ZAPISZ SIĘ

Polskie firmy zostają na krajowym rynku. W tle lęk przed utratą kontroli

2026-10-08 06:00
publikacja
2026-10-08 06:00
Dodaj Bankier.pl w Google

Mimo dwóch dekad obecności w Unii Europejskiej i udanej integracji z międzynarodowymi łańcuchami dostaw, zaledwie kilka procent rodzimych przedsiębiorstw decyduje się na bezpośredni eksport czy przejęcia za granicą. Polscy przedsiębiorcy wykazują się ogromną elastycznością i chętnie kumulują kapitał na trudne czasy, lecz zachowawczość w inwestycjach w automatyzację oraz brak własnych patentów i marek mogą powstrzymywać ich dalszy rozwój. O barierach skalowania, wyzwaniu sukcesyjnym oraz wnioskach płynących z modeli azjatyckich w najnowszym odcinku naszego wideocastu „Rzeczy, o których przestaliśmy myśleć”.

Polskie firmy zostają na krajowym rynku. W tle lęk przed utratą kontroli
Polskie firmy zostają na krajowym rynku. W tle lęk przed utratą kontroli
fot. Łukasz Dejnarowicz / / FORUM

Materiał zrealizowany w ramach płatnej współpracy z Przedstawicielstwem Komisji Europejskiej w Polsce.

Tylko kilka procent firm eksportuje. Lęk przed utratą kontroli

Gospodarz programu Michał Niewiadomski zaprosił do studia ekspertki, które na co dzień obserwują wyzwania, z jakimi mierzą się przedsiębiorcy: Agnieszka Durlik, członkini zarządu KIG oraz dr Anna Dzienis z Katedry Badań Gospodarek Azji Wschodniej, SGH. Dyskusja rozpoczęła się od kwestii internacjonalizacji biznesu, która wciąż dla polskich przedsiębiorstw nie jest wcale taka oczywista.

Choć po wstąpieniu do Unii Europejskiej polska gospodarka przeszła głęboką transformację, podejście wielu przedsiębiorców do ekspansji zagranicznej wciąż pozostaje zachowawcze. Jak wskazała Agnieszka Durlik, zaledwie kilka procent wszystkich podmiotów działających na polskim rynku prowadzi działalność eksportową.

Wielu właścicieli mikro- i małych firm obawia się wychodzenia poza rynek lokalny z powodu potencjalnego wzrostu biurokracji oraz konieczności odejścia od jednoosobowego zarządzania.

Scammingout

Część firm ma pewne obawy dotyczące internacjonalizacji, w ogóle zwiększania swojej działalności, bo uważają, że wtedy pojawi się więcej kontroli, że trzeba będzie przestać zarządzać firmą samodzielnie, dołączyć więcej osób do tego, aby zespołowo podejmować decyzje – zauważyła Agnieszka Durlik.

Ekspertka dodała jednak, że zjawisko internacjonalizacji ma bardzo różne oblicza. Obok uznanych czempionów, takich jak Fakro, Comarch, Wielton, ElevenLabs czy MB Pneumatyka, na rynkach międzynarodowych coraz odważniej radzą sobie mniejsze podmioty – np. z sektora e-commerce, wykorzystujące do sprzedaży platformy typu marketplace. Ponadto ponad 70% polskiego eksportu kierowane jest na rynki wewnątrzunijne.

Z kolei dr Anna Dzienis z Katedry Badań Gospodarek Azji Wschodniej SGH zwróciła uwagę na udaną integrację Polski z globalnymi sieciami produkcyjnymi. Zauważyła, że polski sektor ICT to nie tylko rynkowi giganci, ale ponad 100 tysięcy mniejszych firm, z których wyspecjalizowane podmioty (np. Elmodis czy Widmo) skutecznie wchodzą na rynki zagraniczne, m.in. w Japonii, łącząc siły z partnerami międzynarodowymi.

Bezpieczna poduszka finansowa zamiast automatyzacji i kredytu

Prowadzący rozmowę Michał Niewiadomski przypomniał, że po przełomie ustrojowym polski biznes musiał budować swój kapitał od zera, co ukształtowało w przedsiębiorcach nawyk tworzenia buforów finansowych na wypadek kryzysów. Cytując francuskiego inwestora obserwującego sukces firmy Fakro, podziwiał on fakt, że polskie firmy zamiast wydawać cały zysk, skrupulatnie go gromadzą.

Bankier.pl

Taka strategia ma jednak drugą stronę – powstrzymuje firmy przed odważniejszym sięganiem po finansowanie dłużne i opóźnia procesy technologiczne.

U nas mało się inwestuje z kredytów, ale to jest ciągle ten brak zaufania i do rynku, i do regulatora (...) Trudno jest namówić przedsiębiorców do tego, żeby weszli, bo po pierwsze nie biorą kredytów. (...) A jak mają inwestować swoje środki, no to się pięć razy też obejrzą – podkreśliła Agnieszka Durlik.

W efekcie polski przemysł wykazuje znacznie niższy poziom automatyzacji i robotyzacji niż np. gospodarka czeska, nadrabiając głównie innowacjami organizacyjnymi oraz elastycznością. Ekspertka KIG ostrzegła jednak, że ze względu na niekorzystną demografię oraz postęp w obszarze sztucznej inteligencji, inwestycje w technologie staną się dla firm bezwzględną koniecznością.

Brak własnych marek i patentów. Lekcje z Japonii i Korei

Jednym z głównych słabych punktów polskiego modelu gospodarczego pozostaje ograniczona zdolność do przechwytywania wyższej wartości dodanej. Dr Anna Dzienis podkreśliła, że nasza integracja z globalnymi sieciami nadal opiera się głównie na inwestycjach zagranicznych oraz imporcie prostych komponentów, podczas gdy klucz do sukcesu leży w kontroli wyższych technologii, patentów i marek.

Analizując przykłady z Azji Wschodniej, dr Dzienis wskazała na japoński model budowania suwerenności technologicznej:

To, co jest kluczowe moim zdaniem w tych przedsiębiorstwach japońskich, to jest takie podejście integracji wertykalnej do technologii, czyli te firmy patentują w taki sposób, żeby zająć cały łańcuch wartości tej technologii. Niestety tego myślenia w ogóle nie ma w Europie – oceniła ekspertka SGH.

Michał Niewiadomski przywołał z kolei przykład Korei Południowej, której koncerny (czebole) potrafiły stworzyć i zaprezentować kompletny, niezależny łańcuch wartości – od stoczni po elektroenergetykę. Dr Dzienis wyjaśniła, że sukces ten wynika z silnego wsparcia instytucjonalnego, które ogranicza niepewność i kieruje fundusze na długofalowy rozwój innowacji.

Fala sukcesyjna i cyfrowy „drive” młodego pokolenia

Ważnym tematem dyskusji była kwestia sukcesji w firmach rodzinnych. Wcześniej z tym problemem mierzyły się m.in. niemieckie przedsiębiorstwa, co część polskich podmiotów wykorzystała do dokonania akwizycji za granicą. Obecnie problem braku sukcesorów dotyka także Polskę, doprowadzając w niektórych przypadkach do przejmowania dobrze prosperujących biznesów przez międzynarodowe koncerny lub fundusze.

Sukcesję należy planować od samego początku tworzenia firmy – przypomniała Agnieszka Durlik, wskazując na konieczność szybkiej edukacji sukcesorów lub rozważenia alternatyw, takich jak fundacje rodzinne.

Zarazem uczestnicy rozmowy zgodnie zauważyli, że nowe pokolenie przedsiębiorców wchodzi na rynek bez dawnych barier językowych czy kompleksów wobec Zachodu. Młodzi biznesmeni od początku funkcjonują w realiach Unii Europejskiej, sprawnie wykorzystują nowe narzędzia cyfrowe (w tym sztuczną inteligencję) i prezentują inne podejście do zarządzania. Warunkiem powodzenia jest jednak stworzenie im przestrzeni do działania i pobudzenie ich wewnętrznego napędu do rozwoju.

Zachęcamy do obejrzenia pełnej rozmowy zamieszonej powyżej, a także do zapoznania się z poprzednimi odcinkami wideocastu „Rzeczy, o których przestaliśmy myśleć”.

Bankier.pl
Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Polska nie może być jak Kolumbia. Mocny głos za podwyżką wieku emerytalnego
Tematy

Komentarze (1)

dodaj komentarz
miketheripper
Zachodnie rynki są chronione po prostu. Więc to jest powód.

Powiązane: Rzeczy, o których przestaliśmy myśleć

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki