REKLAMA
BADANIE

Nie wolno udawać taksówkarza

2011-11-16 10:41
publikacja
2011-11-16 10:41

16.11. Warszawa (PAP)

Właściciel auta, który nie ma licencji taksówkowej, nie może używać taksometru, umieszczać na dachu pojazdu lamp ani baneru informującego o nazwie firmy i numerze telefonu, co mogłoby sugerować, że jeździ taksówką - stwierdził Naczelny Sąd Administracyjny.

Sąd rozpatrywał skargę kasacyjną przedsiębiorcy, na którego inspekcja drogowa nałożyła 5 tysięcy złotych kary za naruszenie przepisów o transporcie drogowym. Chodziło o to, że przedsiębiorca jeździł autem, na dachu którego było zamontowane urządzenie zawierające nazwę jego firmy oraz numer telefonu. Przedsiębiorca nie miał licencji taksówkowej, a tylko licencję uprawniającą do wykonywania przewozów okazjonalnych.

Przedsiębiorca zaskarżył decyzję Głównego Inspektora Transportu Drogowego do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, a gdy ten odrzucił jego skargę, złożył skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego.

NSA w pełni zgodził się z sądem pierwszej instancji, że używanie taksometru oraz umieszczanie na dachu auta lamp lub innych urządzeń technicznych, jest zastrzeżone wyłącznie dla taksówek.

Zwrócił uwagę na zakaz wynikający z art. 18 ust. 5 lit. c) ustawy o transporcie drogowym. Zgodnie z tym przepisem, przy wykonywaniu przewozów okazjonalnych zabrania się: używania taksometru, umieszczania na pojeździe oznaczeń z nazwą, adresem oraz telefonem przedsiębiorcy, a na dachu auta - lamp lub innych urządzeń technicznych.

Za każde z naruszeń tego przepisu grozi kara 5 tysięcy złotych - przypomniał NSA w wyroku NSA z 26 października 2011 r. (sygn. II GSK 1079/10).

Zakaz ten został wprowadzony po to, by - jak stwierdził sąd - "zapewnić skuteczną ochronę przedsiębiorców wykonujących transport drogowy taksówką, a także pasażerów przed wprowadzeniem w błąd, co do rodzaju przewozu."

W tej sytuacji inni przedsiębiorcy, którzy nie mają licencji taksówkowej, nie mogą świadczyć takich usług wykorzystując do tego pojazd, który swoimi cechami przypomina, czy też sugeruje transport drogowy osób taksówką - wynika z wyroku NSA.

Sąd przypomniał, że licencja uprawniająca wyłącznie do wykonywania przewozów okazjonalnych, czyli taka, którą miał kontrolowany, nie uprawnia do wykonywania transportu drogowego taksówką. Wynika to wprost z art. 12 ust. 1b ustawy o transporcie drogowym.

NSA nie znalazł też podstaw, by uwzględnić wniosek przedsiębiorcy o zawieszenie postępowania ze względu na toczące się przed Trybunałem Konstytucyjnym postępowanie o stwierdzenie niezgodności z konstytucją RP art. 18 ust. 5 ustawy o transporcie drogowym. Wskazał, że postanowieniem z 27 lipca 2010 r. Trybunał odmówił nadania dalszego biegu skardze w tej właśnie sprawie.

Komentuje Łukasz Piechowiak, analityk Bankier.pl

Zakaz wprowadzono po to, by "zapewnić skuteczną ochronę przedsiębiorców wykonujących transport drogowy taksówką, a także pasażerów przed wprowadzeniem w błąd, co do rodzaju przewozu." Parafrazując te słowa, można napisać, że "zakaz ten wprowadzono po to, by zapewnić skuteczną ochronę wysokich dochodów taksówkarzy, a także pasażerów od możliwej utraty zdrowia z powodu szoku wywołanego niskimi cenami firm przewożących ludzi bez odpowiedniej licencji".

Niestety dura lex sed lex. Przewoźnik zrobił wszystko, aby upodobnić się do taksówki, świadczył takie same usługi, ale nie miał odpowiedniej licencji. Musi za to zapłacić. Nie ma znaczenia to, czy jest to słuszne, czy nie. Złośliwi twierdzą, że można to porównać do przykładu osoby, która przebiera się w strój niebieskiego bohatera i łapie na ulicy przestępców. Może i robi to dobrze, może nawet lepiej niż policja, ale nie posiada odpowiednich uprawień. Wszystko to powoduje, że są wyjęci spod prawa i należy ich ścigać.

W sprawach gospodarczych dochodzą jeszcze kwestie rynkowe. Pomijając kilka rodzajów działalności np. obrotu towarami niebezpiecznymi, różnego typu pozwolenia i licencje są po to, aby chronić przedsiębiorców przed konkurencją. Taksówkarze narzekają na to, że na rynku pojawia się coraz więcej nielegalnych przewoźników. Przestrzegają, że taksówki bez licencji są niebezpieczniejsze dla klientów, zdarzają się napady, wyłudzenia, itd. Argument śmieszny - to klienci zwykle stanowią zagrożenie, nie kierowcy.

Na razie trwa walka środkami prawnymi - nasyłanie, donoszenie do inspektorów transportu drogowego, itd. Niestety dla korporacji taksówkarskich, ta walka jest przegrana - 9 na 10 klientów zawsze wybierze tańszą alternatywę. Jedynym sposobem na walkę z nielegalnymi przewoźnikami jest obniżenie cen za świadczone przez taksówkarzy usługi oraz zlikwidowanie licencji. Resztę załatwi wolny rynek.

Katarzyna Jędrzejewska (PAP)

kjed/ amac/

Źródło:PAP
Tematy
Konto firmowe za 0 zł plus odsetki. Sprawdź oferty, które wyróżniają się na rynku
Konto firmowe za 0 zł plus odsetki. Sprawdź oferty, które wyróżniają się na rynku

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Transport towarów

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki