Sprzedaż nowych domów w Stanach Zjednoczonych spadła we wrześniu aż o 11,5%, osiągając najniższą wartość od 10 miesięcy. Analitycy wiążą spadek popytu na domy z pogorszeniem danych z rynku pracy.


We wrześniu amerykańscy deweloperzy sprzedali 36 tysięcy nowych domów, co w ujęciu annualizowanym i po uwzględnieniu czynników sezonowych dało wynik 468 tys. wobec oczekiwanych przez ekonomistów 550 tys. i 529 tys. miesiąc wcześniej. W tym ujęciu był to najniższy odczyt od listopada 2014 roku.
Spadek sprzedaży dotknął wszystkie regiony Stanów Zjednoczonych, więc trudno mówić o wpływie pogody lub innych zdarzeń nadzwyczajnych. Szokująca jest przede wszystkim 15-procentowa rozbieżność z rynkowym konsensusem. Od początku 2015 roku sprzedaż nowych domów w USA z reguły przekraczała pół miliona wobec niespełna 300 tys. w latach 2010-11 i przeszło miliona w szczycie kredytowego boomu pięć lat wcześniej.
Szukając przyczyn wrześniowego załamania sprzedaży analitycy wskazują na dwa tropy. Po pierwsze, deweloperzy chyba trochę przesadzili z cenami: mediana cen transakcyjnych była o 13,5% wyższa niż rok wcześniej i sięgnęła 296.900 USD (średnia podskoczyła o 14,1% rdr).
ReklamaZobacz także
Po drugie, w ostatnich miesiącach pogorszyła się sytuacja na rynku pracy. Według danych rządowego Biura Statystyki Pracy we wrześniu w sektorach pozarolniczych przybyło 142 tys. nowych miejsc pracy (i tylko 136 tys. w sierpniu), wobec przeszło 200 tys. w poprzednich miesiącach.





























































