Argentyna zmienia taktykę. Peso wciąż nurkuje

Początek tygodnia nie zmienił sytuacji na argentyńskim rynku walutowym peso straciło do dolara prawie 5%. Bank centralny Argentyny zmienił taktykę, sygnalizując gotowość do zaakceptowania dalszego wzrostu kursu dolara.

Od początku roku peso argentyńskie straciło względem dolara aż 25%, co można już uznać za regularny kryzys walutowy. Deprecjacji peso nie zatrzymały ani desperackie podwyżki stóp procentowych (do 40%!), ani interwencje banku centralnego, ani podjęcie rozmów o uruchomienie linii kredytowej z Międzynarodowego Funduszu Walutowego.

Kurs dolara amerykańskiego wyrażony w argentyńskim peso.
Kurs dolara amerykańskiego wyrażony w argentyńskim peso. (Bloomberg.)

Dlatego w poniedziałek bank centralny Argentyny zmienił taktykę. Gdy kurs dolara otworzył się o ponad 7% powyżej piątkowego zamknięcia i dotarł do ok. 24,5 peso za dolara, bank centralny rzucił na rynek ofertę sprzedaży aż 5 miliardów dolarów, ale po cenie aż 25 peso za dolara. Tak drogo mało kto chciał kupować. Gdy sprzedano 500 mln USD z tej puli, argentyńskie władze wycofały ofertę.

"Usiłują ustanowić górny kurs dla dolara. To wysoki kurs, ale to wreszcie granica. Przekaz dla tych, którzy chcą dolary, jest prosty: chcecie walutę, to macie, ale będzie was to kosztować” - skomentował działania argentyńskiego banku centralnego Juan Jose Ciro z argentyńskiego Banco CMF cytowany przez Bloomberga.

To dość rozsądna zmiana polityki. Zamiast stawiać opór spanikowanym uczestnikom rynku, bank centralny Argentyny mówi grającym na spadki, że akceptuje jeszcze głębszy spadek wartości peso i nie ma zamiaru toczyć nierównego boju z rynkiem. To zmiana taktyki po tym, jak interwencje walutowe z kwietnia kosztowały Argentynę 1/10 rezerw walutowych.

Równocześnie rząd Argentyny podjął bardzo niepopularną w społeczeństwie decyzję o zwrócenie się z prośbą o pożyczkę do Międzynarodowego Funduszu Walutowego. W Argentynie podobnie jak w Grecji MFW oskarżany jest o wszystko co najgorsze i stał się synonimem kryzysu, biedy i upokorzenia. Teraz rząd Maurico Macriego prosi MFW o skromne 30 mld dolarów elastycznej linii kredytowej (FCL). Czyli z tego samego instrumentu, z którego w latach 2009-17 korzystała Polska. Tyle że rząd RP ostatecznie nie pożyczył od MFW ani centa.

Argentyna zmaga się z galopującą inflacją. Oficjalny wzrost cen dóbr konsumpcyjnych przekracza 25% i jest to najwyższa po Wenezueli stopa inflacji wśród liczących się gospodarek świata. Drugim źródłem kłopotów jest zbyt ekspansywna polityka fiskalna, objawiająca się nadmiernymi wydatkami państwa i zbyt dużym deficytem budżetowym, który finansowany jest głównie przez pożyczki od inwestorów zagranicznych.

Dniem prawdy dla Argentyny nadejdzie we wtorek, gdy bank centralny musi znaleźć chętnych na zakup bonów skarbowych za ponad 27 mld dolarów, aby wykupić zapadające w środę papiery dłużne. Pod koniec poniedziałkowego handlu za dolara płacono rekordowe 24,87 peso. Jeszcze rok temu dolar w Argentynie kosztował niespełna 16 peso.

Krzysztof Kolany

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
9 12 sel

Rozumiem gdyby się bili o złoto i srebro, ale o dolara? zadłużonego kilka razy bardziej od Peso?

! Odpowiedz
8 6 sel

Na dodatek biją się o $ , który jest dużo bardziej zadłużony od Peso..

! Odpowiedz
3 8 sel

Dawno powinni przejść na Euro w rozliczeniach , bo $ ich wydutka za każdym razem z kasy i zrobi marmoladę.

! Odpowiedz
1 6 sel

Jak z nas zrobił w 1990roku.. też płaciliśmy 63% rocznie odsetek ,a kurs stał w miejscu.. czysty zysk razy 3 popłynął ..

! Odpowiedz
32 9 silvio_gesell

Obniżyliby stopy do ujemnych czyli obcieli wszystkim konta i wprowadziliby podatek bankowy, żeby kredyty nie staniały. To w oczywisty sposób zastopowałoby inflację. Ale żeby to zrobić trzeba mieć jaja.

! Odpowiedz
2 2 (usunięty)

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
3 8 zbyszek_od_dobrej_zmiany

Won nieuku.

! Odpowiedz