Weekend z Bankier.pl

„Domy jednorodzinne najmniej ekologicznym sposobem zamieszkiwania” [Wywiad]

Marcin Kaźmierczak2022-03-31 06:00redaktor Bankier.pl
publikacja
2022-03-31 06:00
„Domy jednorodzinne najmniej ekologicznym sposobem zamieszkiwania” [Wywiad]
„Domy jednorodzinne najmniej ekologicznym sposobem zamieszkiwania” [Wywiad]
fot. Jacek Szydłowski / / Forum

– Nie ma bardziej nieekologicznego sposobu zamieszkiwania niż dom jednorodzinny – uważa Zbigniew Maćków, główny architekt i założyciel Maćków Pracownia Projektowa. Znanego polskiego architekta Bankier.pl zapytał m.in. o to, jak przerabiać już istniejące budynki i budować w duchu ekologii, jak nie dać się nabrać na tzw. ekościemę oraz jakie utrudnienia nie pozwalają rozwinąć skrzydeł ekologii na polskich budowach.

Marcin Kaźmierczak, Bankier.pl: Panie Zbigniewie, czy da się przerobić stary dom w energooszczędny i ekologiczny, czy jednak łatwiej zbudować go od podstaw?

Ewidentnie łatwiej zbudować od podstaw, ponieważ wówczas łatwiej spełnić wszelkie wymogi. Jeśli jednak spojrzeć ze znacznie szerszej perspektywy w ujęciu rachunku ciągnionego, to jednak każdy budynek już istniejący jest znacznie bardziej ekologiczny od tego nowo projektowanego, który dopiero ma powstać. Jako że on już stoi, to lwia część śladu węglowego została wygenerowana już wcześniej i nie trzeba tworzyć go na nowo. Na oszczędność energii składa się nie tylko odpowiednie użytkowanie budynku, ale także, o czym niestety zapominamy, również a może przede wszystkim wytworzenie i transport materiałów, sam proces budowlany, jak również wyburzenie poprzedniego budynku. Jeśli mamy do czynienia z już istniejącym budynkiem to ślad węglowy związany z tymi dwiema fazami – pierwszą i ostatnią – nie zostanie wygenerowany.

Ostatnia faza, czyli wyburzenie to także utylizacja użytych wcześniej materiałów. Stać nas na takie marnotrawstwo?

Oczywiście, że nie stać nas. Jeśli dojdzie do przełomowego odkrycia w dziedzinie energetyki jądrowe, możemy mieć rozwiązany problem energetyczny, ale znacznie trudniej będzie nam pozbyć się problemu związanego z gromadzeniem odpadów, także związanych z budową czy wcześniejszym wyburzaniem. Dlatego tym ważniejsza jest mądra adaptacja tego, co już stoi.

Dom ekologiczny to dom prostszy wizualnie? Architekt w takim przypadku ma mniejsze pole do popisu?

Zawsze jest tak, że jeśli warunków brzegowych jest więcej, a w przypadku budynków energooszczędnych, czy pasywnych jest ich znacznie więcej – to choćby odpowiednie proporcje powierzchni przeszklonych do nieprzeszklonych czy wykluczenie mostków energetycznych -jest teoretycznie trudniej. Liczba uwarunkowań niezbędnych do spełnienia nie determinuje jednak potencjału architektonicznego. Budynki ekologiczne mogą być ciekawe i efektowne także od strony architektonicznej i w wielu przypadkach takie właśnie są.

Warto spojrzeć na jakiś konkretny przykład?

Przykładem może być tu choćby biurowiec w austriackim Lustenau o wdzięcznej nazwie 2226 zaprojektowany przez pracownię Baumschlager Eberle. To budynek, który nie ma instalacji grzewczych i chłodniczych, a cały rok pozwala utrzymywać temperaturę pomiędzy 22 a 26 stopni, stąd też jego nazwa. Był wielokrotnie nagradzany nie tylko za filozofię, którą manifestuje, ale także za poziom rozwiązań architektonicznych.

Na jakie przeszkody natrafiają architekci podczas wdrażania ekologicznych rozwiązań w projektowanych budynkach?

To przede wszystkim przeszkoda mentalna i świadomościowa ze strony docelowych użytkowników danych budynków. Musimy nauczyć się żyć w zrównoważony sposób. Jego realizacja nie polega jedynie na segregowaniu śmieci. Musimy na przykład nauczyć się żyć gęściej w miastach i zaakceptować to, że domy czy bloki stoją w mniejszych odległościach od siebie, bo to droga do optymalizacji i tego, by miasto było tańsze w użytkowaniu. Owszem, jeśli kwartał ma wymiary 100 m x 100 m, to komfort życia jest znacznie większy, ale co to ma wspólnego z ekologią i energooszczędnością? Niska gęstość zaludnienia to m.in. dłuższe trasy komunikacji miejskiej czy konieczność budowy dłuższych sieci. Te dwa przeciwstawne hasła głoszą często ci sami ludzie.

Propozycje zmian w prawie budowlanym zmierzają jednak do tego, by budować bardziej przestronne osiedla.

Owszem i właśnie druga bariera związana jest z samymi przepisami i tą biurokratyczną otoczką. To absurd pokazujący brak spójnej strategii działania. Znajdujący się we wspomnianym projekcie nowych warunków technicznych wymóg odpowiedniego nasłonecznienia mieszkań jednopokojowych sprawi, że trzeba będzie budować bardziej ekstensywnie, co przełoży się na wzrost cen mieszkań, ale także na rozlewanie się miast.

Innym, chyba jeszcze bardziej absurdalnym pomysłem znajdującym się w tym dokumencie jest ten dotyczący co najmniej trzygodzinnego nasłonecznienia pokojów hotelowych, co z punktu widzenia funkcji takich obiektów jest niedorzeczne. Dodatkowo doba hotelowa zaczyna się najczęściej o godz. 14, więc w czasie największego nasłonecznienia najczęściej w pokojach przebywają ekipy sprzątające, a nie goście. Ten wymóg jednak spowoduje sytuację, że w tkance śródmiejskiej nie będziemy mieli jednej z istotniejszych funkcji, czyli hoteli lub ogólniej mówiąc – obiektów zamieszkiwania zbiorowego. Doprowadzi to do jeszcze mocniejszego rozgęszczenia miasta, ponieważ, by spełnić ten wymóg, hotele będą lokalizowane na działkach peryferyjnych. Przez to i turyści, i przyjeżdżający w celach biznesowych, będą musieli dojeżdżać do centrów miast generując dodatkowy ślad węglowy.

W jakim kierunku powinny więc pójść przepisy?

Cenne byłoby na przykład uelastycznienie przepisów dotyczących ochrony konserwatorskiej. Skoro ponowne użytkowanie jest kluczowym warunkiem oszczędzania energii także w przypadku budynków, to musimy ustalić wyższy stopień kompromisu, żeby już stojące budynki móc przerabiać i następnie użytkować znacznie bardziej komfortowo i w zamian za to nie budować nowych kubatur.

Mówimy o wyższym stopniu kompromisu czy pełnej dowolności?

Oczywiście w przypadku obiektów unikalnych ochrona konserwatorska powinna być ścisła i restrykcyjna. Nie można jednak bronić za wszelką cenę każdego drewnianego stropu w kamienicy i każdego gzymsu, a do tego nie pozwalać adaptować poddaszy czy też ocieplać niektórych mniej wartościowych elewacji, np. od podwórzy, ponieważ zostawimy sobie skansen, który będzie wartościowy konserwatorsko, ale będzie zużywał potężną ilość energii.

W rozwiniętych krajach zachodniej Europy część zabytkowych obiektów zyskuje drugie życie i robi się to z poszanowaniem wartości architektonicznych, ustalając priorytety co do elementów, które trzeba zachować, ale jednocześnie umożliwiając nałożyć na pozostałe współczesne rozwiązania techniczne.
Wspomniał Pan o rozlewaniu się miast. Ostatnie miesiące w Polsce to rozkwit budownictwa jednorodzinnego, które wiąże się najczęściej z rozbudowywaniem peryferii.

Przysłowiowi Kowalscy budują swoje domy coraz bardziej w duchu ekologii?

Przede wszystkim musimy sobie otwarcie powiedzieć, że nie ma bardziej nieekologicznego sposobu zamieszkiwania niż dom jednorodzinny. Nawet jeśli jest to budynek świetnie izolowany, ma najszczelniejsze okna i najefektywniejsze systemy grzewcze. Każdy dom jednorodzinny ma dwukrotnie więcej ścian i powierzchni dachowej niż budynek wielorodzinny. Trzeba do niego doprowadzić drogę, sieci, infrastrukturę techniczną, a przecież w takim przypadku na dużo większej powierzchni ostatecznie zamieszkuje znacznie mniej osób.

Tymczasem boom na domy jednorodzinne w obliczu możliwości budowy domów do 70 mkw. bez pozwoleń może być jeszcze silniejszy.

Nie możemy z jednej strony mówić, że chcemy ratować planetę, a z drugiej promować budownictwo jednorodzinne. W tym duchu ten rządowy pomysł jest absurdem. Już nawet nie chodzi o kwestie bezpieczeństwa czy braku kierownika budowy, ale o to, że jest to promowanie kompletnie nieekologicznych rozwiązań.

Wróćmy do sposobów, które w zamyśle mają sprawić, by stawiane budynki były bardziej ekologiczne. Ostatnio coraz popularniejsze są zielone dachy i ściany. To jedno z rozwiązań problemu czy jedynie symbol?

Musimy rozróżnić rozwiązania ściśle wpływające na ekologię danego budynku od tzw. ekościemy, czyli implikowania gadżetów. Nie chcę przez to powiedzieć, że zielony dach zawsze będzie wyłącznie takim gadżetem, bo w większości przypadkach ma uzasadnienie, choćby ułatwiając retencję wód opadowych. Często jednak śladowej wielkości zielona ściana ma niewielki zysk ekologiczny, a wręcz bilans energetyczny jest na minusie, ponieważ utrzymanie takiej ściany generuje znacznie więcej energii. Często też nieekologiczne jest wykorzystywanie teoretycznie ekologicznych materiałów. Co bowiem z tego, że są one tanie i ekologiczne w użytkowaniu, jeśli trzeba je sprowadzić z drugiego końca świata.

Przyszłością mogą być budynki drewniane?

Trzeba podkreślić, że często budynki określane jako drewniane, mają jedynie drewnianą okładzinę, a w samej konstrukcji zbyt wiele drewna nie ma. Wracając jednak do ściśle drewnianych konstrukcji, to ten materiał, przy założeniu odpowiednio planowanej gospodarki budulcem, może być traktowany jako odnawialny, czyli dający potencjał do wdrażania zrównoważonego budownictwa. Dodatkowo stosunkowo łatwo ulega recyklingowi i jest biodegradowalny. Z tego punktu widzenia to dobry materiał, a dodatkowo z potencjałem. Z drugiej strony, jeśli zachłyśniemy się tylko tym, że chcemy budować biurowce i domy z drewna, a to równocześnie materiał trzeba przywieźć z drugiego końca kontynentu lub świata, a do tego pozyskano go rabunkowo, to biorąc pod uwagę rachunek ciągniony, nie będzie miało to wiele wspólnego z ekologią i energooszczędnością. Zatem każdorazowo trzeba wykonać bardzo rzetelny bilans energetyczny w ujęciu od etapu produkcji do utylizacji.

Pozostając przy drzewach, które jeszcze drewnem nie są, jak sprawić, by podczas budów wycinać mniej?

Zasada mówiąca, że wytniemy drzewo i zasadzimy nowe, nie bilansuje się. Przede wszystkim powinniśmy zapobiegać niż leczyć i tak projektować i układać zabudowę, by nie musieć wycinać. Również w tym przypadku potrzebna jest elastyczność pozwalająca na przykład na nieznaczne odejście od linii zabudowy i stworzenie uskoku po to, by ominąć rosnące na działce drzewa.

Niestety w przypadku deweloperów problem często nie istnieje, ponieważ działają oni w bardzo krótkim horyzoncie, który kończy się na sprzedaży nieruchomości, ponieważ nie budują oni dla siebie i nie widzą w drzewach wartości a problem zabierający potencjał działki.

Podsumowując, jak ocenia miejsce polskiego budownictwa na drodze do ekologicznej równowagi?

Na razie jesteśmy w fazie burzy i naporu, czyli dużo mówimy, coraz częściej pojawiają się realizacje w duchu ekologicznym, które przebijają się do świadomości społecznej, ale wciąż to są jednostkowe przykłady, a nie masowe budownictwo i główny trzon produkcji budowlanej. Nie jesteśmy jeszcze Danią i Norwegią, ale dobrze byśmy do ich poziomu aspirowali.

fot. Hubert Zacharski / Bankier.pl

Rozmawiał Marcin Kaźmierczak, Bankier.pl

Źródło:
Marcin Kaźmierczak
Marcin Kaźmierczak
redaktor Bankier.pl

Redaktor prowadzący działu Twoje Finanse - Biznes w Bankier.pl. Zajmuje się tematyką nieruchomości. Przygotowuje raporty dotyczące cen mieszkań, pisze o trendach na tym rynku, monitoruje najciekawsze inwestycje w Polsce i za granicą. Na co dzień śledzi także rynek motoryzacyjny, a swoimi spostrzeżeniami dzieli się w sekcji Moto portalu Bankier.pl. Absolwent politologii na Uniwersytecie Wrocławskim. Tel. 71 748 95 14.

Tematy
Zyskaj aż 360 zł premii z kontem Millennium 360°

Zyskaj aż 360 zł premii z kontem Millennium 360°

Komentarze (45)

dodaj komentarz
boris-vodka
Najbardziej ekologiczne są cele w więzieniu bo tam jest dużo ludzi na metr kwadratowy.
Widzę że ekoświry i inni PISobolszewicy chcą nas zagnać do obozów z miską ryżu dziennie tak będzie najtaniej.Widzę że skończy się to albo wywłaszczeniem albo podatkiem katastralnym. Na razie PISowcy idą na wykończenie ludzi poprzez zafundowanie
Najbardziej ekologiczne są cele w więzieniu bo tam jest dużo ludzi na metr kwadratowy.
Widzę że ekoświry i inni PISobolszewicy chcą nas zagnać do obozów z miską ryżu dziennie tak będzie najtaniej.Widzę że skończy się to albo wywłaszczeniem albo podatkiem katastralnym. Na razie PISowcy idą na wykończenie ludzi poprzez zafundowanie nam wysokich cen ogrzewania .
faramir_z_gondoru
Wolę nieekologiczny domek na wsi niż kurnik w mieście. Chów klatkowy to nie dla mnie.
iluminata_3
Maćkow (swoją drogą typowo polskie nazwisko) po prostu zbiera na kolejną willę :)
Nie liczcie na jakąkolwiek moralność ze strony takich osobników.
arturosa68
Najbardziej ekologiczna będzie jaskinia, albo słomiane osiedle w dziczy. Zapraszam pana Zbigniewa Maćkówa, by zaświecił przykładem, zanim wypowie taki bełkot.
prawdziwynierobot
kolejny artykuł na bankierze mówi, że najbardziej ekologiczne są biurowce. Tylko jak pomyśleć ile tam poszło stali, betonu i szkła, to się zastanawiam, jak budowa tego biurowca wpłynęła na ekologię. Ponoć produkcja betonu jest jednym z najbardziej "ocieplających" klimat czynników.
Tak więc tak Proszę Państwa - domy są
kolejny artykuł na bankierze mówi, że najbardziej ekologiczne są biurowce. Tylko jak pomyśleć ile tam poszło stali, betonu i szkła, to się zastanawiam, jak budowa tego biurowca wpłynęła na ekologię. Ponoć produkcja betonu jest jednym z najbardziej "ocieplających" klimat czynników.
Tak więc tak Proszę Państwa - domy są BE, a biurowce są zielone.
dariuszpiasecki
Bełkot. Można popłynąć dalej tym tropem i stwierdzić że człowiek jest najmniej ekologicznym zwierzęciem na planecie i powinien zostać wyeliminowany...
xiven
a wagony bydlęce są najbardziej ekologiczną formą wagonu pasażerskiego
xiven
a szczytowa forma ideału ekologii to obóz koncentracyjny
xiven
aż mi ciśnienie podskoczyło jak przeczytałem ekowypociny tego architekturaka....
ruryk_czarny
…stary, serio, mam nadzieję, że naprawdę dobrze Ci za te bzdury płacą…

Powiązane: Budowa domu

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki