REKLAMA

Rynkowy konsensus nie jest ani rynkowy, ani nie jest konsensusem. Czym więc jest? [Tłumaczymy]

Krzysztof Kolany2021-04-12 06:00główny analityk Bankier.pl
publikacja
2021-04-12 06:00
Shutterstock

W świecie finansów najważniejsze są oczekiwania. Z reguły bazują one na tzw. konsensusie analityków lub ekonomistów. Skąd się on bierze? Jak powstaje? Jak go interpretować? To wszystko spróbujemy wyjaśnić w niniejszym artykule.

- Sprzedaż detaliczna w cenach bieżących w lutym była o 2,7% niższa niż w lutym 2020 roku – poinformował Główny Urząd Statystyczny. Rynkowy konsensus zakładał regres o 2,5% rok do roku, zatem opublikowane dane są minimalnie gorsze od szacunków większości ekonomistów – tego typu sformułowania zwykle spotykamy w depeszach gospodarczych lub giełdowych. Ale czy właściwie jest ten rynkowy konsensus?

Gdyby do sprawy podejść dosłownie, to rynkowy konsensus byłby czymś, na co zgodzili się wszyscy uczestnicy rynku, czyli powszechnie uzgodniona i zaakceptowana dynamika produkcji przemysłowej czy zysk netto giełdowej spółki. Tak oczywiście nie jest i być nie może. Na rynku każdy ma swój pogląd i własne oczekiwania dotyczące przyszłości. Nie ma też możliwości „odpytania” wszystkich zainteresowanych. Zatem rynkowy konsensus nie jest ani rynkowy, ani nie jest konsensusem.

Jak się ustala rynkowy konsensus

Czym zatem jest? W praktyce jest to po prostu mediana prognoz analityków lub ekonomistów zebranych przez agencję informacyjną. A więc nie jest to jakaś wartość, co do której zgodni są wszyscy zapytani eksperci. Co więcej, może to być wartość, z którą nie zgadza się ani jeden analityk. Mediana oznacza bowiem wartość środkową, czyli połowa prognoz będzie od niej wyższa, a druga połowa niższa. Przy parzystej liczbie obserwacji mediana leży w połowie dwóch środkowych wartości.

Dajmy na przykład, że zebraliśmy prognozy dotyczące kwietniowej inflacji CPI od 10 ekonomistów. Ich prognozy to odpowiednio: 3,1%, 3,1%, 3,2%, 3,4%, 3,6%, 3,6%, 3,7%, 3,7%, 4,0%, 4,5%. Mediana prognoz wynosi 3,6%, ale przecież tylko 2 z 10 ankietowanych ekonomistów zgodzi się z taką prognozą. Nie zmienia to faktu, że taki wynik idzie w świat i w pewnym stopniu kształtuje oczekiwania uczestników rynku.

W krajowych warunkach rynkowy konsensus zwykle ustala Polska Agencja Prasowa, która regularnie odpytuje ekonomistów i analityków. Ci z kolei zatrudnieni są na ogół w bankach lub domach maklerskich i ich zadaniem jest opracowywanie prognoz dla podstawowych wskaźników makroekonomicznych (PKB, inflacja CPI, bezrobocie, produkcja przemysłowa, sprzedaż detaliczna etc.) oraz wyników finansowych największych spółek notowanych na warszawskiej giełdzie (tzw. pokrycie analityczne zwykle obejmuje tylko spółki z WIG20 i mWIG40 oraz niektóre z sWIG80).

W przypadku danych makro i wyników spółek zagranicznych konsensusy dostarczają globalne agencje informacyjne (Bloomberg i Reuters) oraz firmy badawcze wyspecjalizowane w agregowaniu prognoz dla spółek z Wall Street (np. Refinitiv czy FactSet). Warto mieć świadomość, że o ile rynkowy konsensus dla najważniejszych danych makroekonomicznych z USA czy strefy euro powstaje na bazie dziesiątek prognoz, to już na przykład wyniki polskich spółek giełdowych zwykle prognozuje kilku lub co najwyżej kilkunastu analityków.

Później te konsensusy lądują w kalendariach makroekonomicznych, stanowiąc punkt odniesienia dla większości inwestorów – zarówno instytucjonalnych, jak i indywidualnych (rzecz jasna ci pierwsi nierzadko dysponują też prognozami własnych działów analiz). Następnie już po publikacji danych czy wyników finansowych taki konsensus stanowi o tym, czy faktyczne zaraportowane liczby są lepsze bądź gorsze od oczekiwań.

Czego dotyczy rynkowy konsensus

Najczęstszym miejscem występowania rynkowego konsensusu (a właściwie mediany prognoz ekonomistów) są depesze makroekonomiczne, jak ta przytoczona na początku artykułu. Dzięki znajomości tego parametru uczestnicy i obserwatorzy życia gospodarczego mogą ocenić dany raport jako lepszy bądź gorszy od oczekiwań większości prognostów (dlaczego to takie ważne opowiemy w dalszej części tekstu). To właśnie od różnicy między faktycznym wynikiem a rynkowym konsensusem zależy publiczny odbiór danych makroekonomicznych.

Drugim powszechnym zastosowaniem wypadkowej prognoz analityków jest rynek giełdowy. Reakcja inwestorów na wyniki finansowe spółki w znacznej mierze podyktowana jest właśnie tym, jak jej rezultaty wypadły na tle prognoz opracowanych przez analityków z biur maklerskich. W końcu wielu inwestorów podejmuje decyzje o zakupie (bądź sprzedaży) akcji danej spółki właśnie na podstawie rekomendacji analityków swojego brokera. Ci ostatni z kolei szacują cenę docelową danego waloru na podstawie prognozowanych wyników finansowych emitenta. Jeśli te ostatnie okazują się słabsze od założeń wpisanych w analizę DCF (metody wyceny na podstawie zdyskontowanych przyszłych przepływów pieniężnych generowanych przez spółkę), to reakcja rynku na takie wyniki z dużym prawdopodobieństwem okaże się negatywna i walory takie zostaną przez rynek przecenione.

Trzecim polem władzy rynkowego konsensus są decyzje bankierów centralnych ustalających stopy procentowe. Każdy szanujący się bank dysponuje własnymi prognozami dotyczącymi tego kluczowego parametru gospodarczego. Jeśli gremium sterujące stopami procentowymi podejmie decyzję odbiegającą od oczekiwań większości analityków, to można spodziewać się istotnych zmian cen krajowej waluty oraz obligacji skarbowych. W Polsce o stopach procentowych banku centralnego decyduje Rada Polityki Pieniężnej, w strefie euro jest to Rada Prezesów EBC, a w Stanach Zjednoczonych Federalny Komitet Otwartego Rynku. Wszystkie te instytucje podają także własne prognozy makroekonomiczne, jednak nie zawsze są one zbieżne z konsensusem rynkowym.

Najświeższych przykładów na to, jak decyzja kierownictwa banku centralnego może wpłynąć na kurs krajowej waluty, dostarczyła Turcja. W marcu silniejsza od oczekiwań rynku podwyżka stóp procentowych w tureckim banku centralnym doprowadziła do zdecydowanego umocnienia liry wobec dolara.

Zdarzają się też sytuacje, w których rynkowy konsensus przybiera formę bardziej jakościową niż ilościową. Ekonomiści i analitycy często zmuszeni są przewidywać istotne wydarzenia polityczne, które mogą mieć poważne reperkusje gospodarcze. Taki konsensus nie jest liczbą, lecz dominującym przekonaniem o tym, jak rozstrzygnie się jakieś wydarzenie. Chodzi tu np. o rezultat wyborów (czyli która partia otrzyma szanse realizacji swoich postulatów wyborczych), przegłosowanie przez parlament jakiejś istotnej ustawy bądź werdykt najwyższych władz sądowniczych rozstrzygających spór istotny z punktu widzenia jakiejś branży lub nawet całej gospodarki (takim przykładem jest nadchodzące orzeczenie Sądu Najwyższego w sprawie kredytów liborowych). Na tego typu kwestie powstają raporty analityczne, które potem kształtują oczekiwania uczestników rynku. Przykładowo - w 2016 r. wybór Donalda Trumpa był sprzeczny z konsensusem analityków, natomiast w 2020 r. wygrana Joe Bidena wpisała się w ten konsensus.

Dlaczego rynkowy konsensus jest taki ważny

Prognozy analityków i ekonomistów, na bazie których generowany jest rynkowy konsensus, są istotne, ponieważ kształtuje on o c z e k i w a n i a inwestorów. Rynek finansowy jest maszynką do wyceniania przyszłości. Dlatego oczekiwania co do nadchodzących wydarzeń na ogół są znacznie ważniejsze od tego, czy sama inflacja ma wydźwięk pozytywny czy negatywny. Do rzadkości wcale nie należą sytuacje, gdy kurs spółki mocno rośnie po informacji o dużej stracie finansowej. Ale jeśli ta strata okazała się znacznie mniejsza od oczekiwań, to przecież jest dobra informacja, która wcześniej nie byłą zawarta w wycenie spółki. To działa też w drugą stronę: nawet solidny, ale wyraźnie słabszy od oczekiwań ekonomistów wzrost PKB może zostać negatywnie przyjęty przez rynek walutowy.

/ Opracowanie własne.

Publikacja istotnej informacji (raportu makroekonomicznego lub sprawozdania finansowego) nie odbywa się w próżni. Trafia ona w istniejące wcześniej (i nieustannie się zmieniające) oczekiwania uczestników rynku. Inwestorzy, podejmując decyzje, kierują się przede wszystkim oczekiwaniami względem przyszłości. Jeśli nowa informacja je potwierdza, to jej publikacja zapewne przejdzie bez reakcji rynku. Jeśli jest lepsza od oczekiwań, to może (ale nie musi!) wywołać pozytywną reakcję rynku. I dlatego nawet obiektywnie dobra, ale subiektywnie rozczarowująca dana może zostać negatywnie odebrana przez rynek. I to właśnie rynkowy konsensus zwykle (choć nie zawsze – bo zdarza się, że oczekiwania inwestorów zmieniają się szybciej niż prognozy analityków) świadczy o tym, czy dana informacja uznawana jest za dobrą lub złą.

Warto pamiętać, że ekonomiści i analitycy też są ludźmi i zdarza im się mylić oraz popełniać błędy. Od czasu do czas zdarza się, że dane makroekonomiczne czy wyniki spółek kompletnie rozminą się z oczekiwaniami ekspertów. Ci ostatni także wpadają w emocjonalne pułapki i nierzadko wykazują tendencję do myślenia stadnego, czego częstym przejawem są np. idące w ślad za kursem rekomendacje giełdowe. Wielu ekspertów woli się też zanadto nie wychylać ze skrajnymi prognozami, nawet jeśli są co do nich mocno przekonani. Dlatego też rynkowy konsensus jest bardziej miarą nastrojów panujących wśród ekonomistów i analityków niż niezawodną przepowiednią przyszłości.

Źródło:
Krzysztof Kolany
Krzysztof Kolany
główny analityk Bankier.pl

Analityk rynków finansowych i gospodarki. W zakresie jego zainteresowań leżą zarówno Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie, jak i rynki zagraniczne: Nowy Jork, Londyn i Frankfurt. Specjalizuje się w rynkach metali szlachetnych oraz monitoruje politykę najważniejszych banków centralnych. Analizuje wpływ sytuacji gospodarczej na notowania akcji, kursy par walutowych i ceny surowców. Jest trzykrotnym laureatem organizowanego przez NBP prestiżowego konkursu im. W. Grabskiego dla dziennikarzy ekonomicznych w kategoriach dziennikarstwo internetowe (2010) oraz polityka pieniężna i stabilność finansowa (2018 i 2019). Otrzymał także tytuł Herosa Rynku Kapitałowego 2016 przyznawany przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Tel.: 697 660 684

Tematy
OPPO Reno 5 lub 150 zł w gotówce do zdobycia w konkursie oraz do 400 zł w promocji Konta 360°!

OPPO Reno 5 lub 150 zł w gotówce do zdobycia w konkursie oraz do 400 zł w promocji Konta 360°!

Komentarze (2)

dodaj komentarz
estepan
Ej Kolany, ale weź następnym razem chociaż ułóż obrazek z kształtów w Wordzie, a nie rysujesz to w paincie z Windowsa 3.11 i jeszcze tak kompresujesz do jpega jak by nie było jutra.

Powiązane: Gospodarka i dane makroekonomiczne

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki