Ustawa dotycząca restrukturyzacji kredytów walutowych od początku budziła olbrzymie emocje. Tym bardziej, że w ostatniej chwili zasadniczo zmieniono jej treść. Zapowiedź powrotu do proporcji 50/50 przy rozliczaniu różnicy pomiędzy kredytem walutowym a złotowym może zostać odczytana jako ustąpienie przed groźbami pozwów składanymi przez zagraniczne banki.


Warto jednak pamiętać, że zapowiedź takiej zmiany pojawiła się ze strony rządzącej partii już dzień po uchwaleniu projektu w Sejmie, jeszcze zanim lobby kredytodawców wyciągnęło najcięższe działa.
W ustawie nie brakuje niejasności, które wymagają doprecyzowania. Warto określić m.in., jakie warunki muszą spełnić współkredytobiorcy, w jaki sposób będzie określany wskaźnik LTV kwalifikujący do restrukturyzacji, jak powinny wyglądać zabezpieczenia hipoteczne po zmianie kredytu na złotowy itp. W naprędce przygotowanym akcie jest co poprawiać. Na koniec pozostaje jednak jeszcze jedna kwestia - czy ustawa zostanie podpisana przez głowę państwa? Całkiem możliwe, że historia programu przewalutowania będzie pisana na nowo po wyborach parlamentarnych.
Tekst jest komentarzem do artykułu: Komisja senacka ma przywrócić pierwotne zapisy w ustawie o frankowiczach.


























































