Projekt Akcjonariatu Obywatelskiego, którego deklaratywną intencją było pokazania troski o inwestorów i giełdę, sugerował możliwość trwałej zmiany podejścia rządzących wobec giełdy. Niestety kolejne lata pokazały, że władze traktują giełdę, jako maszynkę finansującą budżet, a nie instytucję wpierającą rozwój polskiej gospodarki.
Warszawska giełda jest jednym z największych sukcesów polskich przemian po upadku komunizmu. Można zaryzykować stwierdzenie, że polski rynek kapitałowy rozwijał się stosunkowo szybko dzięki temu, że giełda była państwowa.
Na rynkach finansowych kluczową kwestią jest zaufanie ze strony inwestorów wobec giełdy i spółek. Na początku lat dziewięćdziesiątych w atmosferze powstającego kapitalizmu i licznych nadużyć tamtego okresu prywatne giełdy nie mogłyby liczyć na kredyt zaufania. Dzięki zaangażowaniu państwowych instytucji powstanie fundamentów rynku finansowego było znacznie szybsze i sprawniejsze.
Niweczenie pokaźnego dorobku
Instytucje państwa przysłużyły się do dynamicznego rozwoju polskiej giełdy, wspierając tym sposobem rozwój gospodarki. Jednak od kilku lat państwo rzuca kłody pod nogi, zarówno inwestorom, jak i spółkom.
Pierwszym zwrotem przeciwko giełdzie i inwestorom był podatek od zysków kapitałowych. Opodatkowanie zysków kapitałowych sprawia, że rokrocznie pokaźne kwoty opuszczają giełdę. Takie rozwiązania sprawiają, że wielkość oszczędności kurczy się na rzecz konsumpcji, ze szkodą dla wzrostu gospodarczego.
Zgubna pazerność rządzących
![]() | Krzysztof Gołdy: Ile na giełdzie zarobił inwestor amator w 2011 roku? |
Jednak szybko sytuacja zaczęła ulegać pogorszeniu. Już prywatyzacja GPW była mniej korzystna dla inwestorów, lecz najgorsze miało dopiero nadejść. Prywatyzacja BGŻ pokazała prawdziwe intencje rządu, którego zachłanność doprowadziła do całkowitej porażki oferty. Natomiast sprzedaż JSW rzeszom inwestorów zapadnie w pamięci na bardzo długo ze względu na olbrzymie straty, jakie poniosła znaczna część drobnych inwestorów.
Podatkowa awantura
Już ostatnie prywatyzacje spółek Skarbu Państwa pokazały, że rząd traktuje giełdę, jako maszynkę do łatania dziury budżetowej. Następnie zamieszanie z podatkiem do wydobycia kopalin całkowicie obnażyło oblicze rządu. Mimo możliwości wypłaty do budżetu sowitej dywidendy z KGHM rząd postanowił nie dzielić się pieniędzmi z inwestorami i wprowadzi podatek, który drastycznie obniży zyski miedziowego giganta.
Kurs KGHM od stycznia 2011 roku

Skrajny brak profesjonalizmu
Kwestia podatku od wydobycia budzi wiele emocji. Niezależnie od zajętego stanowiska wobec pomysłu rządu największą bolączką jest całkowity brak profesjonalizmu w kwestii komunikacji rządu z inwestorami.
Plan wprowadzenia podatku został w enigmatyczny sposób zapowiedziany przez premiera Donalda Tuska w trakcie expose. Następnie ministerstwo finansów przedstawiło projekt drastycznego obciążenia, aby po czasie dojść do wniosku, że podatek powinien zostać złagodzony. Kolejne informacje i spekulacje na temat podatku huśtały kursem KGHM i pozostałych producentów surowców.
Brak zrozumienia funkcji giełdy
![]() | Krzysztof Kolany: Rok 2012 będzie czasem kupowania akcji |
Najważniejszym zadaniem giełdy jest przekazywanie oszczędności do produktywnych przedsięwzięć. Inaczej niż w przypadku kredytu bankowego, takie środki mają charakter rzeczywistych oszczędności, które budują fundamenty trwałego rozwoju gospodarki.
Tymczasem obecny rząd ostatnimi działaniami wpisuje się w nurt przeciwników rynków finansowych. Tym sposobem niweczy dotychczasowe zasługi polskich władz w budowaniu rynku kapitałowego i wyrządza szkody dla długoterminowego rozwoju gospodarki.
Piotr Lonczak
Bankier.pl
p.lonczak@bankier.pl

























































