Poparzenia II stopnia wywołane rozlaniem gorącego napoju z niebezpiecznego kubka - taki pozew złożyli polscy rodzice w imieniu swojego syna, który wraz z babcią podróżował Ryanairem z Irlandii do Polski. Jednak zdaniem przewoźnika główną winę ponosi opiekunka, która nie zachowała odpowiedniej ostrożności. Sąd rozstrzygnie, czy rodzinie należy się 60 tys. euro odszkodowania (ponad 250 tys. zł).


Napój, nie wiadomo czy była to kawa, czy herbata, podczas lotu z Shannon do Wrocławia. Chłopiec wylał na siebie jego zawartość, przez co dotkliwie się poparzył. Zdaniem adwokatów rodziny, temperatura podanego napoju była zbyt wysoka. Dodatkowo został on podany w nieodpowiednim kubku, co doprowadziło do wypadku - opisuje portal Fly4free. Rodzice żądają odszkodowania w wysokości 60 tys. euro, czyli ponad 250 tys. zł.
Z kolei Ryanair wskazuje, że główną odpowiedzialność za zdarzenie ponosi babcia, a dokładnie jej nie do końca rozważne zachowanie. Teraz wszystko w rękach sądu.
To nie pierwszy i zapewne nie ostatni spór odnośnie do oparzeń wywołanych gorącymi napojami podczas lotów. By ograniczyć liczbę takich incydentów, Ryanair oraz wybrani inni przewoźnicy zakazali pasażerom wnoszenia własnej kawy czy herbaty w jednorazowych kubkach. Decyzja ta ma na celu zwiększenie bezpieczeństwa podczas boardingu, kiedy ryzyko przypadkowego oparzenia siebie lub innych osób przy zajmowaniu foteli jest największe.
Pasażer się oblewa, linia lotnicza płaci
Zaledwie od początku roku Ryanair brał udział w co najmniej dwóch procesach o podobnym charakterze. W styczniu 63-letnia Brytyjka otrzymała 4350 funtów w ramach ugody za poparzenie nogi rozlaną kawą. Jeszcze wyższe odszkodowanie – 15,5 tysiąca euro – wywalczyli w lutym rodzice 18-miesięcznego dziecka. W pozwie argumentowali oni, że przewoźnik podał zbyt gorący napój w naczyniu pozbawionym zabezpieczającej pokrywki.
opr. aw



























































