Po tym, jak w poniedziałek S&P500 ustanowił nowy rekord wszech czasów, we wtorek nowojorskie indeksy kontynuowały marsz w górę. Do grona świeżych rekordzistów dołączył Dow Jones, a Nasdaq wyszedł na plus w skali roku.


S&P500 drugi dzień z rzędu śrubował historyczne szczyty, tym razem rosnąc o 0,7%, do 2.152,14 punktów. Nowy śródsesyjny rekord to 2.155,34 pkt. Zeszłoroczne maksimum poprawiła także średnia przemysłowa Dow Jonesa, zwyżkując o 0,66%, do 18.347,67 pkt. Nasdaq zyskał 0,69%, przekraczając barierę 5.000 punktów i wychodząc powyżej poziomu z początku roku.
Trudno powiedzieć, jaka siła pcha w górę amerykańskie indeksy. Niektórzy sądzą, że akcje kupowali inwestorzy niewidzący alternatywy. W końcu stopa dywidendy dla indeksu S&P500 to obecnie ok. 2%, podczas gdy amerykańskie obligacje skarbowe płacą ledwie 1,52%. Byłby to więc przejaw desperacji i kapitulacji obozu niedźwiedzi. Inni sądzą, że był to klasyczny short squeeze - czyli sytuacja, gdy wzrosty zaskoczyły grających na krótko i zmusiły ich do odkupienia drożejących akcji,
Tyle że zyski amerykańskich spółek maleją od pierwszego kwartału 2015 roku, a w poprzednim kwartale według analityków spadły o ponad 5%. Dopiero drugie półrocze ma przynieść poprawę wyników – zakłada konsensus na Wall Street.
Znamienna była reakcja rynku na wyniki otwierającej sezon Alcoa Inc. Akcje producenta aluminium podrożały o 5,4% po tym, jak spółka przedstawiła mniejszy od oczekiwań spadek zysku na akcję. także przychody Alcoa Inc. odnotowały spadek mniejszy od konsensusu.

Wsparciem dla sektora naftowego i finansowego była drożejąca ropa naftowa. Notowania kontraktów na amerykańską ropę WTI poszły w górę o 4,3% do 46,47 USD za baryłkę. W odwrocie było złoto, które potaniało o 1,6%, osiągając najniższe ceny od siedmiu sesji.
Krzysztof Kolany































































