Sąd Rejonowy w Tarnowie uznał bpa tarnowskiego Andrzeja Jeża winnym niepowiadomienia organów ścigania o wykorzystywaniu seksualnym małoletnich przez dwóch księży z jego diecezji. Wymierzył mu karę dwóch lat ograniczenia wolności poprzez potrącenie wynagrodzenia. Wyrok jest nieprawomocny.


Decyzję sąd ogłosił w czwartek po trwającym osiem miesięcy procesie.
Prokuratura, która oskarżyła hierarchę o niepowiadomienie organów ścigania o przestępstwach seksualnych podległych mu kapłanów, domagała się kary 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu na trzy lata i zasądzenia 20 tys. zł grzywny. Obrońcy oskarżonego wnosili o uniewinnienie.
Był to pierwszy w Polsce proces sądowy biskupa dotyczący zgłaszania czynów pedofilskich księży. Ordynariusz w trakcie postępowania nie przyznał się do zarzutów i składał wyjaśnienia, tłumacząc zwłokę w zgłoszeniach niejasnością przepisów karnych oraz specyfiką konkretnych spraw.
Odpowiedzialność karną dla osób, które nie zawiadomiły o popełnieniu przestępstwa m.in. pedofilii, mimo posiadania o tym wiarygodnych informacji, wprowadziła w Polsce ustawa z 23 marca 2017 r. Wcześniej był to jedynie tzw. obowiązek społeczny, za którego niedopełnienie nie była przewidziana kara. Obecnie jest to występek, za który grozi do trzech lat więzienia.

Kuria tarnowska zapowiada apelację od wyroku skazującego biskupa Jeża
Kuria Diecezjalna w Tarnowie nie zgadza się z wyrokiem skazującym bpa Andrzeja Jeża za niepowiadomienie w odpowiednim czasie organów ścigania o przestępstwach seksualnych wobec małoletnich, których mieli dopuścić się dwaj podlegli mu księża. W wydanym oświadczeniu zapowiedziała apelację.
„Kuria Diecezjalna przyjmuje do wiadomości ogłoszony dziś nieprawomocny wyrok Sądu Rejonowego w Tarnowie, w którym biskup Andrzej Jeż został uznany za winnego obu zarzucanych mu czynów” – poinformowano w stanowisku na stronie diecezji tarnowskiej.
Kuria podkreśliła, że nie zgadza się z rozstrzygnięciem sądu. Obrońcy biskupa wystąpią o sporządzenie pisemnego uzasadnienia wyroku, a po jego analizie złożą apelację.
„Wyrok jest nieprawomocny i nie przesądza ostatecznie o odpowiedzialności karnej biskupa Andrzeja Jeża. Obrońcy wystąpią o sporządzenie pisemnego uzasadnienia wyroku, a po zapoznaniu się z jego treścią i szczegółowej analizie zostanie wywiedziona apelacja” – czytamy w oświadczeniu.
Kuria podkreśliła, że w obu sprawach dokonano formalnych zgłoszeń do organów ścigania, a wiedzę o nich miały również inne osoby i instytucje państwowe.
W pierwszej sprawie chodzi o byłego już księdza Stanisława P. Według stanowiska kurii z protokołów zeznań i informacji przekazanych stronie polskiej wynikało, że sprawa dotycząca duchownego została wcześniej zgłoszona odpowiednim organom na Ukrainie, gdzie miało dojść do przestępstw dotyczących molestowania małoletnich przez duchownego. Wyjaśniono, że diecezja tarnowska uruchomiła procedury kościelne i powiadomiła watykańską Dykasterię Nauki Wiary, która zleciła przeprowadzenie procesu karno-administracyjnego. Po weryfikacji informacji podczas procedur kościelnych delegat biskupa zgłosił sprawę państwowym organom ścigania w sierpniu 2020 r.
Kuria wskazała ponadto, że według informacji posiadanych przez biskupa Jeża jeden z pokrzywdzonych przez Stanisława P. miał już w 2010 r. poinformować Prokuraturę Okręgową w Opolu o molestowaniu przez tego księdza. Jak podkreślono w stanowisku, oznaczałoby to, że organy ścigania miały informacje w tej sprawie już kilkanaście lat temu.
Druga sprawa dotyczy księdza Tomasza K. Według kurii biskup Jeż dowiedział się o możliwości popełnienia przez niego przestępstwa na szkodę osoby poniżej 15. roku życia dopiero pod koniec 2021 r. Niezwłocznie polecił wówczas zawiadomić organy ścigania, a delegat biskupa złożył zawiadomienie 16 grudnia 2021 r.
Kuria zaznaczyła, że w toku wcześniejszego kościelnego postępowania karno-administracyjnego zeznania świadków nie potwierdzały, by pokrzywdzeni w chwili czynów mieli mniej niż 15 lat. Mimo to ksiądz Tomasz K. poniósł karę kościelną za czyny na szkodę osób małoletnich poniżej 18. roku życia.
Sąd Rejonowy w Tarnowie uznał w czwartek biskupa Jeża za winnego obu zarzucanych mu czynów i wymierzył mu karę dwóch lat ograniczenia wolności polegającą na potrącaniu 25 proc. wynagrodzenia na cel społeczny. Pieniądze mają być przekazywane na rzecz Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę. Wyrok jest nieprawomocny i zapadł po trwającym osiem miesięcy procesie.
Prokuratura domagała się dla hierarchy 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu na trzy lata oraz 20 tys. zł grzywny. Obrońcy wnosili o uniewinnienie. Biskup nie przyznał się do zarzutów. W trakcie procesu tłumaczył zwłokę w zawiadomieniu organów ścigania niejasnością przepisów karnych oraz specyfiką poszczególnych spraw.
Był to pierwszy w Polsce proces sądowy biskupa dotyczący niezawiadomienia organów ścigania o przestępstwach seksualnych popełnionych przez podległych mu duchownych.
Odpowiedzialność karną za niezawiadomienie organów ścigania o niektórych przestępstwach, w tym seksualnych wobec małoletnich, mimo posiadania wiarygodnej informacji o ich popełnieniu, wprowadziła nowelizacja Kodeksu karnego z 23 marca 2017 r. Wcześniej niedopełnienie tego obowiązku miało charakter społeczny i nie wiązało się z odpowiedzialnością karną. Obecnie za taki czyn grozi do trzech lat więzienia. (PAP)
szb/ joz/






























































