gadanie o spadkach nie sądzicie? a tu niedługo 1,24 potem 1,2 - 8 lat nie byliśmy niżej - a teraz mówią, że będziemy? :> Zawsze mówią! Ale lepiej zgubić się z mądrym niż znaleźć z głupim ;-) pzdr
~WIEsiek
Ja uważam że przetrwanie Unii Europejskiej jest ważne. Jeśli upadnie euro, prawdopodobnie Unia Europejska również, dlatego walczą o tą walutę.

Nie wyobrażam sobie Polski aby miała konkurować na światowym rynku z kimkolwiek. Przyszłością Polski jest większa integracja z Unią Europejską. Spójrzmy na Chiny, Indie czy USA. Zjednoczona
Ja uważam że przetrwanie Unii Europejskiej jest ważne. Jeśli upadnie euro, prawdopodobnie Unia Europejska również, dlatego walczą o tą walutę.

Nie wyobrażam sobie Polski aby miała konkurować na światowym rynku z kimkolwiek. Przyszłością Polski jest większa integracja z Unią Europejską. Spójrzmy na Chiny, Indie czy USA. Zjednoczona Europa musi przetrwać aby móc z tymi krajami rywalizwoać. Aby ją zjednoczyć trochę czasu musi minąć, owszem. Ale na dłuższą metę jest to sensowne rozwiązanie.

Ktoś napisał wcześniej o III Wojnie Światowej. Nie wyobrażam sobie tego jak można oczekiwać od wojny rozwiązania obecnych problemów. To zacofane myślenie (bez obrazy).
Ja chcę aby moje dzieci żyły w Europie, aby mogły swobodnie podróżować i pracować, zarabiając przy tym godziwe pieniądze, poszerzając swoje horyzonty myślowe.

~xx
> Ja chcę aby moje dzieci żyły w Europie, aby mogły swobodnie podróżować i pracować, > zarabiając przy tym godziwe pieniądze, poszerzając swoje horyzonty myślowe.

wszyscy tego chcemy! ale nie potrzeba do tego miliona urzednikow i tysiecy nakazow!
~Obiektywnie
"Nie wyobrażam sobie Polski aby miała konkurować na światowym rynku z kimkolwiek." - Wiesiek, ponieważ jesteś jak większość Polactwa człowiekiem ograniczony. Korea Południowa, państwo 4 razy mniejsze od nas może, mając Samsung'a, LG, czy NC Soft i inne dobre korporacje, a my nie ? Obudź się człowieku!
~WIEsiek odpowiada ~Obiektywnie
W porzadku, rozumiem ze w Polska tez jest producentem i eksporterem wielu dóbr. Jakich ?
~WIEsiek odpowiada ~WIEsiek
"ograniczony jak większość Polactwa" - brawo. Wyśmienita wypowiedź Panie Obiektywny chamie :]

Powiązane: Strefa euro

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki