Argentyna kolejny raz postanowiła udowodnić światu, że dla inflacji nie istnieje górny limit. Koszty życia w drugiej gospodarce Ameryki Południowej rosną w najszybszym tempie od hiperinflacyjnego epizodu sprzed ponad 30 lat.


W marcu 2023 roku inflacja w Argentynie sięgnęła 104,3%, osiągając najwyższy poziom od 1991 roku. Względem lutego argentyński indeks cen dóbr konsumpcyjnych (CPI) podniósł się o 7,7% i był to największy miesięczny przyrost od 2002 roku.
Argentyna od dekad „słynie” w permanentnie wysokiej inflacji, ale osiągnięcie trzycyfrowego poziomu nawet u ujścia La Platy budzi większe emocje i społeczne niezadowolenie. Tym bardziej, że jeszcze na początku 2022 roku argentyńska inflacja CPI kształtowała się na „umiarkowanie” wysokim poziomie 50%.
Galopująca inflacja wpycha w nędzę coraz szersze rzesze Argentyńczyków. Z raportu Uniwersytetu Katolickiego Argentyny (UCA) wynika, że w 2022 roku 43,1 proc. ludności znalazło się poniżej granicy ubóstwa. - Poziom skrajnego ubóstwa w końcu 2022 roku oznacza, że cofnęliśmy się w regionie o ćwierć wieku. W warunkach ubóstwa żyje 45 proc. dzieci i młodzieży do lat 18 – dodaje raport o sytuacji ekonomicznej i społecznej regionu ogłoszony przez Komisję Ekonomiczną ds. Ameryki Łacińskiej (CEPAL).
Co ciekawe, rządzący krajem peroniści winą za przeszło stuprocentową inflację obarczają suszę oraz… wojnę na Ukrainie. – Te liczby odzwierciedlają moment największego wpływu wojny na ceny międzynarodowe i najgorszą suszę w historii kraju – napisała na Twitterze rzeczniczka prezydenta.
U starszych Argentyńczyków obecna sytuacja budzi wspominania z początkiem lat 90. XX wieku, gdy kraj doświadczył okresu hiperinflacji, w szczycie której ceny dóbr konsumpcyjnych w porywach rosły w tempie przeszło 20 000% rocznie. Ale nawet przy inflacji CPI wynoszące „zaledwie” 100% w skali roku ceny żywności potrafią rosnąć o kilka lub kilkanaście procent z tygodnia na tydzień.
W XXI wieku Argentyna zaliczyła trzy wielkie katastrofy gospodarcze (ze spadkiem PKB o ponad 10%) i do tego kilka pomniejszych recesji. W rezultacie produkt krajowy brutto przypadający na jednego Argentyńczyka w 2021 roku wyniósł 10,8 tys. USD i był (nominalnie!) niewiele wyższy niż pod koniec XX wieku. Ale zapowiada się, że to nie koniec złej passy. Historia uczy, że epizody tak wysokiej inflacji zwykle kończą się bolesnym załamaniem aktywności gospodarczej.
Obecnie Argentyna może się „poszczycić” najwyższą stopą inflacji w gronie istotnych gospodarek świata, przebijając na tym polu nawet Turcję. Globalnie szybszy spadek siły nabywczej pieniądza notują jedynie kraje upadłe (a i tak nie wszystkie): Syria (prawie 140%), Wenezuela (156%) oraz Liban (niemal 190%).



























































