REKLAMA
RPP

Argentyna – kraj piłkarskich i gospodarczych niepowodzeń

Krzysztof Kolany2022-11-30 06:00główny analityk Bankier.pl
publikacja
2022-11-30 06:00

Sensacyjna porażka reprezentacji Argentyny z Arabią Saudyjską była kwintesencją argentyńskich problemów XXI wieku. I to zarówno tych futbolowych, jak i tych gospodarczo-finansowych.

Argentyna – kraj piłkarskich i gospodarczych niepowodzeń
Argentyna – kraj piłkarskich i gospodarczych niepowodzeń
fot. Moritz Mueller / / Imago Sport

W pierwszej połowie meczu z Saudami Argentyńczycy czterokrotnie wpakowali piłkę do bramki rywali, ale sędzia przy wydatnym wsparciu systemu VAR uznał tylko jedno trafienie. W drugiej połówce meczu trafiali już tylko Arabowie i ostatecznie odnieśli sensacyjne zwycięstwo 2:1. Coś takiego nie miało prawa się wydarzyć! „Albicelestes” byli wskazywani jako bezdyskusyjni faworyci nie tylko tego meczu (bukmacherzy płaci 18 do 1 za zwycięstwo Arabii Saudyjskiej), ale też jako jedni z mocnych kandydatów do wygrania całego turnieju. Teraz ich szanse znacząco spadły, choć po wygranej z Meksykiem wciąż pozostają w grze. Do awansu Argentyna potrzebuje jednak przynajmniej remisu z Polską.

Argentyńska klątwa

Na papierze Argentyna jest piłkarską potęgą. Przed katarskim mundialem ekipa Lionela Scaloniego nie przegrała żadnego z ostatnich 36 spotkań. W składzie są zawodnicy warci prawie 650 mln euro – wynika z danych serwisu transfermarkt.pl. Wyżej wycenianych jest tylko 6 reprezentacji. W rankingu FIFA Argentyna zajmuje trzecie miejsce, ustępując jedynie Belgii i Brazylii. Drużynę na boisku prowadzi Lionel Messi - niezbyt już młody, ale wciąż jeden z najlepszych piłkarzy świata. Grupa nie wydawała się dla Argentyńczyków trudna – reprezentacje Arabii Saudyjskiej czy Polski, a także osłabionego kadrowo Meksyku miały nie stanowić większej przeszkody.

A jednak… słaby pierwszy mecz grupowy nie jest dla Argentyńczyków czymś nowym. Na mundialu w Rosji „Albicelestes” najpierw zremisowali z Islandią, a później przegrali z Chorwacją. Wyszli jednak z grupy i po epickim spotkaniu ulegli przyszłym mistrzom świata 4:3. W 2010 roku na boiskach RPA mimo będącego w życiowej formie Messiego w ćwierćfinale dostali tęgie lanie od Niemców (0:4). Cztery lata wcześniej do domu także odprawili ich Niemcy i także w ćwierćfinale (ale wtedy dopiero po karnych). Mundial w 2002 roku był blamażem – Argentyńczycy nie wyszli z grupy po porażce z Anglią i remisie ze Szwecją. Bez szału było też we Francji (1998) – przegrany ćwierćfinał z Holandią – oraz w USA (1994) – w 1/8 wyeliminowali ich Rumuni. 

Po zakończeniu ery Maradony (mistrzostwo w 1986 i wicemistrzostwo w 1990) Argentyna odniosła tylko jeden sukces na piłkarskim mundialu. Na brazylijskich boiskach Messi i spółka wywalczyli wicemistrzostwo, ulegając w dogrywce bezkonkurencyjnym Niemcom 0:1. Trzeba jednak przyznać, że jak na kraj z takim piłkarskim potencjałem, takimi zawodnikami i taką tradycją trzy dekady z tylko jednym występem w finalne to trochę mało.

Kraj nieustannych kryzysów…

Nie tylko na boisku Argentyńczycy w ostatnich latach przeżywają ciężkie chwile. Ich współczesna historia gospodarcza to pasmo kryzysów i bankructw. Obecnie jest to kraj szalejącej inflacji (88% i rośnie) przy stopach procentowych na trudno wyobrażalnym poziomie 75% (czyli realnie mocno ujemnych). Od ponad dwóch dekad argentyńskie peso znajduje się w spadku swobodnym, tylko w tym roku tracąc względem dolara prawie 38%, a przez ostatnie lata niemal 90%. Dziś za jednego USD trzeba zapłacić ponad 160 peso. Jeszcze 20 lat temu argentyńska waluta była sztywno powiązana z dolarem po kursie 0,9513 peso za jednego „zielonego”.

Cena 1 USD wyrażona w argentyńskim peso. (bloomberg)

Permanentny kryzys walutowy i w zasadzie już hiperinflacja to tylko najbardziej widoczne objawy choroby trapiącej argentyńską gospodarkę. W XXI wieku Argentyna zaliczyła trzy wielkie katastrofy gospodarcze (ze spadkiem PKB o ponad 10%) i do tego kilka pomniejszych recesji. W rezultacie produkt krajowy brutto przypadający na jednego Argentyńczyka w 2021 roku wyniósł 10,8 tys. USD i był (nominalnie!) niewiele wyższy niż pod koniec XX wieku. W rezultacie Argentyna wypadła z grona krajów zamożnych i obecnie plasuje się na granicy szóstej i siódmej dziesiątki, gdzieś pomiędzy Rosją a Malezją.

Dodajmy do tego nieustanny kryzys finansów publicznych. Argentyna ma za sobą niemal dekadę „ponadnormatywnych” deficytów fiskalnych, w zależności od roku sięgających od niemal 4% do 8,5% PKB. Ostatnią nadwyżkę budżetową kraj zanotował w roku 2010. W rezultacie dług publiczny w 2020 roku sięgnął 102% PKB, by w roku ubiegłym obniżyć do 80,5%. Do tego doszła dekada pogłębiającego się deficytu na rachunku bieżącym (w porywach 5,2% PKB w roku 2018) zwiększającego zadłużenie zagraniczne kraju.

W świecie finansów Argentyna słynie jako notoryczny bankrut. Trzy lata temu zbankrutowała po raz 9. w swej 200-letniej historii. Nie pomogła ani pożyczka od Międzynarodowego Funduszu Walutowego, ani drakońskie (jak się wówczas wydawało!) podwyżki stóp procentowych, ani odsunięcie od władzy skorumpowanych socjalistów przez Mauricio Macriego. Nowy rząd próbował przeprowadzić reformy i przywrócić równowagę budżetu państwa. Nie udało się. Lewicowa ekipa peronistów mimo licznych skandali korupcyjnych odzyskała władzę jesienią 2019 roku.

Skończyło się jak zwykle: wybuchem potężnej inflacji będącej po części następstwem bezprecedensowego załamania argentyńskiej gospodarki w 2020 roku. W wyniku wprowadzenia covidowego lockdownu argentyński PKB w II kw. 2020 spadł o bezprecedensowe 19%! Warto dodać, że już w 2019 roku ta południowoamerykańska gospodarka znalazła się w recesji. Niestety, do wielu Argentyńczyków wciąż nie dociera, skąd się biorą ich ekonomiczne nieszczęścia. W sierpniu tysiące demonstrantów zablokowało Buenos Aires w proteście przeciwko polityce lewicowego rządu, domagając się… jeszcze wyższych płac i zasiłków. Czyli generalnie tego wszystkie, co przez ostatnie dekady napędza w Argentynie ekspansję ubóstwa i inflacji.

… i zmarnowanego potencjału

W ciągu ostatnich dwóch dekad Argentyna z kraju rozwiniętego zamieniła się w pariasa cywilizowanego świata. Notoryczny bankrut targany permanentnym kryzysem walutowym, galopującą inflacją i postępującym socjalizmem wpychającym w nędzę miliony Argentyńczyków. Ale nie zawsze tak było.

Sto lat temu Argentyna była jednym z najbogatszych krajów świata. Ominęły ją kataklizmy obu wojen światowych oraz klęski naturalne. Ale z powodu całej serii populistyczno-socjalistycznych rządów ten piękny i pełen bogactw naturalnych kraj spadł do gospodarczej trzeciej ligi. Statystyka PKB na mieszkańca sytuuje Argentyńczyków nawet za Rosjanami i Bułgarami oraz nieznacznie przed Meksykanami i Turkami. Jeśli tak dalej pójdzie, to za kilka lat pod tym względem Argentynę prześcignie nawet Kuba rządzona przez następców komunistycznego reżymu braci Castro.

Trudno tu uciec od analogii do świata futbolu, gdzie kolejni selekcjonerzy marnują niewyobrażalny potencjał argentyńskich piłkarzy. Może zatem na obu polach (tj. zarówno piłkarskim, jak i gospodarczym) Argentynie potrzebna jest zmiana „myśli trenerskiej”. Nie wiem, co należy zmienić w sposobie gry czy w ustawieniu na boisku. Sądzę jednak, że w przypadku gospodarki pomogłoby odejście od etatyzmu i rozkładania kraju zasiłkami socjalnymi, a także pokazanie czerwonej kartki skorumpowanym peronistom z pewnymi przerwami kierującymi Argentyną przez poprzednie 75 lat.

Źródło:
Krzysztof Kolany
Krzysztof Kolany
główny analityk Bankier.pl

Absolwent Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu. Analityk rynków finansowych i gospodarki. Analizuje trendy makroekonomiczne i bada ich przełożenie na rynki finansowe. Specjalizuje się w rynkach metali szlachetnych oraz monitoruje politykę najważniejszych banków centralnych. Inwestor giełdowy z 20-letnim stażem. Jest trzykrotnym laureatem prestiżowego konkursu Narodowego Banku Polskiego dla dziennikarzy ekonomicznych. W 2016 roku otrzymał także tytuł Herosa Rynku Kapitałowego przyznawany przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych.

Tematy
Konto firmowe z premią do 2000 zł od Banku Millennium + 400 zł od Bankier.pl

Konto firmowe z premią do 2000 zł od Banku Millennium + 400 zł od Bankier.pl

Komentarze (16)

dodaj komentarz
prawda_
Jesli Argentyna to kraj pilkarskich niepowodzen, to jakim krajem jest Polska?
prs
Hmm..

Gdu zapytasz przecietnego Argentynczyka czym jest zycie odpowie - zycie jest okresem czasu od mundialu do mundialu..
incitatus
Spoko, przynajmniej będziemy się mieli czym pocieszać jak wylecimy dzisiaj z rozgrywek.
marok
Autor bardzo odleciał, porównując argentyński futbol do gospodarki, a w zasadzie je zrównując. Jeszcze aktualny wicemistrz świata to światowa potęga futbolowa, natomiast gospodarka Argentyny to rzeczywiście ruina, a pierwotną przyczyną tej ruiny było sprzężenie ich waluty z dolarem, co przyniosło dokładnie te same skutki , które Autor bardzo odleciał, porównując argentyński futbol do gospodarki, a w zasadzie je zrównując. Jeszcze aktualny wicemistrz świata to światowa potęga futbolowa, natomiast gospodarka Argentyny to rzeczywiście ruina, a pierwotną przyczyną tej ruiny było sprzężenie ich waluty z dolarem, co przyniosło dokładnie te same skutki , które trapią gospodarki południa Europy.
O ile południe Europy jest na ciągłej kroplówce EBC, o tyle Argentyna nie mogła liczyć na pomoc FED-u.
Po zrezygnowaniu ze sztywnego kursu waluty z dolarem, przyszedł problem ze spłatą należności, które ciagną w dół Argentynę jak betonowe buty. Z kolei przyzwyczajenie do dobrobytu nabyte za czasów sprzężenia waluty z dolarem, dzisiaj odbija się czkawką, bo nikt nie ma ochoty do obniżania poziomu życia.
qwertas
Argentyna ciagle ma problemy bo myślą, że lewicowe drukowanie pieniędzy zrobi im cud gospodarczy na miarę tego sprzed 100 lat. No nie będzie tak, jeśli chcą dostawać zamiast wypracować bogactwo.
dlaczemuktoszajalmojnick
Ja widzę to tak:
Argentyna – kraj piłkarskich i gospodarczych niepowodzeń
Polska – kraj piłkarskich i gospodarczych niepowodzeń

Tylko proporcje pomiędzy dwiema składowymi trochę inne, więc remis na boisku byłby sprawiedliwy? A może będziemy cieszyć się z małej porażki i mówić sobie uff, u nas tylko 18% inflacji a u nich
Ja widzę to tak:
Argentyna – kraj piłkarskich i gospodarczych niepowodzeń
Polska – kraj piłkarskich i gospodarczych niepowodzeń

Tylko proporcje pomiędzy dwiema składowymi trochę inne, więc remis na boisku byłby sprawiedliwy? A może będziemy cieszyć się z małej porażki i mówić sobie uff, u nas tylko 18% inflacji a u nich 88%? Ja z małej porażki będę zadowolony, o ile Arabica znowu nie zaliczy cudu od Allaha i nie wygra z Mehico. Może i nasi grają siermiężny futbol, ale nikt się raczej tici taci nie spodziewał, ale każdy jest zaskoczony, że jesteśmy pierwsi po 2 meczach, mamy 4 pkt i nie straciliśmy bramki. Przypominam, że nastroje po 2 meczach zwykle bywały zupełnie inne.
friedens
Polska Kaczyńskiego to taka Argentyna Europy. A argentyński populista Peron to sui generis pierwowzór Kaczyńskiego z tą różnicą, że Peron nie był bezżenny i tak odklejony od rzeczywistości jak Kaczyński. Nie zmienia to faktu, że jeden i drugi szybko i totalnie zrujnowali na pokolenia swoje państwa. Historia Argentyny uczy ponadto,Polska Kaczyńskiego to taka Argentyna Europy. A argentyński populista Peron to sui generis pierwowzór Kaczyńskiego z tą różnicą, że Peron nie był bezżenny i tak odklejony od rzeczywistości jak Kaczyński. Nie zmienia to faktu, że jeden i drugi szybko i totalnie zrujnowali na pokolenia swoje państwa. Historia Argentyny uczy ponadto, że z populizmu nigdy nie da się wyleczyć zainfekowanych tą straszną chorobą społeczeństw. Łatwiej wyjść z komunizmu, jak to udowadniają np. Czechy lub udowadniała Polska w czasach Balcerowicza, Mazowieckiego, Bieleckiego, Hausnera, Millera, Pawlaka i Tuska. Ale Polska Kaczyńskiego to już inny kraj; to państwo bez szans i bez przyszłości. To już taki zbiorowy, żywy trup. Problemem nie jest tylko to, że państwo polskie zostało zrujnowane, pozbawione praworządności,
pieniędzy, skłócone wewnętrznie i z sąsiadami tudzież upartyjnione przez PiS podobnie jak przez PZPR. Tragedią jest bowiem to, że mentalność prostych obywateli uległa totalnej resowietyzacji.
marok

Za dużo środków odużających przyjmujesz, stąd masz odjazdy jak ten powyżej. Szukać w tych bredniach prawdy to jak brechtać się w błocie by się umyć.
go_ral
widac szczegolnie to na trybunach. pelno argetynczykow, pelno meksykancow, a polakow - tygrysow europy nie widac. i kto tu jest biedakiem?
qwertas
Argentyńczycy czy Meksykanie traktują piłkę nożną, jak religię. Poza tym Latynosów jest mnóstwo w USA, Kanadzie, Europie i wcale nie muszą przylatywać z Buenos Aires. Do tego, jeśli piłka jest religią dla Ciebie to jesteś gotów wyrzeczeń w postaci bardzo wysokich cen na mundialu. Nie każdy chce płacić za piwo 50zł, bilet lotniczy Argentyńczycy czy Meksykanie traktują piłkę nożną, jak religię. Poza tym Latynosów jest mnóstwo w USA, Kanadzie, Europie i wcale nie muszą przylatywać z Buenos Aires. Do tego, jeśli piłka jest religią dla Ciebie to jesteś gotów wyrzeczeń w postaci bardzo wysokich cen na mundialu. Nie każdy chce płacić za piwo 50zł, bilet lotniczy 7.000zł i tak dalej.

Z jakiegoś powodu Polska wychodzi z komunistycznej nędzy a Argentyna wręcz coraz mocniej wpada w komunistyczną nędzę lewicowców.

Powiązane: Mundial

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki