"Stop przymusowym odbiorom dzieci", "Stop bezprawiu sądów" - postulowały w piątek podczas demonstracji przed Kancelarią Premiera m.in. mamy i babcie. Na ręce przedstawicielek KPRM złożyły postulaty, a następnie spotkały się z wiceminister sprawiedliwości Zuzanną Rudzińską-Bluszcz.


Demonstrującymi były głównie kobiety, przedstawicielki koalicji stowarzyszeń i fundacji m.in. Mamy mówią STOP, Koalicja Mam, Przemoc po separacji czy Alimenty to nie prezenty. Miały ze sobą wuwuzele i plakaty z hasłami: "Stop krzywdzeniu dzieci przez sąd rodzinny", "Mamy mówią stop", "Stop przymusowym odbiorcom dzieci", "Dzieci nie ryby - głos mają" oraz "Koniec finansowania ojców za nieodbyte kontakty".
"Obecnie tak to wygląda, że przemoc nie jest w ogóle brana pod uwagę, a dzieci są zmuszane w sądach i przez instytucje do kontaktu, nawet jeśli dziecko zgłasza przemoc, także w formie pedofilii kazirodczej" - powiedziała Agata Walichnowska z Ruchu Społecznego MamyMówiąDOŚĆ..
Demonstrację od początku zakłócały trzy osoby, które ostatecznie od manifestujących oddzieliła policja. "Niech te panie nie wygadują, że nie ma alienacji (rodzicielskiej), bo jest, tylko one tego nie rozumieją" - oświadczyła jedna z osób.
"Mieliście wczoraj swoją demonstrację. Propagujecie fałszywą teorię, do jej wstrzymania nawołuje cały świat (...). My jesteśmy przeciwko kłamliwej teorii alienacji rodzicielskiej" - odparły demonstrujące.
Głos zabrała również przedstawicielka organizacji "Niealimentacja to przemoc" Bogusława Sokalska, która zwróciła uwagę na niewywiązywanie się z obowiązku alimentacyjnego. "Jesteśmy tutaj, żeby zaznaczyć, że niealimentacja jest przemocą w większości przypadków" - stwierdziła. Dodała, że chce skłonić władze do działań.
Mecenas Grzegorz Wrona, członek zespołu powołanego przez Ministerstwo Sprawiedliwości ds. analizy zdarzeń na szkodę małoletniego, podkreślił, że "art. 53 konwencji stambulskiej wymaga, aby państwa członkowskie Rady Europy wprowadziły przepis materialny do prawa rodzinnego, zgodnie z którym orzekając o miejscu zamieszkania dziecka i kontaktach, sąd uwzględnia stosowanie przemocy nie tylko w stosunku do dziecka, ale również w stosunku do drugiego rodzica".
Zaznaczył, że w polskim prawie takiego przepisu nie ma. Tłumaczył też, że tak długo, jak ten przepis nie zostanie wprowadzony do kodeksu rodzinnego, polskie prawo nie będzie zgodne z tzw. konwencją stambulską.
Beata Jackowiak, mediatorka z Poznania, oceniła, że w ciągu ostatnich trzech lat, dobro dzieci ginie w przepisach, paragrafach. Oceniła, że z powodu braku specjalistów, dzieci doświadczonych przemocą domową lub takich, które są jej świadkami, badają specjaliści, którzy nie są traumatologami, przez co nie potrafią prawidłowo odszyfrować ich potrzeb.
Posłanka Lewicy Anita Kucharska-Dziedzic podkreśliła, że "do miłości nie da się zmusić, miłość to jest coś, na co trzeba zapracować i za brak miłości nie można też karać". Poproszona przez organizacje, przedstawiła postulaty przedstawicielkom KPRM, które przyjęły je i zapewniły, że zapozna się z nimi premier Donald Tusk. Wcześniej kobiety skandowały: "Panie premierze, zapraszamy".
Wśród postulatów znalazły się m.in.: kontakt z drugim rodzicem wyłącznie za zgodą dziecka, wykreślenie obustronnego "obowiązku" kontaktów, zniesienie kar finansowych dla mam za brak realizacji kontaktów dziecka z drugim rodzicem, wobec którego dziecko wyraża brak zgody na kontakt czy wprowadzenie z urzędu zakazu kontaktu rodzica z dzieckiem w sytuacji, kiedy ten rodzic ma wyrok (m.in. za przemoc, pedofilię) i wstrzymanie ich na czas prowadzonego postępowania w prokuraturze oraz dochodzenia/sprawy w sądzie.
"Kontakt z drugim rodzicem tylko i wyłącznie za zgodą dziecka. Do ilu tragedii doprowadza zmuszanie dzieci do kontaktu z rodzicem, kiedy nie jest zabezpieczone jego bezpieczeństwo, jeśli jest ofiarą przemocy, to chyba o tym wiemy" - powiedziała Kucharska-Dziedzic.
Zaznaczyła, że dzieci nie są wysłuchiwane przez państwo, przez co są skazywane na wtórną wiktymizację. Wyjaśniła, że dużo czasu zajęło wpisane do ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie zapisu, że dziecko, które jest świadkiem przemocy jest także jego ofiarą, więc teraz czas na kolejny krok i chronienie tych ofiar przed przemocą.
Demonstrujące przeszły następnie przed resort sprawiedliwości, by w ministerstwie spotkać się z jego wiceszefową, Zuzanną Rudzińską-Bluszcz. "Chcemy przekazać treść naszych postulatów oraz zaapelować o wsparcie" - powiedziała PAP Walichnowska. "Zapowiedziano starania o zmianę prawa, ale efektów nie widać, a nasze dzieci w tej chwili są krzywdzone. Chcemy, żeby ministerstwo jak najszybciej wsparło nas i zobaczyło realny problem" - dodała. (PAP)
Autorki: Paulina Kurek, Aleksandra Kiełczykowska
pak/ ak/ jann/































































