Krakowski Kazimierz staje się ofiarą własnego sukcesu, a proces gentryfikacji wchodzi w nową fazę. Zabytkowe kamienice przy ul. Józefa i Bożego Ciała, należące do Zakonu Kanoników Regularnych, mają zmienić się w pięciogwiazdkowy hotel. Sprawa budzi ogromne kontrowersje: od złamania historycznego zapisu darowizny, przez wypowiedzenia dla kultowych lokali usługowych, aż po interwencję Prezydenta Miasta. Czy turystyczna monokultura ostatecznie wyprze stałych mieszkańców z serca Krakowa?


Przekształcenie kamienic przy ul. Józefa 9 i 11 oraz Bożego Ciała 24 w Krakowie w obiekt hotelowo-usługowy to kolejny etap transformacji krakowskiego Kazimierza. Proces ten, zainicjowany przez Zakon Bonifratrów i prywatnego inwestora, wpisuje się w szerszy trend wypierania stałych mieszkańców z centrów miast turystycznych na rzecz wysokomarżowych usług zakwaterowania.
Kluczowym elementem zmiany statusu nieruchomości przy ul. Józefa jest ich struktura własnościowa. Budynki należą do Zakonu Bonifratrów, który – argumentując decyzję brakiem płynności finansowej niezbędnej do przeprowadzenia kapitalnych remontów – zdecydował się na współpracę z kapitałem prywatnym. Kamienice należą do Zakonu Kanoników Regularnych Laterańskich od 1883 roku. Dostali je w darowiźnie, której zapis - jak informuje krakowska posłanka Lewicy Daria Gosek-Popiołek - zabrania czerpania zysków z nieruchomości.
Jednak kanonicy wydzierżawili w 2011 roku na 70 lat teren spółce deweloperskiej De Silva Haus. Spółka w ostatnich latach ogłosiła, że zbuduje tam pięciogwiazdkowy hotel. Mieszkańcy dostali wypowiedzenia umów najmu w 2023 roku. A pod koniec 2025 odebrali pisma z wezwaniem do opuszczenia lokali do końca marca 2026.
De Silva ma sieć hoteli w całej Polsce, prowadzi na krakowskim Kazimierzu browar w Starej Zajezdni, a jako deweloper buduje osiedla, m.in. w Olesnie na Opolszczyźnie. Przez prawie 15 lat, jako zarządca, pobierał czynsze od mieszkańców i przedsiębiorców działających przy Józefa i Bożego Ciała. Nie prowadził jednak żadnych remontów. Dziś najemcy mówią, że celowo doprowadził kamienicę do złego stanu, by mieć dodatkowy argument za przeprowadzeniem eksmisji i urządzeniem tego budynku na nowo, już bez mieszkańców i lokali - czytamy w OKO.Press.
Gentryfikacja w praktyce rynkowej
Planowana inwestycja zakłada zmianę przeznaczenia budynków z funkcji mieszkaniowej na hotelową. Proces ten wiąże się z koniecznością rozwiązania umów najmu z dotychczasowymi lokatorami. Z perspektywy deweloperskiej „pusta” kamienica posiada znacznie wyższą wartość rynkową i operacyjną, umożliwiając swobodne prowadzenie prac budowlanych oraz zmianę układu funkcjonalnego wnętrz pod standardy branży HoReCa.
Dla lokalnego rynku nieruchomości oznacza to:
- wzrost kapitalizacji - podniesienie standardu technicznego budynków i ich komercyjne wykorzystanie zwiększa wartość aktywów.
- efekt skali - kolejne metry kwadratowe w historycznym centrum Krakowa zostają wyłączone z zasobu mieszkaniowego (tzw. long-term rental) na rzecz najmu krótkoterminowego i usług turystycznych.
- presję czynszową - zjawisko to pośrednio wpływa na wzrost cen najmu w sąsiednich nieruchomościach, dostosowując je do profilu zamożniejszego klienta lub turysty.
"To brutalna gentryfikacja i zdrada zaufania ludzi, którzy przez lata wierzyli, że pod skrzydłami instytucji kościelnej ich byt jest bezpieczny" - ocenia posłanka Gosek-Popiołek. Polityczka alarmuje też, że inwestor już teraz - przed uzyskaniem pozwoleń - przystąpił w kamienicach do demontażu stolarki i pieców.
Ponadto, wśród biznesów, które będą musiały poszukać innego miejsca, jeśli nie uda się zmienić decyzji inwestora, są m.in. kultowy bar Eszeweria, pub Bill Hickman, sklep z plakatami Szpeje, kawiarnie Coffee Garden i Finca Coffee, sklepy Art Factory, Super Ciuch, TOiOWO vintage & hand made oraz Paul’s Boutique Record Store (wymieniony przez Financial Times jako jeden z najlepszych sklepów z płytami na świecie).
Kazimierz jako produkt turystyczny
Sytuacja przy ul. Józefa jest przykładem zjawiska turystyfikacji, w którym historyczna tkanka miejska przestaje pełnić funkcję społeczną, stając się produktem inwestycyjnym. Kazimierz, dawniej dzielnica żydowska o charakterze rzemieślniczo-mieszkaniowym, sukcesywnie konwertuje swoje zasoby na infrastrukturę turystyczną.
Z punktu widzenia makroekonomicznego, proces ten generuje wyższe wpływy z podatków dla gminy i zyski dla właścicieli nieruchomości, jednak długofalowo prowadzi do monokultury gospodarczej. Wypieranie stałych mieszkańców osłabia lokalny handel (sklepy pierwszej potrzeby) na rzecz gastronomii i usług rozrywkowych, co jeszcze bardziej przyspiesza proces wyludniania centrum.
Trzeba jednak przyznać, że Kazimierz podniósł się z ruiny właśnie dzięki turystyce i strategii promocyjnej, która na pierwszy plan wysuwa żydowskie dziedzictwo dzielnicy.
Protest i zapowiedzi prezydenta
W minioną niedzielę przed bazyliką przy Bożego Ciała zebrało kilkaset osób, sprzeciwiając się niszczeniu Kazimierza i wyrzucaniu lokalnych przedsiębiorców, którzy przez lata budowali klimat tego miejsca. "Ludzie zamiast zysków. Protest przeciwko gentryfikacji Kazimierza" - pod taki hasłem aktywiści zorganizowali się na FB.
"Kazimierz to kultowe miejsce i takim musi pozostać. Dlatego wystąpię do Rady Miasta z wnioskiem o punktową zmianę planu zagospodarowania przestrzennego na ul. Józefa i ul. Bożego Ciała. Obejmiemy wszystkich lokatorów pomocą prawną, by dać im wsparcie i pomóc obronić ich prawa. Krakowianie mogą liczyć na swoje miasto. Dodatkowo zwrócę się do władz kościelnych, które nadzorują zakon, by zainterweniowały w tej sprawie i również stanęły po stronie mieszkańców" - przekazał z kolei na portalu Facebook prezydent Krakowa Aleksander Miszalski.
Oprac. JM



























































