O mały włos inwestycja przeszłaby miastu koło nosa, bo podczas ostatniej sesji radni nie wyrazili zgody na zmianę planu zagospodarowania przestrzennego między ulicą Polanowską i Gruntową oraz terenami PKP, gdzie ma powstać zakład. Przedstawiciel Danpescy - Daniel Krysiński przekonywał wczoraj radnych do zmiany decyzji, bez której nie ma mowy o budowie.
- Przetwórnia będzie spełniała najwyższe normy ekologiczne, jakie nakłada Unia Europejska - mówił Krysiński. - Nie ma mowy o uciążliwym zapachu dla mieszkańców. Ale decyzja należy do państwa, jeżeli będzie ona negatywna, to mamy inne miejsca lokalizacji. W kuluarach mówiło się o pobliskim Postominie, ale mimo tego samorządowcy mieli nadal wątpliwości.
- Nie mam nic przeciwko inwestowaniu w naszym mieście, ale chcemy wiedzieć, o czym decydujemy - mówiła radna Bożena Konfederak. - Przecież zakład ma powstać w centrum osiedla mieszkaniowego.
W odpowiedzi usłyszała od przedstawiciela Danpescy, że wniosek o zmianę planu czeka już rok na rozpatrzenie oraz, że to miasto wyznaczyło taki teren pod inwestycję. - Jeżeli będziemy odstraszali inwestorów od nas, to nikt tutaj nie przyjdzie - przekonywał natomiast Jarosław Stark, przewodniczący rady miejskiej.
Dlaczego przedstawiciel Danpescy zdecydował się powrócić do Sławna? Przypomnijmy, że zapowiadał na łamach "Dziennika Bałtyckiego", że zrealizuje inwestycję gdzieś indziej. - Bo jestem człowiekiem racjonalnym, a Sławno jest dla nas bardzo dobrym miejscem na lokalizację przetwórni - wyjaśnił Krysiński.
Finałem spotkania była decyzja radnych, którzy zarekomendowali zmianę planu zagospodarowania przestrzennego. Tym samym na najbliższą sesję roboczą ma zostać wprowadzony taki projekt uchwały i jeżeli samorządowcy go zatwierdzą, to przetwórnia otrzyma zielone światło. Czy tak będzie? Trudno przewidzieć, bo już nieraz radni inaczej głosowali podczas obrad komisji, a całkiem inaczej podczas sesji. Według Daniela Krysińskiego, inwestycja w Sławnie obliczona jest na 12-13 milionów złotych. Na początek zatrudnienie ma znaleźć 50 osób, a docelowo 200.
Dziennik Bałtycki
TOMASZ TURCZYN



























































