W siedzibie organizacji Instytut Pokoju w Waszyngtonie rozpoczęło się w czwartek pierwsze posiedzenie Rady Pokoju z udziałem przedstawicieli 49 państw. Głównym tematem obrad ma być przyszłość Strefy Gazy.


Podczas spotkania prezydent USA Donald Trump ma ogłosić wpłaty od członków Rady na odbudowę Strefy Gazy w kwocie powyżej 5 mld dolarów, a także deklaracje dotyczące sił wojskowych na poczet Międzynarodowych Sił Stabilizacyjnych mających czuwać nad porządkiem na tym palestyńskim terytorium.
Trump: Prawdopodobnie w ciągu 10 dni zobaczymy, czy uda się zawrzeć układ z Iranem
- Być może dojdzie do zawarcia porozumienia, przekonamy się o tym w najbliższych 10 dniach, ale dzisiejsze spotkanie jest dowodem na to, że przy zdecydowanym przywództwie nic nie jest niemożliwe - powiedział Trump.
- Mamy trochę pracy do wykonania z Iranem. Nie mogą mieć broni jądrowej. To proste, inaczej nie będzie pokoju na Bliskim Wschodzie. Powiedziano im, że nie mogą mieć broni jądrowej, powiedziano im to bardzo stanowczo - dodał.
Trump: 5 państw wyśle siły stabilizacyjne i policyjne do Strefy Gazy
Pięć państw zadeklarowało wysłanie sił stabilizacyjnych i policyjnych do Strefy Gazy, zaś dziewięć zobowiązało się do wpłacenia łącznie 7 mld USD na pakiet pomocy humanitarnej dla Strefy Gazy - powiedział na pierwszym posiedzeniu Rady Pokoju prezydent USA Donald Trump.
Ogłosił też, że USA przeznaczą 10 mld USD na rzecz Rady Pokoju.
Trump powiedział, że wojska i siły policyjne do palestyńskiej półenklawy wyślą: Indonezja, Maroko, Albania, Kosowo i Kazachstan, podczas gdy Egipt i Jordania wesprą te wysiłki, m.in. poprzez szkolenia.
Ponadto dziewięć krajów - Kazachstan, Azerbejdżan, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Maroko, Bahrajn, Katar, Arabia Saudyjska, Uzbekistan i Kuwejt - zobowiązały się do przeznaczenia łącznie 7 mld USD na pomoc humanitarną.
Trump zapowiedział, że fundusze na pomoc Strefie Gazy zbierze też federacja piłkarska FIFA, a Norwegia zorganizuje kolejne spotkanie Rady Pokoju.
2000 osób już zgłosiło się do palestyńskich sił policyjnych
Rozpoczęto rekrutację palestyńskich sił policyjnych, a w pierwszych godzinach zgłosiło się do nich 2 tys. osób - poinformował w czwartek Nikołaj Mładenow, wysoki przedstawiciel ds. Strefy Gazy w Radzie Pokoju utworzonej przez prezydenta USA Donalda Trumpa.
Bułgarski dyplomata ogłosił podczas pierwszego posiedzenia Rady Pokoju w Waszyngtonie utworzenie Biura Wysokiego Przedstawiciela ds. Strefy Gazy przy Radzie Pokoju. Jak zapowiedział, biuro ma wspierać Narodowy Komitet Administracji Strefy Gazy (NCAG), który ma zarządzać enklawą w okresie przejściowym.
Mładenow poinformował też, że w czwartek rano ruszył proces rekrutowania palestyńskich sił policyjnych.
- W ciągu kilku godzin 2 tys. osób zgłosiło się do nowych przejściowych palestyńskich sił policyjnych, które mają być utworzone w Strefie Gazy i mają działać pod auspicjami NCAG i przy wsparciu Rady Pokoju, po wyszkoleniu w Egipcie - dodał.
Netanjahu: Nie będzie odbudowy Strefy Gazy bez rozbrojenia Hamasu
Premier Izraela Benjamin Netanjahu oświadczył w czwartek, że rozbrojenie islamistycznej organizacji palestyńskiej Hamas jest konieczne przed rozpoczęciem odbudowy Strefy Gazy.
„Ustaliliśmy z naszym sojusznikiem Stanami Zjednoczonymi, że nie będzie odbudowy Strefy Gazy przed demilitaryzacją Strefy” – oznajmił premier w przemówieniu z okazji uroczystości wojskowej, transmitowanym w telewizji.
Netanjahu powiedział o tym w momencie, gdy około 20 przywódców państw świata przybyło do Waszyngtonu na pierwsze posiedzenie Rady Pokoju, zainicjowanej przez prezydenta USA Donalda Trumpa po wejściu w życie zawieszenia broni między Izraelem a Hamasem 10 października 2025 r.
Netanjahu zagroził też Iranowi potężnym odwetem w razie zaatakowania Izraela. „Jeśli ajatollahowie popełnią błąd i nas zaatakują, spotkają się z ripostą, której nawet nie są sobie w stanie wyobrazić” – oświadczył.
Strony konfliktu w Strefie Gazy codziennie oskarżają się wzajemnie o łamanie rozejmu i nie wywiązały się ze wszystkich swoich zobowiązań, ale mimo to administracja USA ogłosiła w połowie stycznia przejście do drugiej fazy zawieszenia broni, mającej doprowadzić do ostatecznego zakończenia wojny.
Generał Jasper Jeffers, dowódca międzynarodowych sił stabilizacyjnych (ISF) w Strefie Gazy, powiadomił, że pięć krajów zadeklarowało skierowanie żołnierzy do tej formacji: Indonezja, Maroko, Kazachstan, Kosowo i Albania. Egipt i Jordania mają z kolei szkolić siły policyjne. Stanowisko zastępcy dowódcy ISF ma natomiast sprawować przedstawiciel Indonezji.
Jeffers przekazał też, że docelowo wyszkolonych ma zostać 12 tys. członków sił policyjnych i 20 tys. żołnierzy ISF.
Sekretarz stanu USA Marco Rubio oświadczył podczas swojego wystąpienia, że „nie ma planu B” dla Strefy Gazy poza działaniami podejmowanymi przez Radę Pokoju. - Plan B to powrót do wojny i nikt tego nie chce - podkreślił szef amerykańskiej dyplomacji.
- Plan A, który jest jedyną drogą naprzód, to odbudowa Strefy Gazy w taki sposób, by zapewnić trwały i zrównoważony pokój, w którym wszyscy będą mogli żyć obok siebie i nigdy więcej nie martwić się o powrót konfliktu, wojny, ludzkiego cierpienia i zniszczenia - powiedział Rubio.
- Dziękujemy w imieniu Departamentu Stanu i rządu USA wszystkim krajom, które tu są. Każdy z was jest niezbędny, w tym nasi partnerzy obserwatorzy, którzy, mamy nadzieję, w pewnym momencie dołączą do nas oficjalnie. Jesteśmy jednak wdzięczni za to, że jesteście tu dzisiaj i za wkład, jaki już wnieśliście - dodał.
Zaplanowane na 75 minut posiedzenie zgromadziło przedstawicieli 49 państw, w tym większość w charakterze obserwatora. Kilkanaście krajów jest reprezentowanych na szczeblu głowy państwa lub szefa rządu; są to m.in.: Argentyna, Bahrajn, Katar, Kazachstan, Uzbekistan, Indonezja, Albania, Egipt, Węgry, Rumunia, Armenia i Kambodża.
Francja jest zaskoczona faktem, że Komisja Europejska wysłała swojego przedstawiciela na posiedzenie Rady Pokoju w Waszyngtonie, bo KE nie ma mandatu do reprezentowania państw członkowskich – powiedział w czwartek rzecznik MSZ w Paryżu Pascal Confavreux.
Rzecznik oświadczył, że zdaniem Francji Rada Pokoju powinna koncentrować się na Strefie Gazy zgodnie z rezolucją Rady Bezpieczeństwa Narodów Zjednoczonych i że dopóki ta niejednoznaczność nie zostanie wyjaśniona, Francja nie będzie brać w niej udziału.
- Jeśli chodzi o Komisję Europejską i jej udział, jesteśmy zdziwieni, bo nie ma ona mandatu od Rady do uczestnictwa – powiedział.
Orban: Węgry od czterech lat żyją w sąsiedztwie brutalnej wojny
- Węgry to jedyny kraj reprezentowany tutaj na najwyższym szczeblu wśród członków założycieli z Unii Europejskiej - oświadczył premier Węgier Viktor Orban na posiedzeniu Rady Pokoju, nowej instytucji założonej przez prezydenta USA.
Podkreślił, że Węgry "żyją w sąsiedztwie brutalnej wojny od czterech lat". - Wszyscy wiemy, że ta wojna nie wybuchłaby, gdyby w tamtym czasie prezydent Trump sprawował urząd. Jednak powrót prezydenta Trumpa na ten urząd stwarza ogromną szansę na zintensyfikowanie działań na rzecz pokoju nie tylko w Strefie Gazy, ale także na Ukrainie - dodał.
- My w Europie doskonale rozumiemy, że sytuacja bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie, a zwłaszcza w Strefie Gazy, ma istotny wpływ na bezpieczeństwo Europy. Dlatego nasz udział w Radzie Pokoju wynika nie tylko z zasad, ale także z naszych własnych interesów dotyczących bezpieczeństwa - podkreślił premier.
Powiedział też, że w Europie "trwają poważne rozmowy na temat Rady Pokoju i jej przyszłej roli". - Rozumiemy, że w ostatnich dziesięcioleciach organizacje międzynarodowe nie wywiązały się ze swojej roli dotyczącej utrzymania pokoju i stabilności na całym świecie. Dlatego potrzebne są nowe inicjatywy, aby poruszyć kwestię pokoju na świecie. Jesteśmy przekonani, że inicjatywa prezydenta Trumpa, aby powołać Radę Pokoju, to krok we właściwym kierunku - oznajmił polityk.
Trump podczas swojego czwartkowego wystąpienia chwalił Orbana i przypomniał, że udzielił mu poparcia w kwietniowych wyborach parlamentarnych.
Z Waszyngtonu Natalia Dziurdzińska (PAP)
ndz/ ap/ osk/ akl/
























































