B. wiceszef CBA Grzegorz Ocieczek zeznawał w środę przed komisją ds. Pegasusa, choć wcześniej trzykrotnie nie stawiał się na przesłuchania. Wykorzystanie Pegasusa przez CBA tłumaczył m.in. tym, że wzrasta ryzyko użycia i wykorzystania nowych technologii w związku z popełnianiem przestępstw.


Podczas środowego posiedzenia komisji zaplanowano przesłuchanie dwóch świadków: b. wiceszefa CBA Grzegorza Ocieczka i b. szefa CBA Andrzeja Stróżnego. Początkowo wiele wskazywało na to, że przesłuchanie nie dojdzie do skutku, gdyż od grudnia ubiegłego roku obaj nie stawiali się na kolejnych posiedzeniach komisji. Chwilę przed zamknięciem obrad Ocieczek pojawił się jednak i wyraził chęć zeznawania.
Podczas swobodnej wypowiedzi Ocieczka powołał się na orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego z września 2024 r. o niezgodności uchwały o powołaniu komisji z konstytucją. Swoje wcześniejsze nieobecności tłumaczył m.in. nieprawidłowym adresowaniem wezwań.
Ocieczek mówił m.in. o tym, że „wzrasta ryzyko użycia i wykorzystania nowych technologii w związku z popełnianiem przestępstw”. Podkreślił, że takimi samymi narzędziami powinny zatem dysponować także służby. - Brak wyposażenia służb korupcyjnych, brak wyposażenia organów ścigania w możliwości systemów, w tym m.in. systemów o charakterze operacyjnym, w sposób niewystarczający, albo zupełnie brak wykorzystania może spowodować niewywiązanie się państwa z naszych obowiązków - podkreślił.
Jedno z pytań podczas posiedzenia komisji dotyczyło wpływu Ocieczka na stosowane w CBA środki kontroli operacyjnej, np. Pegasusa.
- Nie mogę mówić na temat konkretnych form i urządzeń, którymi dysponowało CBA (...). Mogę przytoczyć kilka orzeczeń Naczelnego Sądu Administracyjnego oraz Wojewódzkich Sądów Administracyjnych na temat tego, że nie dzielimy się wiedzą na temat stosowanych czy też kupowanych urządzeń, narzędzi kontroli operacyjnej - powiedział odparł b. wiceszef CBA.
Był on też pytany o kulisy zakupu systemu Pegasus, ale odmówił podawania szczegółów. Dopytywany o koordynację zakupów w ramach CBA podkreślił, że bazował na opiniach specjalistów. - Przychodzili do mnie dyrektorzy, którzy rekomendowali zakup danych urządzeń, przedstawiając stosowne informacje na temat potrzeby dokonania zakupu tych urządzeń, w związku z czym opierałem się na zdaniu fachowców - powiedział Ocieczek.
Odnosząc się do większości pytań Ocieczek podkreślał, że nie może na nie odpowiadać, gdyż zeznawał w tym kontekście przed prokuraturą. Taką interpretację przepisów podważyła Joanna Kluzik-Rostkowska (KO). - Przesłuchiwanie jako świadka w śledztwie prokuratury nie uchyla obowiązku złożenia zeznań przed komisją. Chyba, że o jakichś okolicznościach dotyczących tego postępowania dowiedział się pan już będąc przesłuchiwanym w czasie śledztwa - zauważyła posłanka KO.
Jej zdanie podzielili eksperci działający przy komisji. Kolejne pytania zdecydowano się jednak zadać już podczas niejawnej części przesłuchania, która miała miejsce tego samego dnia.
Grzegorz Ocieczek najpierw był szefem Prokuratury Rejonowej w Katowicach, a w latach 2006-2007 pracował w Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego (ABW), gdzie pełnił funkcję Dyrektora Departamentu Postępowań Karnych, a następnie zastępcy szefa tej agencji. W 2015 roku został powołany na zastępcę szefa CBA, równocześnie pozostając prokuratorem w stanie spoczynku. Stanowisko to pełnił do 2020 r.
Komisja śledcza ds. Pegasusa bada legalność, prawidłowość i celowość czynności podejmowanych z wykorzystaniem tego oprogramowania m.in. przez rząd, służby specjalne i policję od listopada 2015 r. do listopada 2023 r. Komisja ma też ustalić, kto był odpowiedzialny za zakup Pegasusa i podobnych narzędzi dla polskich władz. Według przekazanych dotąd, m.in. przez NIK, informacji Pegasusa zakupiono jesienią 2017 r. dla CBA, ze środków w zasadniczej części (25 mln zł) z Funduszu Sprawiedliwości.(PAP)
mt/ par/























































