Niski popyt za granicą uderza w chiński przemysł. O ile duże i państwowe firmy nieśmiało kontynuowały w kwietniu marcowe odbicie, to już prywatny biznes radził sobie gorzej niż przed miesiącem - wynika ze wskaźników PMI. Szczególnie niepokojące są dane o zatrudnieniu.


Chiny są nietypowym przykładem na mapie PMI-ów. Własne wskaźniki publikują bowiem instytucje państwowe (urząd statystyczny - NBS - we współpracy z Federacją Logistyki - CFLP) oraz prywatne (Caixin i Markit Economics). W pierwszym przypadku większą wagę wśród badanych przedsiębiorstw mają firmy duże i państwowe, w drugim - mniejsze, prywatne i nastawione na eksport. Różny dobór próby skutkuje często nieco innym obrazem sytuacji, który wyłania się z obu odczytów.
Przez rok przed wdrożeniem "koronawirusowego lockdownu" zdecydowanie lepiej radził sobie przemysł prywatny, podobnie było w lutym, gdy drastycznych kroków przeciw rozprzestrzenianiu Covid-19 nie wprowadziły jeszcze kraje Zachodu. Płytsza zapaść w lutym skutkowała słabszym odbiciem w marcu. W kwietniu odczyty państwowego i prywatnego PMI znów się rozjechały, z tym że ten drugi powrócił "pod kreskę", czyli poziom 50 pkt oddzielający ożywienie od spowolnienia względem poprzedniego miesiąca.
Wskaźnik PMI dla przemysłu opublikowany przez NBS i CFLP wyniósł 50,8 pkt - nieznacznie poniżej oczekiwanych 51 pkt i o 1,2 pkt mniej niż w marcu. Powyżej poziomu 50 punktów znalazły się wszystkie subindeksy poza zapasami, ale wszystkie poza czasem dostaw były niższe niż w marcu. Najwyższy był odsetek raportujących wzrost produkcji. Analitycy z Pekinu zwrócili również uwagę na wyraźny spadek zamówień eksportowych: w tej kategorii odczyt sięgnął raptem 33,5 pkt - o blisko 13 pkt mniej niż przed miesiącem, ale o prawie 5 więcej niż w lutym. Co ciekawe, według stanu na 25 kwietnia tylko nieco ponad 3 na 4 firmy działały na poziomie przynajmniej 80 proc. normy.
Jeszcze mniej kolorowy obraz sytuacji w chińskim sektorze przemysłowym wyłania się z publikacji Caixinu i Markit Economics. Ich PMI spadł do 49,4 pkt. I w tym przypadku pozytywne były informacje o wielkości produkcji - subindeks znalazł się "nad kreską", podczas gdy firmy stopniowo wracały do "normy" po zniesieniu lockdownu. Względem marca spadły jednak nowe zamówienia, głównie z powodu tąpnięcia nowych zamówień eksportowych - w tym przypadku zanotowano najgłębsze załamanie od grudnia 2008 r. Doprowadziło to do ponownych cięć zatrudnienia i to częstszych niż w marcu. Pogorszyły się również oceny perspektyw sektora w ciągu najbliższego roku - rosną obawy przed drugą falą epidemii koronawirusa.
Oba wskaźniki sygnalizują trzy kluczowe kwestie w czasie odmrażania chińskiej gospodarki. Po pierwsze, już widać, że podaż odbudowuje się dużo szybciej niż popyt. Po drugie, odbicie nie przyjmie kształtu litery V, ale pierwiastka lub w gorszym przypadku - litery W.
Po trzecie, narastają problemy na rynku pracy. Oficjalna stopa bezrobocia absolutnie nie oddaje skali problemu, gdyż nie uwzględnia pracowników migrujących. Tymczasem szacuje się, że z powodu działań podjętych przez chińskie władze i obywateli pracę mogło stracić co najmniej kilkadziesiąt milionów Chińczyków. Wielu z nich nie jest objętych państwowym programem ubezpieczeń na wypadek bezrobocia. Jest to fundamentalna kwestia dla Pekinu, obawiającego się wybuchu tlących się społecznych niepokojów w sytuacji pogorszenia sytuacji materialnej mieszkańców Państwa Środka oraz chcącego wzmocnić konsumpcyjną nogę chińskiej gospodarki.
Bardziej pozytywne informacje nadeszły za to spoza przemysłu. "Oficjalny" PMI dla sektora nieprzemysłowego wzrósł z 52,3 pkt do 53,2 pkt, napędzany przez odbicie w budowlance. Jednak w całym sektorze subindeks zatrudnienia znalazł się po recesyjnej stronie.
W pierwszym kwartale 2020 r. PKB Chin skurczył się o 6,8 proc. wobec analogicznego okresu ubiegłego roku. Był to pierwszy spadek od co najmniej 1992 r., odkąd istnieją porównywalne dane. Wcześniej Pekin raportował tempo wzrostu PKB raz w roku - ostatni wynik pod kreską oficjalnie zanotowano w 1976 r. - ostatnim roku życia Mao i tragicznej rewolucji kulturalnej. Kolejne marne dane zza Muru rozpalają dyskusje o zbliżającym się pakiecie stymulacyjnym.



























































