Image licensed by Ingram Image |
| »Konsumenci to stado jeleni i tak zostanie |
MF pragnie, by w przyszłości wydawanie paragonów było działaniem automatycznym i powszechnym. Tłumaczy, że paragon to nie tylko dowód zakupu, ale także zabezpieczenie dające prawo do reklamacji lub zwrotu zakupionego towaru. Kary za niewydanie paragonów i niezarejestrowanie sprzedaży w kasie fiskalnej mogą być bardzo dotkliwe:
mandat może wynieść od 138 do 2772 zł. Jeżeli odmówimy jego przyjęcia, grozi nam rozprawa, na której możemy zostać ukarani grzywną w wysokości do 180 stawek dziennych, gdzie 1 stawka dzienna nie może być niższa niż 1/30 pensji minimalnej (art. 48 KKS),
mandat za niezarejestrowanie transakcji na kasie fiskalnej zwykle wynosi powyżej 500 zł. Samo niezarejestrowanie transakcji jest o wiele gorszym wykroczeniem niż niewydanie paragonu. Przede wszystkim dlatego, że wówczas kontroler może założyć, że tego typu praktyka jest nagminna i napisać wniosek o wszczęcie postępowania kontrolnego.
Podczas tegorocznej zimowej akcji Weź paragon fiskus skontrolował 55 tys. przedsiębiorców, w 13 proc. firm stwierdził naruszenia prawa, co skutkowało mandatami w łącznej wysokości 2,55 mln zł.
Celem akcji jest edukacja
Jak co roku resort finansów przekonuje, że celem samej akcji jest przede wszystkim edukacja. W zeszłym roku promowało akcję hasłem „nie bądź jeleń, weź paragon”. Rzecz sprowadzała się do prostego porównania, że klient, który świadomie rezygnuje ze swoich praw konsumenckich, po prostu staje się jeleniem, czyli osobą nierozgarniętą, nieuświadomioną o tym, co się wokół niej dzieje.
![]() | »Żona z sąsiadem doniosą do skarbówki |
Prawdziwy cel jest oczywisty
Naturalnie, równie dobrze, może to być argument przeciw podatkom. Być może, właśnie z tego powodu, resort przekonuje, że akcja ma głównie prokliencki charakter. Raczej wątpliwym jest, aby ktokolwiek prowadził odpowiednie statystyki w tym temacie. Inaczej zachowuje się klient, który kupuje 5 bułek w sklepie spożywczym, a inaczej gdy kupuje buty za pół pensji minimalnej. W pierwszej sytuacji, paragon zwykle nie jest mu do niczego potrzebny. W drugiej, raczej zawsze bierze dowód zakupu lub dba o to, by sprzedawca taki mu wydał. Ten prosty wniosek prowadzi do konkluzji, że akcja „Weź paragon” to nic innego, jak sposób na wydanie kilku tysięcy mandatów, a co za tym idzie - ściągnięcie dodatkowych pieniędzy do budżetu.
Łukasz Piechowiak
Bankier.pl
l.piechowiak@bankier.pl































































