Bilans ofiar śmiertelnych rosyjskich ataków rakietowych na Odessę na południu Ukrainy wzrósł do 19 osób, a liczba rannych zwiększyła się do 73 - poinformował ukraiński prokurator generalny Andirij Kostin. Pod gruzami mogą być ludzie - zaalarmował prezydent Wołodymyr Zełenski.
Wśród zabitych i rannych są miejscowi mieszkańcy, pracownicy medyczni i ratownicy. Do drugiego rosyjskiego ostrzału doszło podczas akcji ratunkowej po pierwszym ataku. Wcześniej informowano o 14 zabitych i 46 rannych.
Prezydent podkreślił, że na miejscu ataku, który nazwał "podłym", trwa akcja ratunkowa. Pod gruzami mogą być ludzie.


Szef władz obwodowych Ołeh Kiper poinformował, że sobota będzie dniem żałoby w Odessie i obwodzie odeskim.
Wcześniej Prokuratura Generalna Ukrainy donosiła o ośmiu osobach zabitych i ponad 20 rannych. W swoim komunikacie podkreślała, że celem rosyjskich ataków były domy mieszkalne, budynki gospodarcze i pojazdy cywilne (https://t.me/pgo_gov_ua/22423).
DSNS przekazała, że w wyniku eksplozji rosyjskiego pocisku w miejscu zdarzenia wybuchł pożar.
"Ratownicy z Państwowej Służby ds. Sytuacji Nadzwyczajnych natychmiast przybyli na miejsce uderzenia i rozpoczęli gaszenie pożaru, usuwanie gruzów oraz poszukiwanie ofiar. Podczas ich działań wróg przeprowadził kolejny atak rakietowy, zabijając ratownika" – ogłosiła DSNS w komunikacie na Telegramie (https://t.me/dsns_telegram/26175).

Z Kijowa Jarosław Junko (PAP)
jjk/ szm/
































































