REKLAMA
Stawka jest wysoka, a ryzyko zerowe! Rusza gorąca rywalizacja Wakacje na giełdzie

    Lokaty w czasie kryzysu

    Tomasz Jaroszek2011-08-22 10:20
    publikacja
    2011-08-22 10:20
    Lokaty w czasie kryzysu
    Lokaty w czasie kryzysu
    / thetaXstock
    W mediach słyszymy jedynie o „bezpiecznych przystaniach” w postaci złota i franka szwajcarskiego. Faktycznie, są to bardzo popularne sposoby na lokowanie pieniędzy, kiedy na giełdzie panuje spustoszenie. Jednak dla polskiego inwestora indywidualnego niekoniecznie będzie to instrument pierwszego wyboru. Czy nie łatwiej przeczekać kryzys na lokacie?


    Chociaż dla zaawansowanych inwestorów, którzy korzystają z rozbudowanych systemów inwestycyjnych badających trendy i szukających odpowiedniego momentu na wejście w rynek, produkt taki jak depozyt bankowy wydaje się powrotem do ery kamienia łupanego, to jednak daje 100 proc. bezpieczeństwa. W czasie paniki giełdowej, która może przerodzić się w długoterminowy kryzys, to właśnie bezpieczeństwo posiadanych środków jest najważniejsze. Czy w związku z tym banki dostaną silny zastrzyk środków wędrujący na lokaty?

    Banki dla inwestorów


    Jedna trzecia inwestorów indywidualnych w Polsce ma portfel mniejszy niż 10 tys. zł, a w przedziale 10 – 50 tys. mieści się prawie połowa giełdowych graczy. Kwestia wielkości portfela zależy także od długości grania na giełdzie. Statystyki pokazują, że na większe portfele inwestycyjne pracuje się nawet kilkanaście lat. Ponad połowa inwestorów z kapitałem rzędu 500 tys. zł inwestuje na giełdzie od ponad 10 lat.

    Nieoprocentowane środki na rachunkach maklerskich nie przeszkadzają, jeśli dokonujemy często transakcji i mamy zysk z naszej inwestycji. Jeśli w momencie kryzysu stajemy się obserwatorami, jest już inaczej. Kapitał, który nie pracuje przez dłuższy czas staje się uciążliwy i wędruje na konto oszczędnościowe lub depozyt w banku. Wynika to z czystej psychologii inwestowania. W Polsce nadal ogromna część inwestorów to kupujący akcje na dłuższy okres, którzy w giełdowej panice częściej skupiają się na eliminowaniu strat niż na krótkiej sprzedaży, która w Polsce dopiero się rozwija. Dla banków, które potrzebują nowych depozytów, może być to bardzo interesująca grupa.

    Pułapka franka


    Pod wpływem medialnego ostrzału rosnącym kursem franka, każdy zapamięta sobie helwecką walutę jako bezpieczną przystań na ciężkie czasy lub utrapienie kredytobiorców. Jednak zmienność kursu z ostatnich tygodni pokazała coś dokładnie odwrotnego. Co to za bezpieczny sposób na lokowanie pieniędzy, który w okresie 2 tygodni waha się o kilkadziesiąt groszy na kursie? Pułapka franka polega na tym, że równie szybko kurs jest pompowany, jak i spada. Wystarczy chęć realizacji zysków i odpływ kapitału dużych graczy, by drobny inwestor, który ulokował we franku pieniądze, poniósł znaczące straty. Rynek walutowy to miejsce dla doświadczonych graczy, gdzie początkujący mogą boleśnie odczuć zmienność poszczególnych instrumentów.

    Banki zacierają ręce


    Konsumenci mieli problem z depozytami, bo przy galopującej inflacji było coraz mniej możliwości generowania zysku. Wiele lokat przyniosło wręcz stratę. Szczyt inflacji mamy jednak za sobą, a banki systematycznie zwiększają odsetki na depozytach. Przyciągnięcie klienta na kryzysowe czasy jest ważne, co pokazała wojna na lokaty z poprzedniego kryzysu. Wtedy banki wyrywały sobie pieniądze klientów, bo kluczowa była płynność. Dzisiaj nauczone doświadczeniem wiedzą, ze liczy się baza klientów własnych i atrakcyjny depozyt przed uderzeniem kryzysu, a nie dopiero po fakcie.

    Jak wynika z sondażu TNS Pentor na zlecenie Związku Banków Polskich, w sierpniu znacząco spadło zainteresowanie Polaków funduszami inwestycyjnymi. Wzrosło natomiast lokatami złotowymi. Trudno się dziwić, że spada również zainteresowanie depozytami walutowymi. Ryzyko walutowe działa w obydwie strony, a oprocentowanie jest znacznie mniejsze niż przy lokatach w rodzimej walucie.

    Najlepszym dowodem na to, ze walka na depozyty robi się coraz bardziej intensywna, jest krok PKO Banku Polskiego. Gigant w sektorze nawet w czasie upadku Lehman Brothers nie obawiał się o płynność, jednak w ubiegłym tygodniu po raz pierwszy wprowadził produkt omijający podatek Belki. Trzymiesięczna lokata i konto oszczędnościowe z dzienną kapitalizacją nie wydają się niczym niezwykłym na rynku, gdzie antybelkowe produkty robią furorę od ponad roku. Dzisiaj wartość antypodatkowych lokat to według szacunków KNF nawet 40 mld złotych. PKO Bank Polski włączył się do tej intensywniej rywalizacji o klienta, pomimo pozycji lidera w sektorze. Czy to początek wyścigu na oprocentowanie zanim politycy zabiorą lokaty antybelkowe? Trudno prognozować powrót do wojny na lokaty, jaką widzieliśmy jeszcze 2 lata temu. Jednak nic nie wskazuje na powrót stabilności na giełdach, a środki gdzieś trzeba przechować w czasie rynkowych zawirowań. Banki dobrze o tym wiedzą.


    Źródło:
    Przeczytaj w Pulsie Biznesu
    Napojowa Wosana szykuje skok na Europę. Pomoże jej japoński właściciel DyDo
    Tematy
    Ranking najtańszych kont firmowych dla JDG z premią dla aktywnych – czerwiec 2026 r.
    Ranking najtańszych kont firmowych dla JDG z premią dla aktywnych – czerwiec 2026 r.

    Komentarze (12)

    dodaj komentarz
    ~Mirek
    Moim zdaniem dużo korzystniejszą opcją na inwestycję są fundusze sam niedawno przekonałem się do Noble fundusz, może i jest to inwestycja długofalowa ale przynajmniej pozwoli nam wyjść na swoje!
    ~heh
    typowe dla leszcza kupić na górce i wszystkim pisać żeby robili to samo
    ~dorota
    na pewno to lepszy sposob niz odkladanie do skarpety
    ~oliwia
    ale przeciez fundusze to inwestycja dlugofalowa, kryzys jest, ale potem minie, a jak sie regularnie odklada to po kilku latach i tak sie jest na duzym plusie
    ~Ilona odpowiada ~oliwia
    Popieram moim zdaniem najkorzystniej zainwestować w TFI a lokaty zawsze można mieć dodatkowo!
    ~Avi odpowiada ~Ilona
    Portfel trzeba mieć zdywersyfikowany. Część na lokatach część w funduszach jakoś radzić sobie trzeba. Teraz wykorzystałem sytuację i dokupiłem jednostek w timingowym w noble. Z USA lepsze wieści płyną i zaczyna się wspinaczka w górę. Czekać i zarabiać.
    ~asia odpowiada ~oliwia
    no tak ale ja nie ma zielonego pojecia od czego zaczac bardzo chcialbym w cos zainwestowac ale nie wiem do kogo zwrocic sie o pomoc....?
    ~basia odpowiada ~oliwia
    Ja jestem jak najbardziej za lokatami. Mam antybelki w getinie i jestem z nich zadowolona. Zysk pewny a to jak dla mnie jest najważniejsze.
    ~henieck
    autorze, zapytaj sobie 100 ludzi na ulicy kto z nich ma oszczędności w złocie a przekonasz się jak "bardzo poularne" jest inwestowanie w złoto.

    99,9% ludzi nie ma pojęcia jak wygląda Krugerrand nawet.

    Przez 5000 lat pieniądzem było złoto i srebro - od 1971 roku decyzją Nixona świat przeszedł w 100% na papierowy
    autorze, zapytaj sobie 100 ludzi na ulicy kto z nich ma oszczędności w złocie a przekonasz się jak "bardzo poularne" jest inwestowanie w złoto.

    99,9% ludzi nie ma pojęcia jak wygląda Krugerrand nawet.

    Przez 5000 lat pieniądzem było złoto i srebro - od 1971 roku decyzją Nixona świat przeszedł w 100% na papierowy pieniądz - i ta era właśnie kończy się z olbrzymim hukiem. Istnieje całe pokolenie wychowane na papierowym pieniądzu, które nie rozumie co się teraz dzieje i że złoto jest ostatecznym pieniądzem.

    Trwa cichy run na bank złota, ostatnio Chavez zapowiedział ściagnięcie całego złota trzymanego w EU i USA bankach do Venezueli - osobiście wątpię czy mu ten numer przejdzie...
    ~max london
    Dzis ludzie nie wiedza gdzie kupic zloto a ich dziadkowie nie mieli z tym problemu..Tak samo jak z wymiana kola zapasowego ktorego pokolenie Y nie potrafi samodzielnie zmienic.

    Powiązane: Sektor bankowy

    Polecane

    Najnowsze

    Popularne

    Ważne linki