
Image licensed by Ingram Image
Przeciętne gospodarstwo domowe za prąd płaci ok. 63 zł za 100 kWh. Przeciętnie miesięcznie zużywamy ok. 160 kWh, zatem średni rachunek za prąd wyniesie ok. 100 zł. Cena ta zawiera wszystkie podatki i opłaty. Średnia UE to ok. 134 zł miesięcznie. Niby płacimy mniej, ale z drugiej strony cena wyrażona w parytecie siły nabywczej już nie jest dla nas tak korzystna. Chociaż mamy tani prąd, to w wartościach względnych kosztuje on nas więcej niż naszych zachodnich sąsiadów.
Przeciętne polskie wynagrodzenie to ok. 3,7 tys. zł brutto, co daje 2,6 tys. zł na rękę. Słowem, wartość rachunku za prąd to 4% średniej pensji. Niemcy za prąd płacą ponad 160 zł miesięcznie, ale zarabiają 4 razy więcej niż Polacy. Udział rachunków w ich wynagrodzeniach jest mniejszy niż w Polsce.

Źródło: Eurostat
Polskę czekają inwestycje w energetyce. Polska energetyka oparta jest na węglu. W teorii ten najtańszy surowiec powinien przełożyć się na dużo niższe rachunki, ale nie jest tak różowo. Nasze elektrownie wymagają inwestycji, a połowa z nich ma ponad 40 lat. Teoretycznie w najbliższych 10 latach powinniśmy wydać na modernizację, remonty i stawianie nowych bloków nawet 200 mld zł. Na razie jednak nie ma na to pieniędzy, ale o wiele gorszy od tego jest brak zdecydowania.

Źródło: Eurostat (PPS* - parytet siły nabywczej)
To wszystko sprawia, że najtańszy surowiec wcale nie przekłada się na równie niskie rachunki, a jedyne, czego możemy się spodziewać, to dalszy wzrost cen prądu. Od 2011 roku do 2012 roku rachunki w Polsce wzrosły średnio o 9%.
A co z gazem?
Średnia cena wraz ze wszystkimi podatkami i opłatami za 100 kWh w okresie od 2011 roku do 2012 roku w UE wynosiła 7,9 euro, czyli 33,2 zł. Polacy płacili przeciętnie 23,8 zł za 100 kWh. To prawie dwa razy mniej niż Grecy.Teoretycznie realnie mniej od nas płacili tylko Łotysze, Rumuni, Słowacy i Bułgarzy. Jednak gdy znów spojrzymy na parytet siły nabywczej, to okazuje się, że chociaż mamy niskie ceny, to są one dla nas większym obciążeniem niż dla Niemców lub Francuzów. To pokazuje, jak biednym jesteśmy narodem. Udział wydatków na opłacenie podstawowych rachunków jest u nas dużo wyższy niż na Zachodzie. To taka zielona wyspa cen. Mamy niskie ceny, ale to i tak dla nas za drogo.
Łukasz Piechowiak





























































