Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan powiedział w piątek, że jest zasmucony doniesieniami, iż uznawany przez wspólnotę międzynarodową premier Libii Fajiz Mustafa as-Saradż chce ustąpić ze stanowiska do końca października.


Saradż ogłosił w środę zamiar ustąpienia - co, jak pisze Reuters, może podsycić napięcia polityczne w Trypolisie w obliczu nowych prób znalezienia politycznego rozwiązania konfliktu w tym kraju.
Erdogan rozmawiał z dziennikarzami po piątkowych modłach w Stambule.
Wojna domowa w Libii trwa od 2011 r., kiedy po obaleniu Muammara Kadafiego kraj podzielił się na kilka rywalizujących ze sobą stronnictw i bojówek, skupionych obecnie wokół dwóch obozów - uznawanego przez ONZ rządu w Trypolisie na zachodzie kraju oraz sił lojalnych wobec rywalizującej z rządem Izby Reprezentantów z siedzibą na wschodzie Libii. Stronnictwo as-Saradża wspierane jest m.in. przez Turcję i Włochy, zaś stronnictwo lidera Izby Reprezentantów Akila Saliha i dowódcy Libijskiej Armii Narodowej gen. Chalify Haftara przez Rosję, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Egipt i Francję.
Obecny impas to wynik wspartej przez Turcję ofensywy rządu w Trypolisie, która zdołała odbić z rąk sił Haftara część stolicy oraz innych miast na zachodzie kraju.
Tymczasem Haftar powiedział w piątek, że jego siły zdecydowały się wznowić wydobycie ropy po tym, jak od stycznia br. blokowały obiekty eksportujące ten surowiec. Więcej szczegółów nie podał.
Libijska państwowa spółka naftowa NOC oświadczyła, że z dnia na dzień nie usunie ograniczeń w eksporcie, dopóki zakłady naftowe nie zostaną zdemilitaryzowane. (PAP)
cyk/ akl/


























































