W zdecydowanej większości giełdowych banków relacja wartości przedmiotów sporu do portfela kredytów „frankowych” przekracza już 30 proc. Niektóre instytucje zmieniają założenia prezentowane inwestorom, przyjmując, że pozwów może być więcej, niż oczekiwano.


Jeszcze na początku 2021 r. tylko jedna instytucja notowana na warszawskiej giełdzie mogła „pochwalić się” szokującym wówczas wynikiem – ponad 20-procentową relacją pomiędzy wartością spornych hipotek „frankowych” a wartością takich kredytów w portfelu. Z najnowszych danych przeanalizowanych przez Bankier.pl wynika, że w siedmiu instytucjach na dziewięć sporna jest już co najmniej co trzecia złotówka z „frankowego” portfela. Granicę tę przekroczył już dawno Getin Noble Bank, który jednak nie opublikował raportów za dwa ostatnie kwartały i pożegnał się z giełdą w ramach procesu przymusowej restrukturyzacji.
Liczba spraw sądowych, w których uczestniczą „frankowe” banki, nadal rośnie. Z szacunków Bankier.pl wynika, że w III kw. 2022 r. notowane na giełdzie instytucje były pozwane w ok. 80 tys. sporów. Banki nie są jednak w równym stopniu dotknięte skutkami sądowej aktywności klientów. Decyduje o tym kilka czynników. Są instytucje, które mimo długoletniej obecności na rynku hipotek mają w portfelu stosunkowo niewiele produktów bazujących na walutach obcych (np. ING Bank Śląski, Bank Pekao). Są również banki, gdzie portfel „frankowy” jest spory, ale stanowi niewielką część wszystkich kredytów hipotecznych (np. PKO BP). Zróżnicowana jest także skłonność klientów poszczególnych banków do podjęcia walki w sądach – szlaki przecierali kredytobiorcy kilku instytucji, a pozostali dołączali nieco później.
Największy portfel kredytów „frankowych” ma PKO BP, który obsługuje umowy o wartości brutto ponad 18,6 mld zł. Kredyty będące przedmiotem indywidualnych sporów sądowych w tej instytucji odpowiadają za około 6,3 mld zł.
Drugie miejsce przypada Bankowi Millennium (11,6 mld zł), a trzecie Grupie Santander Bank Polska (9,4 mld zł). mBank w trzecim kwartale dokonał zmniejszenia wartości bilansowej brutto kredytów opartych na franku i raportuje obecnie, że posiada portfel o wartości 7 mld zł. Bez korekt wartość brutto byłaby zbliżona do 13 mld zł.

Przypomnijmy, że poza notowanymi na giełdzie bankami „frankowe” hipoteki mają w swoich portfelach także instytucje działające dziś na innych zasadach. Raiffeisen Bank International informował, że na koniec II kw. 2022 r. portfel brutto kredytów CHF wart był 2 mld euro (ok. 9,36 mld zł przy ówczesnym kursie wspólnej waluty). Bank BPH na koniec 2021 r. miał ok. 6,3 mld zł tego rodzaju hipotek.
„Sporne” wskaźniki pną się w górę
Miernikiem skali problemu „frankowych” sporów może być porównanie łącznej wartości przedmiotów sporu z wartością portfela kredytów hipotecznych opartych na franku. Wskaźnik ten ma pewne ograniczenia – dane nie są bezpośrednio porównywalne, m.in. ze względu na różną prezentację wartości portfela CHF, różne definiowanie przez banki wartości przedmiotów sporu oraz wykluczenie pozwów zbiorowych.
Aktualizacja przeprowadzona przez mBank odpowiada za pierwsze miejsce tej instytucji w zestawieniu prezentującym porównanie wartości spraw spornych i całego portfela CHF. Dla tego kredytodawcy wskaźnik wynosi obecnie niemal 75 proc., ale bez korekt wyniósłby ok. 40 proc.
We wszystkich notowanych na GPW bankach wskaźnik ten wzrósł w ciągu ostatniego kwartału o kilka punktów procentowych. W efekcie uformowała się grupa instytucji o zbliżonym poziomie „pozwogenności”. Można mówić, że PKO BP, BOŚ, Santander, BNP Paribas i ING Bank Śląski spierają się w sądzie z klientami o co trzecią złotówkę pochodzącą z "frankowych" hipotek.
Aktualizacje prognoz – szansa na przegraną 95 proc.
Banki, które wcześniej dość optymistycznie podchodziły do skali sądowych sporów z klientami, rewidują swoje przewidywania. Najnowszym przykładem jest mBank, który w kwartalnym raporcie przedstawił zaktualizowane projekcje. Instytucja spodziewa się, że liczba przyszłych pozwów wzrośnie z prognozowanych 23 tys. do 31 tys. spraw.
„Parametry pochodzą z danych historycznych, jak również z bieżącej obserwacji trendów w orzecznictwie (prawdopodobieństwo przegranej na poziomie 95% i brak dalszych wyroków ze średnim kursem NBP). W zaktualizowanej metodologii zakłada się, że duży odsetek spraw zakończy się nieważnością umowy kredytowej (po III kw. 22 było to 82% niekorzystnych wyroków)” – czytamy w prezentacji dla inwestorów. „Obecne rezerwy prawne uwzględniają również wyższe koszty ugód” – dodaje bank, uzasadniając znaczące pomniejszenie wartości kredytów prezentowanej w bilansie.



























































