REKLAMA
JANUSZ KRYPTO

Śmierć na najwyżej górze Austrii. Partner alpinistki odpowie za „niedbalstwo”

2026-02-19 12:00
publikacja
2026-02-19 12:00

Kestin G. zmarła z powodu hipotermii podczas wyprawy górskiej na Grossglockner. Jej chłopak i towarzysz został oskarżony o nieumyślne spowodowanie śmierci poprzez niedbalstwo. Ten proces odbije się szerokim echem także w środowisku wysokogórskim, powracając do nieśmiertelnego nomem omen pytania: czy można zostawić wyczerpanego partnera podczas burzy śnieżnej?

Śmierć na najwyżej górze Austrii. Partner alpinistki odpowie za „niedbalstwo”
Śmierć na najwyżej górze Austrii. Partner alpinistki odpowie za „niedbalstwo”
fot. Miroslav Srb / / Shutterstock

Tragedia wydarzyła się na najwyższej górze Austrii - Glossglockner (wysokość: 3798 m n.p.m.). 33-letnia kobieta zamarzła na jej stokach. Zdaniem prokuratorów winę ponosi jej partner i jednocześnie chłopak, który jako bardziej doświadczony alpinista był „odpowiedzialnym przewodnikiem wyprawy, którą sam zaplanował” i nie zawrócił, ani nie wezwał pomocy na czas.

Zidentyfikowany przez austriackie media jako Thomas P., zaprzecza zarzutom, a jego prawnik, Kurt Jelinek, w BBC określił śmierć kobiety jako „tragiczny wypadek”.

Co dokładnie zarzucają mu śledczy? Przede wszystkim fakt, że zabrał swoją dziewczynę w tak wymagającą trasę, mimo iż nigdy wcześniej nie brała udziału w wyprawie alpejskiej o takiej długości, stopniu trudności i wysokości, a także pomimo trudnych warunków zimowych. Jednak jej profile w mediach społecznościowych sugerują, że była zapaloną alpinistką. Najbliżsi powiedzieli niemieckim mediom, że uwielbiała nocne wędrówki górskie.

Taką listę dalszych błędów wylicza prokuratura:

  • wyruszyć o dwie godziny za późno;
  • nie zabrali ze sobą sprzętu do biwakowania (ani innego koniecznego w sytuacjach awaryjnych);
  • pozwolił swojej dziewczynie używać miękkich butów snowboardowych, które nie nadają się do wypraw wysokogórskich w zróżnicowanym terenie.

Szokujące kulisy nocnej wyprawy na Grossglockner

To nie był jednak koniec. Po dotarciu na górę zdaniem oskarżenia mężczyzna powinien był zawrócić, kiedy było to jeszcze możliwe. Wiał bowiem silny wiatr o prędkości do 74 km/h. To oznaczało, że z temperatury -8 st. C zrobiła się odczuwalna na poziomie -20. Jednak tego nie zrobił. Zdaniem obrony żadne z nich nie było wyczerpane, dlatego kontynuowali wspinaczkę Dodatkowo mieli dotrzeć do punktu zwanego Frühstücksplatz, czyli miejsca, po którym nie było już odwrotu przed szczytem.

Według ustaleń prokuratury para znalazła się w pułapce około godziny 20:50. Śledczy podnoszą, że mężczyzna nie podjął próby kontaktu z policją, ani nie nadał sygnału ratunkowego, mimo że dwie godziny później nad miejscem zdarzenia przelatywał śmigłowiec policyjny.

Linia obrony argumentuje jednak, że w tamtym czasie oboje znajdowali się w dobrej kondycji i – ze względu na bliskość szczytu – nie uznali sytuacji za wymagającą interwencji służb.

Zostawił ją w śnieżycy i poszedł po pomoc?

Z relacji Kurta Jelinka wynika, że załamanie kondycji kobiety nastąpiło nagle i było dla niego „całkowitym zaskoczeniem”. Gdy Kerstin zaczęła opadać z sił, powrót był już niemożliwy. Choć mężczyzna skontaktował się z policją górską o 00:35, przebieg tej rozmowy pozostaje sporny – obrona twierdzi, że prosił o wsparcie, podczas gdy służby sugerują, że mógł bagatelizować sytuację, a następnie przestał odbierać telefon.

Dramat rozegrał się zaledwie 40 metrów poniżej szczytu Grossglockner. Około godziny 2:00 w nocy Jelinek zdecydował się zostawić wycieńczoną partnerkę, by szukać pomocy poprzez trawers szczytu – jego samotne zejście zarejestrowały kamery internetowe.

Prokuratura stawia jednak ciężkie zarzuty:

  • mężczyzna nie zabezpieczył kobiety kocem ratunkowym;
  • zwlekał z ponownym wezwaniem ratowników aż do 3:30.

Przez wichurę helikopter nie mógł wystartować, a Kerstin G. zmarła z wychłodzenia na zboczu góry.

Jeśli Thomas P. zostanie uznany za winnego, grozi mu do trzech lat więzienia.

Wyrok, który wstrząśnie środowiskiem wspinaczy

Stawką jest pytanie, kiedy osobista ocena sytuacji i podejmowanie ryzyka stają się kwestią odpowiedzialności karnej. Jeśli alpinista zostanie uznany za winnego, może to oznaczać „zmianę paradygmatu w sportach górskich” – twierdzi austriacka gazeta "Der Standard". Wyrok skazujący niesie ze sobą ryzyko daleko idących konsekwencji dla całego środowiska wysokogórskiego, gdyż w przyszłości może on stanowić podstawę do pociągania wspinaczy do odpowiedzialności za losy ich towarzyszy.

Everest jest już passé. Za wspinaczkę na K2 trzeba zapłacić krocie, a szanse na szczyt są niewielkie. "To gra w rosyjską ruletkę"

Mount Everest to niekwestionowany król Himalajów, do którego ustawiają się kolejki. Padł jednak ofiarą swojej popularności. Kto nie chce stać w godzinnej kolejce do szczytu, przenosi się na najbardziej zabójczą górę. Samo zezwolenie na wspinaczkę na K2 kosztuje średnio 48 tys. zł. Do tego trzeba doliczyć koszty podróży, wynajmu przewodników i Szerpów.

opr. aw

Źródło:
Tematy
Weź udział w promocji i zgarnij premię
Weź udział w promocji i zgarnij premię

Komentarze (6)

dodaj komentarz
wnr
- Kochanie, to poważna wyprawa, nie powinnaś ubierać butów snowboardowych
- A co ty mi tu będziesz p...., ja chyba wiem lepiej
zoomek
Kobiety traktuj jak dzieci. To chyba jasne?
Czyżby nie była silna i niezależna?
To w końcu jak?
zoomek
"pozwolił swojej dziewczynie używać miękkich butów snowboardowych,"
To patriarchat ma KOBIECIE zabraniać?
sajetan
Kiepskiego ma obrońcę... wystarczyło zeznać, że powiedziała mu, że: "jest wolną niezależną kobietą, która nie potrzebuje żadnego mężczyzny i że poradzi sobie sama", a on jako nowoczesny postępowy przyznał jej rację i żeby nie narazić ją na jakiś objaw męskiego szowinizmu - poszedł sobie do domu. W tej sytuacji wszystkie Kiepskiego ma obrońcę... wystarczyło zeznać, że powiedziała mu, że: "jest wolną niezależną kobietą, która nie potrzebuje żadnego mężczyzny i że poradzi sobie sama", a on jako nowoczesny postępowy przyznał jej rację i żeby nie narazić ją na jakiś objaw męskiego szowinizmu - poszedł sobie do domu. W tej sytuacji wszystkie feministki pokroju Waloch, Gretkowskiej, Lempart broniłyby tej postępowej decyzji do końca !
samsza
Obecnie na "każdym" filmie kobieta kładzie facetów aż miło, sama położy każdą ich ilość.
Miał prawo być zaskoczony, że to niejak się ma do rzeczywistości.

Powiązane: O tym mówią ludzie

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki