Nie Egipt, nie Turcja i nie Tunezja, ale Grecja była w ostatnich dwóch tygodniach najczęściej wybieranym kierunkiem wycieczek w biurach podróży. Wychodzi na to, że turyści nie są pamiętliwi i zapomnieli już o obawach, które towarzyszyły im w poprzednim sezonie.

Źródło: Thinkstock
– To prawda, mamy finansowe kłopoty, ale nie walczymy na ulicach i nie zabijamy się, a słońce, morze i plaże są tu nadal piękne jak zawsze – przekonywali w czerwcu minionego roku Polka prowadząca w Grecji działalność gospodarczą i mieszkający tam Grek. Moja rozmowa z nimi była próbą obalenia mitów, które wtedy w tempie błyskawicy mnożyły się w prasie i telewizji. Paraliż, strajki, przemoc – takie hasła towarzyszyły wówczas medialnym doniesieniom z kraju Hellenów.
Grecka tragedia turystyczna
Nie można powiedzieć, że kryzys przetoczył się przez Grecję zupełnie bez echa. W kraju przybywało strajków, na ulicach pojawiały się zamieszki, wiele osób straciło pracę, rozważano bezprecedensowe wystąpienie kraju ze strefy euro. Mimo że greccy hotelarze z miesiąca na miesiąc tracili klientów, a cała branża miała skurczyć się o 15 proc., zagraniczne, w tym polskie biura podróży zaciekle broniły stanowiska, że sytuacja w kraju nie ma większego znaczenia dla podróżnych.

Źródło: Thinkstock
– Powinna Pani wiedzieć, że jesteśmy biedni, nie mamy jedzenia ani picia, komunikacja u nas stanęła, jest niebezpiecznie i jako bankruci wracamy do drachmy – ironizowali moi greccy rozmówcy, przekonując, że większość przykrych wydarzeń w związku z załamaniem gospodarki skumulowała się raczej wokół stolicy, pozostawiając wyspy w dawnym, bardziej sielskim klimacie.
Mimo to, Polacy wystraszyli się wypoczywania w Grecji – dotąd jednego z najtańszych krajów śródziemnomorskich, dających pewność dobrej pogody i nieprzesadnie wysokich cen na miejscu. Do wyjazdu zniechęcała wizja opóźnionych albo zablokowanych strajkami lotów. Nie pomagały też takie ostrzeżenie resortu spraw zagranicznych: „W związku z zaplanowanymi strajkami spodziewane są utrudnienia w poruszaniu się środkami komunikacji publicznej w aglomeracji ateńskiej. MSZ zaleca zachowanie ostrożności oraz korzystanie z własnych środków transportu”. To doniesienie datowane na grudzień ubiegłego roku.
Turystyczne hity w biurach podróży
| Lp. | Kraj | Cena/osoba | Udział % |
| 17. tydzień roku |
|||
| 1. | Grecja | 2354 zł | 21,3% |
| 2. | Turcja | 2521 zł | 15,6% |
| 3. | Egipt | 2300 zł | 15,3% |
| 16. tydzień roku |
|||
| 1. | Grecja | 2439 zł | 23,2% |
| 2. | Turcja | 2582 zł | 16,5% |
| 3. | Egipt | 2257 zł | 14,8% |
Pojawiające się dzisiaj ostrzeżenia Ministerstwa
nie dotyczą już wydarzeń w Grecji, a częściej Syrii, Iraku czy Turcji. Burzliwe
wydarzenia w Grecji pozostawiły jednak po sobie trwały ślad. Do przygotowanego
dla turystów na stronie MSZ-u opisu Grecji dopisano: Jednym ze skutków kryzysu gospodarczego jest wzrost przestępczości, powodujący konieczność zwiększonej czujności przed złodziejami, szczególnie w zatłoczonych miejscach turystycznych, w środkach transportu miejskiego oraz na plażach.

Demonstracja przed greckim parlamentem w 2011 r., fot. PAP
Należy pamiętać, by zamykać samochody oraz nie pozostawiać bez nadzoru rzeczy
osobistych i dokumentów w miejscach publicznych. Wybierając się promem z Grecji
do Włoch, trzeba mieć na uwadze, że zdarzają się przypadki włamań nielegalnych
imigrantów do samochodów i przyczep kempingowych, próbujących w ten sposób
przekroczyć granicę. Z tego względu należy zachować szczególną ostrożność i nie
pozostawiać pojazdów w niestrzeżonych miejscach w miastach portowych.
Nowy sezon - nowa szansa
Co do zasady, trudno odbudować raz stracone zaufanie. Turyści nie
są aż tak pamiętliwi. Atrakcyjne geograficznie miejsce w pakiecie z niską ceną
i względnym bezpieczeństwem podróży wydaje się wystarczające, by na nowo skusić
podróżnych. Jak pokazują dane sprzed sezonu 2013, jest szansa na sukces. Wycieczki do Grecji w ostatnich dwóch tygodniach stanowiły prawie jedną czwartą wszystkich zagranicznych wyborów turystów pojawiających się w biurach podróży. Średnia cena wakacji za osobę: 2300-2400 zł.
Oczywiście na początek nie
obędzie się bez dodatkowych zachęt. To stąd w internecie kampanie jak ta poniżej, to stąd pełne zachwytów nad Grecją tweety na profilu VisitGreece. Grecy nie mają nic do stracenia, jako kraj, którego PKB - w zależności od źródła - w kilkunastu do kilkudziesięciu procentach stanowi turystyka właśnie.

Źródło: pinterest.com/cycladia
Ile w tym marketingowym przekazie prawdy? Czy w turystycznej Grecji gołym okiem widać jeszcze ślady kryzysu? Czy ceny wróciły do dawnego poziomu, czy jest jeszcze gdzie wypić rakiję, czy ryzyko kolejnego strajku wisi w powietrzu, a życzliwi i otwarci Grecy nadal się uśmiechają? Już wkrótce w Bankier.pl relacja z Aten i okolic.
Relacja z poszukiwania kryzysu w Grecji na blogu Malwiny Wrotniak
Malwina Wrotniak, Bankier.pl
m.wrotniak@bankier.pl




























































