Estoque, bo taki wóz miałby się nazywać, byłby bezpośrednim konkurentem takich wybitności jak Porsche Panamera Turbo, Aston Martin Rapide czy Maserati Quattroporte.
Lamborghini wraca do pomysłu stworzenia czterodrzwiowej limuzyny, który przedkłada ponad chęć stworzenia ultraluksusowego SUVa, który "nie pasuje do naszego (Lamborghini) progu cenowego".
Estoque, bo taki wóz miałby się nazywać, byłby bezpośrednim konkurentem takich wybitności jak Porsche Panamera Turbo, Aston Martin Rapide czy Maserati Quattroporte. Stephan Winkelmann, szef Lambo, miesiąc temu mówił, że firma bardzo poważnie zastanawia się nad dodaniem trzeciego modelu do swojej oferty zamiast stworzenia SUVa, który miałby być pośrednim następcą LM002.

- Mamy duże pole popisu poza rynkiem superaut. Estoque przyjęto bardziej entuzjastycznie niż byśmy się tego spodziewali. To dobry czas na to, aby nasza firma mogła wyjść także poza rynek supersamochodów - ludzie ciągle piszą do mnie maile z pytaniami, czy Evoque naprawdę powstanie - mówi Winkelmann.
Lamborghini przyznaje, że interesują go Chiny jako nowy rynek, bardzo chłonny na luksusowe limuzyny, jednak twierdzi także, że przez ekspansję na rozwijające się rynki Lambo nie straci tego, czym tak naprawdę jest i czym się odznacza - aury ekskluzywności i image'u producenta supersportowych samochodów: - Niektórzy producenci dostosowują ich auta do danych rynków, jednak firmy robiące wyjątkowe auta postępują odwrotnie. Klient chce mieć produkt oryginalny, nie taki, który został dostosowany do rynku, na którym się znajduje, zatem oni chcą takiego samego Lamborghini, jakie może jeździć we Włoszech. Fakt, dostosujemy - kolor i wykończenie wnętrza, czyli to, co robimy wszędzie, ale nic więcej.
źródło: AutoCar


























































