Od przeszło pół roku RPP prowadzi politykę utrzymywania niezmiennych stóp procentowych i większość jej członków zapowiada kontynuację tego nastawienia. Jednakże część ekonomistów wciąż liczy na to, że Rada zdecyduje się na obniżenie kosztów kredytu.


Tak samo jak w poprzednich kilku miesiącach nikt nie spodziewa się, aby Rada Polityki Pieniężnej zdecydowała się na zmianę stóp procentowych na nadchodzącym posiedzeniu. Rynkowy konsensus zakłada utrzymanie stopy referencyjne NBP na poziomie 5,75%. Bez zmian cena pieniądza w banku centralnym pozostała także na majowym, kwietniowym, marcowym, lutowym, styczniowym oraz grudniowym posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej.
Od początku roku RPP już nie zaskakuje uczestników rynku i prowadzi dość przewidywalną politykę pieniężną. To spora odmiana po latach ubiegłych, gdy niektóre decyzje Rady nie tylko zaskakiwały, co wręcz szokowały świat ekonomiczno-finansowy. Tak było choćby we wrześniu ubiegłego roku, gdy Rada Polityki Pieniężnej dokonała szokującego cięcia stóp o 75 pb. Miesiąc później zdecydowała się już na łagodniejszy wariant, obniżając koszty pieniądza tylko o 25 pb. Z kolei już po wyborach parlamentarnych, w listopadzie 2023 roku, RPP idąc na przekór powszechnym oczekiwaniom na obniżkę o 25 pb. zdecydowała się pozostawić stopy procentowe bez zmian.
Czas zaskoczeń już minął
Jeszcze na początku 2024 roku większość rynkowych ekonomistów spodziewała się, że RPP będzie kontynuować zapoczątkowane we wrześniu obniżki stóp procentowych. Prognozy mówiły o obniżkach rzędu 25-50 punktów bazowych. Założenia te najprawdopodobniej okażą się błędne. Już w lutym prezes NBP Adam Glapiński wprost ogłosił, że stóp procentowych nie zamierza obniżać przynajmniej do końca roku. W podobnym tonie wypowiedział się także na kwietniowej i majowej konferencji prasowej.
Linia prezesa Glapińskiego i większości członków RPP sprowadza się do faktu, że za sprawą „odmrożenia” cen energii (prądu, gazu i ciepła sieciowego) oraz silnej presji płacowej inflacja w drugiej połowie roku znajdzie się powyżej górnej granicy od 2,5-procentowego celu NBP. I w związku z tym Rada chce utrzymać względnie restrykcyjną politykę pieniężną, zachęcając konsumentów do oszczędzania realnie dodatnimi stopami procentowymi.
Taka narracja utrzymywana jest już od kilku miesięcy i póki co nie za bardzo widać, aby się ona miała w najbliższym czasie zmienić. - Zeszliśmy do poziomu celu, ale widzimy, że w następnych kwartałach, z różnych powodów, inflacja pójdzie w górę. To nie jest moment, żeby luzować politykę pieniężną - powiedział w maju prezesa NBP Adam Glapiński.
- Jestem gotowy dostrzec pewne przesłanki, które spowodowały, że dyskusja o obniżkach stóp byłaby realna, ale prawdopodobieństwo tego w tym roku jest coraz mniejsze – przyznał pod koniec maja członek RPP Henryk Wnorowski. Dopiero w roku 2025 „mogą zaistnieć warunki do obniżenia stóp procentowych” – wtórował mu Ireneusz Dąbrowski, kolejny umiarkowany członek RPP.
- Dyskusja o obniżkach stóp mogłaby się pojawić, gdyby większość podwyżek płac została skierowana na odbudowę oszczędności – dodał Dąbrowski. Nawet słynąca z „gołębiego” nastawienia członkini RPP Gabriela Masłowska powiedziała ostatnio, że nawet prognozy zdecydowanych obniżek stóp w 2025 roku są „zbyt daleko idące”. - Moim zdaniem w przyszłym roku może nastąpić niewielka obniżka stóp, przy czym są to przewidywania oparte na podstawie aktualnych okoliczności – zapowiedziała Masłowska. No i jest jeszcze pani Joanna Tyrowicz, która niezmiennie optuje za… podwyżką stóp procentowych. Jej zdaniem dopiero stopa referencyjna o 200 pb. wyższa od obecnej pozwoliłaby trwale przywrócić inflację CPI do 2,5-procentowego celu.
Ekonomiści słuchają, ale nie dowierzają
Ekonomiści skrzętnie notują wypowiedzi członków Rady Polityki Pieniężnej, ale chyba nie wszyscy traktują je do końca poważnie. Co prawda z rynkowego konsensusu znikły oczekiwania na tegoroczne cięcia stóp w NBP, ale od czasu do czasu pojawiają się głosy, że Rada „wymięknie” i stopy jednak obniży. Taka postawa dotyczy zwłaszcza analityków zagranicznych.
Analitycy firmy Allianz Trade uważają, że RPP utrzyma stopy procentowe bez zmian do końca III kwartału 2024 roku i że w ostatnim kwartale roku zdecyduje się na 25-punktową obniżkę. Podobną opinię wyrazili ekonomiści banku Goldman Sachs, którzy także spodziewają się obniżenia stopy referencyjnej NBP w drugiej połowie 2024 roku.
- Pomimo wskazówek ze strony NBP sugerujących, że warunki nie pozwolą na rozmowy o obniżkach stóp procentowych do I kw. 2025 r., ostatecznie spodziewamy się, że utrzymująca się, silna dezinflacja skłoni Radę Polityki Pieniężnej do ponownej obniżki stóp w dalszej części tego roku - napisano w raporcie Goldmana, zwracając uwagę na wyraźnie niższą od oczekiwań inflację CPI za maj.
Kiedy Rada zetnie stopy? Zadecyduje konsument
W maju 2024 roku inflacja CPI znalazła się idealnie w 2,5-procentowym celu NBP. Nie zmaterializował się zatem niemal powszechnie oczekiwany przez ekonomistów scenariusz jej wzrostu do 2,8%. Oczywiście wszyscy wiemy, że to się zmieni w lipcu, kiedy skokowe podwyżki taryf na energię elektryczną, gaz i ciepło sieciowe podbiją ten wskaźnik inflacji o przynajmniej jeden punkt procentowy. Z grubsza wiadomo też, że przywrócenie 5-procentowej stawki VAT na artykuły spożywcze jeszcze w czerwcu i lipcu będzie podbijać dynamikę cen żywności. Nikt nie jest w stanie przewidzieć, co przez resztę roku będzie się działo z cenami paliw, które teraz są nieco wyższe niż rok temu.
Wszystko będzie zależało od tego, co będzie się działo z tzw. inflacją bazową – czyli wskaźnikiem cen dóbr konsumpcyjnych z wyłączeniem paliw, energii i żywności. Ekonomiści szacują, że w maju bazowa CPI obniżyła się w okolice 4%. To wciąż zbyt dużo, ale już znacząco mniej niż blisko 7% obserwowane jeszcze pół roku temu. Co więcej, o ile tendencje dezinflacyjne na „szerokim” wskaźniku CPI uległy zakończeniu, to wciąż obowiązują w przypadku inflacji bazowej. To właśnie na ten wskaźnik patrzą teraz decydenci z RPP, chcąc trwale sprowadzić wzrost cen do 2,5-procentowego celu.
W tym kontekście wszystko zależy od decyzji polskich konsumentów. Wiemy, że jako ogół (bo u konkretnych jednostek bywa z tym różnie) mają oni do dyspozycji znacznie więcej pieniędzy niż jeszcze kilka miesięcy temu. Po pierwsze za sprawą wciąż bardzo szybko rosnących nominalnych płac w sektorze przedsiębiorstw (średnia krajowa rośnie w dwucyfrowym tempie, a płaca minimalna została w styczniu podniesiona o blisko 20%). Do jeszcze hojniejszych podwyżek doszło w sektorze budżetowym. Do tego doszła bardzo wysoka waloryzacja rent i emerytur oraz wyższe zasiłki socjalne (800+, etc.). Jeśli polski konsument wreszcie ruszy na zakupy, to rozrusza w ten sposób nie tylko dynamikę PKB, ale też inflację.
Póki co ożywienie konsumpcji jest umiarkowane. W I kwartale wzrosła ona o 4,1% rdr, po wzroście w granicach 1% w dwóch poprzednich kwartałach oraz realnym spadku w pierwszej połowie 2023 roku. Niemniej jednak póki co w danych makroekonomicznych nie widać konsumpcyjnego boomu. Dodatkowo polski konsument coraz bardziej obawia się wzrostu cen i jak widać nie za bardzo szasta pieniędzmi. Gdy (jeśli?) zacznie, to inflacja cenowa zapewne pójdzie w górę. Jeśli jednak postanowi odbudować naruszone przez poprzednie dwa lata oszczędności, to obawy inflacyjne mogą się nie zmaterializować. I dopiero wtedy Rada mogłaby pomyśleć nad poluzowaniem polityki pieniężnej. Póki co działa ona antyinflacyjne właśnie poprzez zachęcanie do zwiększenia stopy oszczędności kosztem proinflacyjnej konsumpcji.
Równocześnie widzimy też, że na niektórych konsumentów i na niektóre sektory ta zależność w ogóle nie działa. Najlepiej widać to chyba w przeżywającej kolejny rok boomu branży turystycznej czy rozrywkowej, gdzie ceny rosną jak szalone. Problem ten generalnie dotyczy sektora usługowego, gdzie cenniki podnoszone są zarówno za sprawą czynników kosztowych (patrz: płaca minimalna) jak i popytowych (patrz: wzrost płac).
| Terminy posiedzeń RPP w 2024 r. | |
|---|---|
| miesiąc |
posiedzenia decyzyjne dwudniowe |
| styczeń | 8-9 (poniedziałek-wtorek) |
| luty | 6-7 (wtorek-środa) |
| marzec | 5-6 (wtorek-środa) |
| kwiecień | 3-4 (środa-czwartek) |
| maj | 8-9 (środa-czwartek) |
| czerwiec | 4-5 (wtorek-środa) |
| lipiec | 2-3 (wtorek-środa) |
| sierpień | 20 (wtorek)* |
| wrzesień | 3-4 (wtorek-środa) |
| październik | 1-2 (wtorek-środa) |
| listopad | 5-6 (wtorek-środa) |
| grudzień | 3-4 (wtorek-środa) |
| * - posiedzenie niedecyzyjne | |
Jedno wiemy na pewno: nie znamy godziny publikacji środowej decyzji Rady Polityki Pieniężnej, jak ma to miejsce w innych bankach centralnych świata. W poprzednich miesiącach Rada wyrabiała się z tym zadaniem mniej więcej do 15:30. Nikt jednak nie da gwarancji, że tym razem będzie podobnie. Natomiast komunikat po posiedzeniu RPP zaplanowany jest na godzinę 16:00.
Za to na czwartkowe popołudnie (15:00) zaplanowana jest konferencja prasowa prezesa NBP Adama Glapińskiego. Wydarzenie to będziemy dla Państwa relacjonować na żywo na łamach Bankier.pl. Następne posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej zaplanowane jest na 2-3 lipca. Będzie to już sezon urlopowy, w którym RPP zwykle nie podejmuje kluczowych decyzji. Także posiedzenie sierpniowe jest „niedecyzyjne”, zatem do tematu stóp w RPP wrócimy dopiero po wakacjach.
























































