REKLAMA
Początek gorący, a to dopiero rozgrzewka! Ruszyły Wakacje na giełdzie

    FIFA, Zidane i Materazzi - historia konfliktu

    2006-09-13 15:24
    publikacja
    2006-09-13 15:24
    „Zwierzę” drzemie w każdym z nas, tylko czeka, by się uwolnić. Materazzi okazał się tym, który znalazł klucz do bestii Zidana. Niektórzy uważają, że tylko taka była jego rola na boisku – sprowokować i zneutralizować gwiazdę.

    W poniedziałek 10 lipca zdaniem portalu Interii.pl większość francuskiej prasy była w stanie pomiędzy szokiem a niedowierzaniem, że Zizou był w stanie zachować się w taki sposób. Od 9 lipca dzień po dniu Zinedine Zidane starannie buduje scenariusz, który prowadzi do ostatecznego celu – społecznego rozgrzeszenia. Miał rację redaktor Rafał Stec, który 16 lipca na łamach sport.gazeta.pl przyznał, że „Francuz swoją kampanię prowadzi ze wspaniałym PR-owskim wyczuciem”.

    Podczas wywiadu udzielanego dla publicznej francuskiej telewizji, którego fragment można było obejrzeć także w Polsacie, Zinedine Zidane siedzi na tle regału z książkami. Po jego lewej stronie uważny widz mógł wypatrzyć wiszący na ścianie papirus, który przywodził wspomnienia z regionu Algierii, Tunezji, Egiptu. Dzięki tym zabiegom nie tylko słowa pokazywały oblicze prawdziwego Zizou ﷓ człowieka elokwentnego, wykształconego, ceniącego swoje dziedzictwo kulturowe, który doprowadzony do ostateczności dopuścił się czynu skazującego go w pierwszej chwili na potępienie.

    Materiał filmowy przygotowany przez Adriana Skubisa w „Wiadomościach Sportowych” TV Polsat to relacje z pubów i komentarze na gorąco w trakcie telewizyjnego wywiadu Zizou. Skubis w komentarzu z off’u przekonuje, że tłumaczenie Zizou jakoby „słowa są za ostre, aby je cytować, ale przeprasza za swoje zachowanie wszystkie dzieci” nie zadowoliło wszystkich Francuzów. Na dowód widzimy Francuza przy piwie, który z szelmowskim uśmiechem mówi: „jestem rozczarowany, chcieliśmy się w końcu dowiedzieć, co dokładnie powiedział Materazzi... Zidane powinien to ujawnić”. Ton wypowiedzi i mimika twarzy jednoznacznie wskazywały, że rozmówca puszcza oko do widza. Można się domyślać, że chciał powiedzieć „hej, w rzeczywistości do nikogo żalu nie mam, ale fajnie byłoby usłyszeć, o co chłopakom poszło”. Komentarz redakcyjny tej warstwy przekazu nie dostrzega. Media rządzą się swoimi prawami, a raczej rynkowymi prawami, gdzie „rozczarowanie” wpasowuje się w nurt sensacyjności.

    Czasem słowo rani bardziej niż czyn, a ocena czynów często bywa subiektywna. Maciej Szczęsny na łamach „Życia Warszawy” z 11 lipca powiedział: „Mógłbym zrozumieć, gdyby plunął za to Materazziemu w twarz, ale nie powinien go bić”. Ogólnie należy jednak przyjąć, że i złe słowo, i zły czyn zasługują na potępienie i karę. Czasami kara za słowo powinna być dotkliwsza niż za niegodny postępek. Zdania tego do końca nie podziela Rafał Stec, który uważa, że „z jakiś względów sądy w krajach cywilizowanych łagodniej karzą za słowa, nawet za słowa zniewagi niż za pobicie” (http://sport.gazeta.pl). W takiej ocenie rzeczywistości nie jest odosobniony. Zbigniew Boniek uważa, że prowokacja jest elementem sportu i tylko od psychiki zawodnika zależy, czy da sobie z tym radę. Prawnik Materazziego podkreślał, że jeśliby karać wszystkich piłkarzy za to, co mówią na boisku, to FIFA byłaby bardzo zajęta.

    Jednak za słowo w naszym obszarze kulturowym, choć łagodniej, także się karze. Sędzia powinien oceniać nie tylko to, co widzi, ale także to, co słyszy. Zwłaszcza że całe wydarzenie przypomniało wszystkim, że żyją wśród nas niepełnosprawni. Mogą oni poczuć się urażeni zachowaniem sportowców, którego zwykły widz nie dostrzeże. Na świecie żyje wiele osób głuchych i głuchoniemych, w tym także dzieci, które posiadły umiejętność czytania z ruchu warg. Należy przyjąć, że grupa ta praktycznie przy każdym meczu, jeśli wierzyć wypowiedziom piłkarzy, będzie narażona na dużą liczbę wulgaryzmów. Według Onet.pl francuski magazyn „Paris Match” zrekonstruował rozmowę Materazziego z Zidane’m przy pomocy Marielli Balsamo, pracującej w Narodowym Instytucie dla Niesłyszących w Messinie na Sycylii. Zidane: „Jak chcesz, dam ci ją potem”. Materazzi: „Dawaj, ty cioto. Ty, co masz siostrę-zdzirę. Gówno”. Zidane odwraca się, Materazzi: „Twoja siostra, ta zdzira”. Zidane przechodzi obok Materazziego. Materazzi: „Rozwalę ci dupę.” Zizou nie wytrzymuje i nokautuje Materazziego.

    Od tej chwili rozpoczęła się walka o podtrzymanie wizerunku Zizou. W tym celu wykorzystano mit Zinedine kochającego dzieci, udzielającego się charytatywnie, dumnego ze swojej rodziny i pochodzenia. Wykorzystano także antagonizmy między chrześcijanami a muzułmanami, aby zmusić rozmówców do rozwagi i ograniczenia dyskusji.

    Po incydencie Zinedine Zidane unikał przez kilka dni kontaktu z dziennikarzami. Pojawienie się Zidane’a w mediach mogłoby wyzwalać niepotrzebne emocje i niekończącą się dyskusję. Przeczekując najgorszy okres, nie tworzył jednak pustki informacyjnej. Oskarżenia kierowane pod adresem Zidane’a były odpierane przez jego menadżera Alaina Migliaccio. Polityka informacyjna Zizou od początku była prowadzona inteligentnie i zgodnie z regułami kryzysowego PR. Agent Zizou nie kluczył, nie deprecjonował wydarzenia. Przyznał, że zachowanie jego klienta było nierozważne i niedopuszczalne, ale podyktowane nagłymi emocjami. To one są w kryzysie najważniejsze. To one tworzą klimat i wpływają na przebieg wydarzeń. To one umożliwiają dotarcie do serc i umysłów osób zainteresowanych wydarzeniem. W tym wypadku miały pokazać, że Idol jest tylko człowiekiem i jak każdy popełnia błędy, jak każdy jednak zasługuje na wybaczenie.

    Z pomocą pośpieszyli koledzy z drużyny, którzy nie tylko przyjęli przeprosiny Zidane’a, ale także aktywnie włączyli się w tłumaczenie postępowania kapitana narodowej drużyny Francji.

    Wypowiedź z Canal +, którą zacytowała większość mediów: „Kiedy ktoś atakuje twoją matkę, twoją siostrę i powtarza to kilka razy, odwracasz się , ale kiedy on to zrobił po raz trzeci, to wtedy stało się, co się stało. Ale nie żałuję tego, bo gdybym żałował, to można by powiedzieć, że on miał rację i że akceptuję to, co on mi powiedział” stawia Zinedine Zidane’a jako obrońcę honoru rodziny. W tym samym czasie, kiedy Zinedine Zidane udzielał wywiadu we francuskiej telewizji na stronach www La gazetta de la Sport pojawiła się wypowiedź Materazziego, w której zaprzeczał on, że obrażał matkę i siostrę ZZ. W relacjach w mediach widać wyraźne różnice między komentarzami dziennikarzy, którzy starają się cytować wypowiedzi Zinedina świadczące o tym, że niczego nie żałuje, a cytatami osób z jego otoczenia, które podkreślają, że został do takiego zachowania zmuszony. „Zidane’owi jest przykro, bardzo przykro. On nie chciał w ten sposób skończyć swojej kariery” ﷓ tłumaczył swojego podopiecznego selekcjoner reprezentacji Francji Raymond Domenech. „Zinedine to człowiek, który normalnie nie daje się ponosić emocjom... tym razem coś w nim eksplodowało. Jest smutny i rozczarowany. Nie chciał w ten sposób kończyć reprezentacyjnej kariery” ﷓ wspierał trenera agent piłkarza.

    Włączenie się Materazziego od samego początku w nurt wydarzeń negatywnie wpłynęło na jego późniejszą wiarygodność. Jego pierwsze wypowiedzi były nieskładne, a czasami naiwne. Za taką należy uznać choćby tę, którą podchwyciły wszystkie media, a w której Materazzi zapewniał „że jest ignorantem, prostym człowiekiem, który nie zna i nie rozumie znaczenia słowa terrorysta.” Tłumaczenia Materazziego o „superaroganckiej” postawie Zidane’a na boisku nie miały w sobie mocy. W starciu na argumenty słowa Zizou „jeśli chcesz moją koszulkę, możesz ją dostać później”, skierowane do Materazziego nie ukazują arogancji, na jaką powołuje się Materazzi. Za to słowa Materiazzeigo do Zizou bardziej uzasadniały brutalną reakcję tego ostatniego. Pośredni wpływ na wizerunek piłkarzy miały również wypowiedzi najbliższych. Matka Zinedina Zidane’a Malika podziękowała synowi, komentując dla gazety „Mirror”, że są w życiu ważniejsze sprawy: „cała rodzina jest bardzo zasmucona tym, że kariera Zinedina zakończyła się w taki sposób, ale według nas honor jest ważniejszy od piłki nożnej”. Słabo, na tle matki Zizou, wypada ojciec Materazziego Giuseppe, który w wypowiedzi dla włoskich gazet wierzy, że to syn został sprowokowany. Dwa dni później, 13 lipca dyskretnie wycofuje się z wcześniejszych słów: „Wiem, że Marco nie jest święty. Wcześniej już miał problemy na boisku i nie tylko. Chcę jednak powiedzieć, że co by nie powiedział mój syn, to nic nie usprawiedliwia zachowania Zidane’a.” Na koniec okazało się, że Materazzi kłamał, gdyż wcześniej zapewniał, że nie obraził matki i siostry Zidane’a, ale po przesłuchaniach przed komisją dyscyplinarną FIFA w Zurychu nie był już tak stanowczy. Na pytania dziennikarzy, czy obraził siostrę Zizou unikał jednoznacznej odpowiedzi.

    Od niedzieli 9 lipca przez cztery dni w mediach pojawiały się z różnych źródeł przecieki, plotki, domysły na temat tego, co było przyczyną tak gwałtownej reakcji Zizou. Większość z nich sygnalizowała, że zachowanie piłkarza spowodowane było znieważeniem jego najbliższej rodziny. Z zegarmistrzowską precyzją specjaliści uwypuklili z hipotetycznej wypowiedzi Materazziego te elementy, które były najbardziej nośne i wpasowywały się w strategię obrony wizerunku. Ci, którzy oskarżali nagle stanęli przed dylematem. Mogli przyznać się, że honor nic dla nich nie znaczy lub wydać salomonowy wyrok, obciążając winą po części każdą ze stron. Podczas gdy media zmieniły ton relacji i zaczęły mocniej akcentować współwinę Materazziego w całym zajściu, jego doradca uparcie powtarzał, że FIFA powinna zająć się głównie zachowaniem Zinedine Zidane’a, które powinno zostać ukarane. Ukaranie Włocha byłoby, jego zdaniem, stworzeniem niebezpiecznego precedensu. Jednym z problemów, na który swoim zachowaniem zwrócił uwagę Zizou i jego koledzy, a z którym FIFA będzie musiała się zmierzyć w przyszłości jest jakość obecnych przepisów. „FIFA i sędziowie zawsze patrzą tylko na to, kto popełnił faul, a nigdy na przyczynę incydentu... Uznaję zwycięstwo przeciwnika, gdy wygrywa z honorem, jednak w tym przypadku tak nie było” ﷓ powiedział dla AFP obrońca reprezentacji Francji William Gallas. Temat „chwycił” także i w Polsce. Internauci, jak było do przewidzenia, podzielili się na dwa obozy – profrancuski i prowłoski. Na forum pl.rec.sport.pilka-nozna w dniu 9 lipca wyczyn Zizou porównywany był do słynnej ręki Maradony. Zdaniem rozmówców i jeden, i drugi wyczyn przejdzie do historii i jeszcze długo nie pozwoli zapomnieć o osobach, które tych czynów się dopuściły. Wartościując te wydarzenia, usprawiedliwiali oni jednak Maradonę, twierdząc, że po tej ręce padł gol, a Diego zrobił to dla drużyny i zwycięstwa i chwała mu za to. Zinedine Zidane kierował się wyłącznie prywatą, nie myśląc, jakie konsekwencje poniesie drużyna i dlatego nie można mu tego wybaczyć. Podczas dyskusji 15-16 lipca na www.filmweb.pl pomiędzy osobami skrywającymi się za pseudonimami „Nesta Dance”, „nemesis”, „adriana”, mimo wyraźnych różnic w ocenie czynu Zidane’a, jeden wniosek zdobył poparcie wszystkich. „Powinno się karać także za prowokacje słowne. To nie Materazzi wymyślił prowokacje i nie tylko jego sprawa się tyczy. Myślę, że i on powinien obejrzeć kartkę, najprawdopodobniej żółtą. Przydałoby się parę poprawek w regulaminie.” napisał „Nesta” .

    Do ciekawych wniosków doszedł jeden z uczestników listy dyskusyjnej pl.sci.psychologia, który jest zdania, że „cała ta sytuacja to zderzenie dwóch odmiennych kultur”. Widać to było wyraźnie po reakcji społeczności islamskich w Anglii po materiale opublikowanym w „The Guradian”. Gazeta musiała prostować swój wcześniejszy artykuł, w którym dziennikarze zasugerowali, że Materazzi obraził religię islamu, gdyż na treść materiału muzułmanie zareagowali żądaniami śmierci Materazziego.

    Postępowanie Zizou dostarczyło badaczom różnic kulturowych materiału do analizy. Sympatie i antypatie rozkładały się nie tylko według popleczników i przeciwników obu drużyn, ale także według regionów, państw i wzajemnych animozji. Hiszpanie popierali Włochów, Szwedzi Francuzów, a w Niemczech, których drużyna odpadła w półfinale po meczu z Włochami, pojawiły się za pośrednictwem gazety „Bild” insynuacje, że Włosi powinni stracić puchar. W całym tym zamieszaniu doradcy Zizou nie zapomnieli, że przekaz nie może być jednorodny. Tradycyjny podział na grupy docelowe musiał być uzupełniony o analizę subkultur w każdej z nich. Francja i wiele innych krajów europejskich to kraje wielonarodowe z silną reprezentacją muzułmanów. Była więc i tęsknota za krajem przodków, i obrona honoru rodziny. Po kilku tygodniach od wydarzenia można powiedzieć, że operacja „Byczy Zizou” zakończyła się sukcesem. Francja kocha i kochać będzie Zinedine Zidane’a. Z ankiety przeprowadzonej przez „Le Parisien” 61 proc. kibiców przebaczyło swojemu idolowi. Słowa i opinie te potwierdza Jacques Chirac. Świeżo po meczu powiedział on: „Nie wiem, co się stało w trakcie dogrywki, ale został za to ukarany. Mimo tego mam dla niego ogromny szacunek za wartości, które reprezentuje” i w poniedziałek na uroczystym obiedzie z wicemistrzami: „drogi Zinedine Zidane, w prawdopodobnie najtrudniejszym momencie twojej kariery chcę ci powiedzieć, że w całym francuskim narodzie wzbudzasz podziw i szacunek....Dlatego Francja cię kocha.”

    Niemiecka firma Adidas, niezrażona wydarzeniami w finale, uruchomiła do 15 lipca stronę, na której fani Zizou mogą składać podziękowania za wszystko, czego dokonał w swojej karierze.
    dr Waldemar Rydzak
    Źródło:
    Tematy
    Ranking najtańszych kont firmowych dla JDG z premią dla aktywnych – czerwiec 2026 r.
    Ranking najtańszych kont firmowych dla JDG z premią dla aktywnych – czerwiec 2026 r.

    Komentarze (1)

    dodaj komentarz

    Powiązane:

    Polecane

    Najnowsze

    Popularne

    Ważne linki