REKLAMA

Napięcie na granicy rośnie. Ukraińskie zboże wysypane z ciężarówek

2024-02-12 11:54, akt.2024-02-12 16:50
publikacja
2024-02-12 11:54
aktualizacja
2024-02-12 16:50

Sytuacja na przejściu granicznym w Dorohusku robi się coraz poważniejsza. Tiry stoją w ogromnej kolejce, od piątku trwa protest rolników, a w niedzielę doszło do rozsypania zboża z ukraińskich ciężarówek na ulicę.

Napięcie na granicy rośnie. Ukraińskie zboże wysypane z ciężarówek
Napięcie na granicy rośnie. Ukraińskie zboże wysypane z ciężarówek
fot. @Rafał Mekler / / Twitter

Na poniedziałkowej konferencji prasowej dyrektor Wydziału Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego Lubelskiego Urzędu Wojewódzkiego Dariusz Działo poinformował, że o godz. 10 rozpoczął się protest rolników w Zosinie i Dołhobyczowie. "Wszystkie przejścia graniczne z Ukrainą są tak naprawdę zblokowane. Zgromadzenia w Zosinie i Dołhobyczowie mają potrwać do 26 lutego, a w Dorohusku i Hrebennem – do 10 marca" – przekazał Działo.

W mediach dużo mówi się o incydencie, który miał wydarzyć się w niedzielę. "Około godz. 11.30 dostaliśmy informację, że nastąpiło zdarzenie polegające na tym, że osoby, które uczestniczyły w proteściem, zerwały plomby celne z trzech ciężarówek i zostało wysypane zboże" – przekazał Bogusław Gromadzki.

"Sprawcy zdarzenia są poszukiwani. Zgłoszenie dotyczące tego zdarzenia wpłynęło do nas od kierowców. Oszacowali, że z każdego tira wysypano około tony zboża" – dodał.

Strona ukraińska mówi o haniebnym przestępstwie

Na reakcję ze strony Ukrainy na ten incydent nie trzeba było czekać zbyt długo. "Ambasada i konsulat generalny Ukrainy w Lublinie niezwłocznie zwróciły się do polskiej policji o wszczęcie sprawy w związku z tym haniebnym przestępstwem. Policja wszczęła postępowanie i rozpoczęła niezbędne czynności" - powiedział Wasyl Zwarycz portalowi Europejska Prawda.

Ambasador dodał także, że takie działania  "nie powinny być tolerowane w cywilizowanym kraju europejskim, nie mówiąc już o moralnym aspekcie tej prowokacji".

Cytowany portal poinformował, że ukraińskie ciężarówki były zaplombowane. Po przekroczeniu granicy z Polską miały trafić tranzytem na Litwę.

Jako niedopuszczalne określił w poniedziałek niszczenie ukraińskiego zboża na polskiej granicy minister spraw zagranicznych Ukrainy Dmytro Kułeba, wzywając do pociągnięcia winnych do odpowiedzialności.

„Niszczenie ukraińskiego zboża na polskiej granicy jest niedopuszczalne. Każdy rolnik powinien wiedzieć, ile pracy kosztuje produkcja zboża, zwłaszcza w czasie wojny. Dla dobra przyjacielskich stosunków ukraińsko-polskich winni tej prowokacji powinni zostać pociągnięci do odpowiedzialności” – oznajmił Kułeba.

Nie ma to nic wspólnego z pokojowym protestem – oświadczyło w poniedziałek ukraińskie ministerstwo rolnictwa w reakcji na zniszczenie ukraińskiego zboża przez protestujących na granicy polskich rolników.

"Uważnie obserwujemy przebieg dochodzenia, oczekujemy szybkiego ustalenia winnych i ukarania ich. Rozumiemy, kiedy polscy rolnicy bronią swoich interesów w sposób cywilizowany. Ale ten przypadek zniszczenia ukraińskiej pszenicy nie ma nic wspólnego z pokojowym protestem ani z prawnego, ani z moralnego punktu widzenia" – napisano w komunikacie resortu, który przytoczyła agencja Interfax-Ukraina.

Zaznaczono w nim również, że ukraińscy rolnicy od dwóch lat pracują w warunkach wojny, a czasami ceną za tę pracę jest ich życie.

"Chcemy przy tym zaznaczyć, że jesteśmy absolutnie przekonani, że takie przypadki nie mogą wpłynąć na naszą wspólną walkę i wielkie poparcie polskiego społeczeństwa, które odczuwamy w ciągu dwóch lat w wojnie przeciwko rosyjskiemu najeźdźcy" – napisano w komunikacie.

"Brak reakcji polskich władz na zniszczenie ukraińskiego zboża na granicy doprowadzi do wzrostu ksenofobii i przemocy politycznej" – oświadczył z kolei wiceminister gospodarki i handlu Taras Kaczka.

Według wiceministra, którego wypowiedź na Facebooku przytoczyła agencja Interfax-Ukraina, Polska i Ukraina znalazły się na rozdrożu, a jedynym ratunkiem może być "usunięcie wszystkich blokad i zapewnienie bezpieczeństwa ukraińskich ładunków w Polsce".

"Albo będziemy się bać przemocy, która niszczy już nie tylko handel polsko-ukraiński, ale i Trójkąt Lubelski - bo zniszczono zboże, które miało trafić na Litwę - albo w końcu zreflektujemy się i zaczniemy rozmawiać jak dorośli" – napisał Kaczka.

"W przeciwnym razie jutro Mekler (ukraińska agencja nazywa Rafała Meklera liderem protestujących rolników i działaczem Ruchu Narodowego - PAP) i jego banda zaczną zabijać Ukraińców za to, że są oni Ukraińcami. Niestety, nie jest to spekulacja. Miesiąc temu Polska wspominała zabójstwo prezydenta Gdańska z powodu nienawiści na tle politycznym" – napisał Kaczka.

Kaczka oświadczył również, że jeśli utrzyma się "obojętność" wobec niszczenia ukraińskich towarów, to nie zdziwi się, jeśli dojdzie do agresywnych działań wobec polskich ciężarówek z serem czy towarów na półkach w sklepach.

Komisja Europejska zabiera głos w sprawie

Próbujemy znaleźć rozwiązanie, które pozwoli nam zachować maksymalne wsparcie gospodarcze dla Ukrainy przy jednoczesnej ochronie naszych wrażliwych sektorów - powiedział w poniedziałek na konferencji prasowej w Brukseli rzecznik KE ds. rolnictwa i handlu Olof Gill.

Przedstawiciel KE odniósł się w ten sposób do protestów rolników w Polsce i wysypania przez nich w niedzielę ukraińskiego zboża na przejściu granicznym w Dorohusku.

Gill podkreślił, że "ostatnio doszło do wielu spotkań między przedstawicielami polskiego rządu i Komisji", których celem była próba znalezienia rozwiązania tych "nabrzmiałych i niełatwych kwestii".

"Te spotkania były raczej pozytywne i konstruktywne. Jeśli chodzi o tę konkretną nową sytuację, to nie mam nic nowego do powiedzenia. Przyjrzymy się jej i jeśli zajmiemy oficjalne stanowisko, to je ogłosimy. Generalne stanowisko KE jest takie, że próbujemy znaleźć rozwiązanie, które pozwoli nam na zachowanie maksymalnego wsparcia gospodarczego dla Ukrainy (...) przy jednoczesnej ochronie (naszych) wrażliwych sektorów" - zadeklarował przedstawiciel Komisji Europejskiej.

Wyraził przekonanie, że rozwiązań należy szukać na forum wspólnej platformy koordynacyjnej UE-Ukraina, która nie spotykała się od września ubiegłego roku.

"Tam powinno się pracować. Nie na granicy, nie w napiętej sytuacji, tylko przy stole negocjacyjnym, szukając konkretnych rozwiązań średnio- i długookresowych" - podsumował Olof Gill.

op. pb / pap (rsp/ szm/ asc/ gab/ mark/)

Źródło:Bankier24
Tematy
Wypróbuj Pracuj.pl za 1zł! Zatrudniaj szybko i skutecznie!

Wypróbuj Pracuj.pl za 1zł! Zatrudniaj szybko i skutecznie!

Advertisement

Komentarze (58)

dodaj komentarz
jendreka
Nie czytalem ale brawo rolnicy. To sie ciągnie za dluho. Wszystko miało iść do Afryki a zostaje u nas. I na tych naszych cwaniaczkow Rząd nic nie ma? Bardzo ciekawe, bardzo k.... podejrzane.
buldo2
Powtórzę wpis, który umieściłem pod innym artykułem.
To oczywiste, że strona ukraińska szantażem wymusza korzystne dla siebie rozwiązania. Obecnie na stronach ukraińskich przeważa pogląd o tym, że Polska jest nieważna, coraz częściej mówi się że jest wrogiem Ukrainy. Oleg Soskin tak mówi, były doradca dwóch prezydentów Ukrainy.
Powtórzę wpis, który umieściłem pod innym artykułem.
To oczywiste, że strona ukraińska szantażem wymusza korzystne dla siebie rozwiązania. Obecnie na stronach ukraińskich przeważa pogląd o tym, że Polska jest nieważna, coraz częściej mówi się że jest wrogiem Ukrainy. Oleg Soskin tak mówi, były doradca dwóch prezydentów Ukrainy. Jedyne co rząd Ukrainy zrobił dla Polski z wolnej woli, to blokada transportu kolejowego z Chin na przełomie 2021/2022 i blokada eksportu żywności (chyba jaja i drób) w ubiegłym roku.
W 2007 w czasie rządów Juszczenki Devon S.A., spółkę z udziałem PGNiG, okradziono z udziału w znalezionym złożu, wartość kradzieży, złodziejami byli urzędnicy kancelarii Juszczenki, szacuje się na co najmniej 4 miliardy dolarów. Sprawę próbowano załatwiać, prezydent Kaczyński miał załatwić, zablokowano polskie media. Kaczyński nie załatwił nic. Wartość skradzionego minimum 4 miliardy dolarów, najprawdopodobniej wiele więcej. Do dziś ta kradzież czeka na załatwienie.
panguzik
Stara zasada " Dziel i rządź " Polskich rolników napuści się na Ukraińców , Rudy i jego przyjacie Kołodziejczak ( czy jak mu tam , ten chudy szczur który teraz robi za ministra czy wice rolnictwa )
będa gasić ten pożar bęzyną , niechęć rozniesie się na nasze społeczenstwa a Niemiaszki na tym zarobia ....
piopoland
Przykro mi to stwierdzić, ale nadchodzą sądne czasy dla polskich rolników.
Zboża, miód to tylko początek i dowód na to, że polskie rolnictwo nie da sobie rady w konkurencji z tanią - wielkotowarową Ukrainą, którą z jednej strony unia wyrywa za nogi Putinowi, obiecując członkostwo w UE, a car trzyma za łeb i nie puści
mistrz_erudycji
Ukraińcy jakże przewrażliwieni, chyba nie wiedzą kto to Lepper był i co u nas kiedyś działo.
trpaslik
Ta hardość polityków Ukrainy pokazuje jaka byłaby ich postawa, gdyby w tak wielkim stopniu nie byli uzależnieni od pomocy, również polskiej. Im się po prostu należy. Tak jak mawiali nasi przodkowie, Ukrainiec nie prosi i nie przeprasza.
trpaslik
Politycy europejscy udowadniają, że oderwali się od rzeczywistości, więc trzeba ich oderwać od koryta. Czytajmy w programach kandydatów do PE, czy są za Europą czy za Jankesami. Czy potrafią bronić europejskiej tożsamości również przed pazernością oligarchów z Ukrainy.
infinityhost
pazerny bo tanio sprzedaje? A co ma z tym zrobić?
trpaslik odpowiada infinityhost
Czy tanio to się okaże za kilka/kilkanaście lat, kiedy wyjdą choroby związane z tym produktem technicznym. Kołodziejczakowi powiedzieli, że Ukraiński cukier może śmierdzieć, ponieważ idzie do dżemów, a nie do herbaty!!! Jakości produkcji rolnej na Ukrainie nikt nie kontroluje. To, czym nawożą, wiedzą tylko przekupni urzędnicy, którzy Czy tanio to się okaże za kilka/kilkanaście lat, kiedy wyjdą choroby związane z tym produktem technicznym. Kołodziejczakowi powiedzieli, że Ukraiński cukier może śmierdzieć, ponieważ idzie do dżemów, a nie do herbaty!!! Jakości produkcji rolnej na Ukrainie nikt nie kontroluje. To, czym nawożą, wiedzą tylko przekupni urzędnicy, którzy za 500USD napiszą wszystko.
infinityhost odpowiada trpaslik
Śmierdzący do dżemów, nieśmierdzący do herbaty, gdzie jest pachnący cukier?

Powiązane: Kryzys zbożowy

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki