Rollercoaster na Hawe trwa w najlepsze. Tym razem światłowodowy wagonik z impetem zjeżdża z górki. Niestety dla akcjonariuszy na giełdzie, w przeciwieństwie do rzeczywistości, zjazdy radości nie przynoszą. Pytanie, czy za tym dołkiem będzie jeszcze jakaś górka?


Wezwania do zapłaty kolejno od ARP i od Aliora na kwotę bliską 100 mln zł, wypowiedzi zarządu o możliwości ogłoszenia upadłości, czy emisji akcji oraz słabe wyniki sprawiły, że będące i tak w nie najlepszej giełdowej formie Hawe, w ciągu tygodnia straciło ponad połowę swojej wartości. Apogeum spadków spółka osiągnęła 8 września, gdy jej akcje kosztowały 34 groszy. Jeszcze 28 sierpnia te same papiery wyceniane były na 83 grosze, a 31 lipca, tuż przed problemami z wykupem obligacji, na 1,40 zł.
Perspektywę upadku spółki, szybko w oczach inwestorów została zastąpiona jednak perspektywę szybkiego zysku. Ewentualne pieniądze z przyszłych kontraktów sprawiały, że tliła się nadzieja na porozumienie z wierzycielami. A kiedy kupować spółkę, jak nie po takiej przecenie? Spadający nóż po złapaniu nie skaleczył ręki, wręcz przeciwnie, pomógł w walce o giełdowy zarobek.
Skala wzrostów przerosła jednak oczekiwania wielu obserwatorów. Wprawdzie spółka 8 września była wyceniana przy P/BV równym 0,11, jednak ciężko było przewidzieć, że znajdzie się aż tak wielu amatorów mocnych wrażeń. Spekulacja wyparła racjonalne podejście do inwestowania i wywindowała Hawe na poziom 1,41 zł już 15 września. Spółka była więc warta więcej niż przed wszystkimi ostatnimi problemami, mimo że jedyną pozytywną informacją dostępną dla opinii publicznej była łaska wierzycieli, którzy zgodzili się dać Hawe na spłatę długu kilka dni więcej. Obecnie obowiązujący termin to 30 września.
Raj dla spekulantów
Oczywiście wielką rolę w windowaniu ceny odegrali duzi inwestorzy, w trakcie rajdu na rynek trafiły bowiem dwie informacje o przekroczeniu progu 5%. Akcje skupowali zarejestrowany w Delaware Walton Spencer LCC oraz łódzkie Glob Investment zajmujący się produkcją pojemników na śmieci. Potwierdziły się tym samym plotki, że niska cena może skusić większych inwestorów do wykupienia Hawe. Warto jednak pamiętać, że w dołku wystarczyło jedynie posiadanie 2 mln zł, aby stać się znaczącym akcjonariuszem spółki z mWIG-u. Nie świadczy to najlepiej o polskim rynku.
Zakupowy szał w ostatnich dniach jednak przygasł. Przestali kupować duzi gracze, a mniejsi zaczęli szukać możliwości realizacji zysków. Dziś akcje Hawe warte są 0,99 zł, od górki sprzed tygodnia potaniały już o 1/3. Nadal są jednak warte więcej niż przed problemami z ARP, co pozwala sądzić, że potencjał do spadków nadal nie został wyczerpany. Choć patrząc na wrześniową historię spółki, racjonalną analizę lepiej odłożyć do lamusa, ponieważ Hawe stało się swego rodzaju "rajem dla spekulantów", na którym wzrosty i spadki rzadko mają uzasadnienie w fundamentach.
Wszystko to sprawia, że osoby skupiające się na inwestycjach, a nie na spekulacji powinny od Hawe trzymać się z daleka. Oczywiście perspektywa szybkiego zysku kusi, jednak jest to stąpanie po kruchym lodzie. Dla mniej doświadczonych inwestorów może być to pułapka, którą zapamiętają na długo.


























































