Rynek pracy coraz wyraźniej zamienia się w rynek pracownika. Najniższe bezrobocie od 25 lat, największa presja płacowa od 8 lat oraz największe planowane podwyżki od 2008 roku dotykające 1/4 pracowników. A pracodawcy zaczynają wskazywać, że brak rąk do pracy staje się dla nich coraz większym problemem. Co to dla nas oznacza?


Zdecydowaną poprawę na rynku pracy zapowiada Narodowy Bank Polski w opublikowanym dziś cokwartalnym raporcie o kondycji sektora przedsiębiorstw. Z przeprowadzonych badań wynika, że w I kwartale 2017 przedsiębiorstwa zapowiadają wzrost zatrudnienia oraz płac. To, co zaczyna cieszyć pracowników, zaczyna być - jak podaje NBP - coraz większym problemem przedsiębiorstw.
Ponad 25% pracowników dostanie podwyżkę
W I kwartale pracownicy mogą spodziewać się wzrostu płac. Zwiększyć wynagrodzenia planuje 26,7% przedsiębiorstw. To najwyższy odsetek od 2008 roku. To także wyraźny wzrost w porównaniu do poprzedniego kwartału, w którym podwyżki płac deklarowało tylko 20% przedsiębiorstw.
Zdecydowanie zwiększy się także odsetek osób, które otrzymają podwyżki - przekroczy 25%. To najwięcej od 2008 roku.
Wzrost płac planują przedsiębiorcy z takich branżach jak przemysł przetwórczy oraz transport. Takie plany mają także eksporterzy. Jednocześnie, część pracowników może spodziewać się obniżenia wynagrodzeń. Jednak, jak podaje NBP, jest to tylko 0,9% zatrudnionych.
Średni planowany wzrost wynagrodzenia w przedsiębiorstwach to 5,7%. To więcej niż w poprzednich kwartałach. I co ważne, wyższy niż obecna inflacja. Oznaczać to będzie realny wzrost płac dla pracowników. Wysokie podwyżki, przekraczające 10% wynagrodzenia, planuje tylko 7% przedsiębiorstw, czyli w co piąta firma podnosząca wynagrodzenia.
Przedsiębiorcy nie planują wzrostu płac kosztem poziomu zatrudnienia. Firmy, które deklarują chęć podwyżek, rzadziej deklarują zmniejszanie liczby pracowników od pozostałych firm.
Presja płacowa największa od 8 lat
Bardzo wyraźnie, z każdym kwartałem, rośnie presja płacowa w przedsiębiorstwach. Odczuwa ją już 62% przedsiębiorstw. To najwięcej do 2008 roku. 16% firm w porównaniu do poprzedniego kwartału odnotowało wzrost nacisków na podwyżkę wynagrodzeń.
Najbardziej odczuwalna presja płacowa była w przemyśle przetwórczym (19% firm) oraz w budownictwie (18%). Tu warto odnotować, że zgłaszana presja płacowa opłaca się pracownikom. W przedsiębiorstwach, gdzie presja nasiliła się, blisko 2/3 firm planuje podwyżki płac. Jest to ponad dwukrotnie częściej niż w pozostałych firmach i blisko trzykrotnie częściej niż w przedsiębiorstwach, w których presji nie widać - podaje raport NBP.
Brak pracowników staje się problemem
W grudniu minionego roku stopa bezrobocia wyniosła 8,3% - podał Główny Urząd Statystyczny. Tak niskich poziomów liczby osób zarejestrowanych w urzędach pracy nie odnotowano w grudniu od przeszło 25 lat.
Pozytywne tendencje na rynku pracy zauważa także NBP i na podstawie badań przedsiębiorstw przewiduje, że w najbliższym kwartale utrzyma się pozytywny trend spadku bezrobocia.
Od przeszło 3 lat, więcej firm planuje zwiększać zatrudnienia, niż je redukować. Wzrost zatrudnienia planuje 13% firm. Natomiast 8% spodziewa się spadku liczby zatrudnionych. Według danych NBP wskaźnik prognoz zatrudnienia jest wciąć zdecydowanie wyższy od swojej długoterminowej średniej.
Jednak NBP podkreśla, że prognozy zatrudnienia nie zawsze są realizowane. Planowane wzrosty przyjęć nowych pracowników przekładają się w rzeczywistości na wzrost zatrudnienia średnio w ok. 2/3 przedsiębiorstw.
Główne czynniki zachęcające do zatrudniania nowych pracowników, jak podają przedsiębiorstwa, to optymistyczne oczekiwania dotyczące sytuacji ekonomicznej i popytu, rosnący eksport, zwiększanie inwestycji oraz rosnąca produkcja. Przekładają się one na potrzebę wyraźnego wzrostu zatrudnienia.
Znalezienie odpowiednich pracowników staje się jednak poważnym problemem. Coraz częściej firmy informują o nieobsadzonych stanowiskach pracy. W ciągu ostatniego roku podwoiła się liczba przedsiębiorców, którzy zaczynają wskazywać, że trudność znalezienia odpowiednich pracowników, co staje się barierą rozwoju ich firmy. Największy problem ze skompletowaniem załogi deklarują firmy z sektora przetwórstwa przemysłowego.
Najwyższy wzrost zatrudnienia przewidywany jest w usługach, transporcie oraz przemyśle przetwórczym. Wyjątek stanowi handel detaliczny. Tu możliwy jest niewielki spadek zatrudnienia.
Redukcje liczby zatrudnionych przewidywane są w górnictwie oraz energetyce. Wzrost zatrudnienia przewidywany jest w firmach prywatnych, zwłaszcza z przewagą kapitału zagranicznego. Warte odnotowanie jest także to, że po raz pierwszy od połowy 2008 r. przedsiębiorstwa publiczne planują zwiększyć zatrudnienie.
Rynek pracy staje się coraz trudniejszy dla przedsiębiorstw. Coraz większym problemem jest znalezienie wykwalifikowanych pracowników, by obsadzić wakaty. Coraz częściej, pojawiają się żądania płacowe, a firmy im ulegają, bo wiedzą, że mogą stracić dobrego pracownika, o którego obecnie coraz trudniej. Rynek pracy w coraz większym stopniu zamienia się w rynek pracownika. To pracodawcy zaczynają coraz bardziej zabiegać o pracownika. A z danych NBP wynika, że ten trend w najbliższych miesiącach i kwartałach będzie się umacniał.

























































